Napad stulecia

Niby taka cicha uliczka ta Zamiany, a to właśnie tu, w listopadzie 1995 roku, doszło do napadu na konwój z pieniędzmi jadący do miejscowego ZOZ (Zamiany 13). Napad był dziełem grupy znanego gangstera „Rympałka”, a ze względu na perfekcyjne przygotowanie i rekordową sumę (1,2 mln złotych) nazwany został Napadem Stulecia. Ponieważ my nie znamy się tak na kryminałach, oddajmy głos specjaliście – redaktorowi Jerzemu Jachowiczowi, który w „Dzienniku” (25.04.2008 r.) tak opisywał przebieg wydarzeń:
„Napad na konwój został zorganizowany perfekcyjnie. Ludzie „Rympałka” przez kilka miesięcy sprawdzali, kiedy i w jaki sposób dowożone są pieniądze z banku do przychodni na warszawskim Ursynowie. Gdy poznali dokładnie godziny i trasę przejazdu, zaczęli przygotowania do napadu. Użyto czterech kradzionych samochodów. 28 listopada 1995 r. krótko po 7 rano na parkingu na ulicy Zamiany gangsterzy zaparkowali dwa z nich – audi i furgonetkę ford transit. Kiedy około godziny 11 konwój z banku zbliżał się pod przychodnię, z parkingu ruszyły na niego od przodu oba auta z czterema gangsterami w środku, blokując drogę wiozącemu pieniądze renault. Kolbami rozbili szyby renault, wyciągnęli z samochodu konwojentów i kazali im położyć się twarzami do ziemi. Potem otworzyli bagażnik i przerzucili walizkę oraz torbę z pieniędzmi do transita. Podjechali nim na odległy o kilkaset metrów inny parking na Ursynowie. Tam przesiedli się do dwóch aut zaparkowanych poprzedniego wieczoru – forda sierry i nissana primery. Wszyscy biorący udział w napadzie, w sumie siedem osób, dojechali na umówione miejsce spotkania, na róg Żytniej i Leszna. Tam czekali na nich pozostali „organizatorzy” - "Rympałek", Jerzy Wieczorek „Żaba”, Jarosław S. "Masa". "Rympałek" podzielił pieniądze, po czym każdy odjechał w swoją stronę.”
Warto tu jeszcze dodać pewien szczegół. Torba z pieniędzmi, o której pisze Jerzy Jachowicz, była zwykłą reklamówka wypchaną czystą, żywą gotówką. Tak wówczas przewożono pieniądze i to jedyny element kłócący się z logiką amerykańskiego filmu o gangsterach. Bo potem było już jak w scenariuszu. Mamy skorumpowanego policjanta kryjącego przestępców, mamy też kłótnię w gangu. I dwa błędy, przez które bandyci wpadają. Pierwszy to miejsce ukrycia broni i pieniędzy pełnych odcisków palców – skrytka na Dworcu Centralnym. Drugi – jeszcze poważniejszy – pobicie dwóch Bogu ducha winnych studentów w klubie Hookie-Pookie na Kopernika. Właśnie za ten incydent przestępcy trafiają za kraty. Głównemu gangsterowi udowodniono kierowanie grupą, nie udowodniono jednak – i tu znów kłania się film – udziału w Napadzie Stulecia. Trafił na 10 lat do więzienia, gdy wyszedł próbował odbudować gang i znów go zapuszkowano.
Na Zamiany wiele od tego czasu się nie zmieniło. Wypłaty do przychodni już nie wozi się jednak w reklamówkach.

Autor: Maciej Mazur, 2009

Etykietowanie: