17.10. W poszukiwaniu centrum

Znalazłem w archiwum perełkę. Skąd się wzięła - nie pamiętam, ale bardzo się ucieszyłem, bo oto mamy datowany moim zdaniem na lata 1974/75 zarys całego pasma ursynowsko-natolińskiego.
Północ w zasadzie jest bez zmian. Bez zmian w stosunku do projektu, bo oczywiście nie w stosunku do rzeczywistości, która projektowi nie sprostała. Na południu robi się ciekawiej. Po pierwsze - ulice biegną nieco inaczej. Po drugie - odpadła wschodnia część osiedla Na Skraju i na jej miejscu mamy spory kampus szkolny, ale to nie SGGW, tylko Szkoła Aktywu Federacji Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej. W miejscu z grubsza Multikina wyrasta nam mały stadion. Mały, bo duży jest niżej, po lewej, tak trochę na zachód od Górki Kazurki. Wokół niego las i pole. Do popisu. Zresztą - cały Natolin to wielkie pole na razie tylko poprzecinane ulicami i wstawionymi gdzieniegdzie blokami. Te pudełka po zachodniej stronie Alei KEN w części natolińskiej, to zapewne planowane centrum handlowe. Później przeprojektowano je na drugą stronę, miało wypełnić pustkę między KEN i Lanciego nad Laskiem Brzozowym. Pustkę wypełnili dopiero deweloperzy w nowym stuleciu.
Większości tego projektu albo nie udało się zbudować, albo zmieniły się koncepcje. Zamiast szkoły młodych komuszków postawiono bloki nad skarpą. Z obwodnicy zachodniej (Findera, dziś Pileckiego) zrezygnowano. Moim zdaniem niesłusznie, bo dziś pewnie warto pomyśleć o dociągnięciu tej ulicy do Belgradzkiej. Ulice Natolina też wyglądają nieco inaczej.
Co natomiast się nie zmieniło, to główny układ Pasma z ciągiem Alei KEN. Spróbujcie wyznaczyć centrum tego osiedla. Nie ma, nie da się. To akurat nam zostało. Czy dzisiejszym centrum jest pawilon Multikina, Ratusz, parking i ruiny Fortepianu? Trochę liche jak na śródmieście takiego miasta. A może centrum jest gwarny plac przed kościołem Wniebowstąpienia - tak, jak to widział Marek Budzyński? A może okolice Metra Natolin? Hala Leclerca i parking przesiadkowy? A może Kabaty i przyszła galeria handlowa? Wszystko to prawda i wszystko nieprawda zarazem. Wszystkie te centra łączy ze sobą centrum prawdziwe, czyli ciąg KEN. To rozłożona na lata realizacja koncepcji miasta linearnego z końca lat sześćdziesiątych. Miasta pozbawionego centrum, rosnącego jak klasyczna wieś-ulicówka wzdłuż głównego ciągu komunikacyjnego.
Coś nas więc łączy z klasyczną polską wsią, ale i ze Śródmieściem Warszawy. Spróbujcie w Śródmieściu wyznaczyć właściwe centrum. Powodzenia!

Wyszło może trochę długo, ale w sumie i tak za krótko. Nieco więcej informacji znajdziecie oczywiście w książce "Czterdziestolatek", a w linku poniżej macie zebrane przez nas plany, projekty i wizje. Jest co podziwiać.

Galeria Projektów: te wszystkie piękne wizje w jednym miejscu

10.10. Spokojnie, to tylko awaria

Pękła rura i zalało całą klatkę. A że akurat był mroźny styczeń, to i pamiątka zostanie na nieco dłużej, bo zanim fachowcy się zorientowali i odcięli wodę, ta zdążyła już się zmienić w zamarznięte jezioro. Dobrze, że drzwi jak zwykle były otwarte, bo byśmy się nie dostali do domu. Ot - usterka. Zdarza się.
Dzisiaj będzie trochę do poczytania, bo w dziale "Kronika Prasowa" publikujemy zestaw sześciu tragikomicznych historii o walce z awariami. Zaczyna się w 1980 roku, gdy mieszkańcy dowiadują się od spółdzielni: "nie ma wody, nie będzie i co nam zrobicie?", a kończy już w nowych czasach na windzie, która z dzieckiem w środku stanęła między piętrami, ale dyżurujący akurat fachowiec był tak nawalony, że gdy tylko odebrał zgłoszenie od mieszkańców, od razu zasnął zamroczony. Może to i lepiej, bo strach pomyśleć co mógłby w tym stanie zdziałać w szybie. A tak - wiadomo. Mieszkańcy znanym sposobem wzięli sprawy w swoje ręce. Wziąć klucz od zamka Skarbiec, odgiąć panel, przyciągnąć skobel i już drzwi otwarte. Trzeba sobie radzić - o czym w dzisiejszych czasach nie chcemy już pamiętać, utyskując na spóźniającego się dziesięć minut hydraulika. Polecam lekturę ku pamięci.
Więcej podobnych historii z niedawnej historii znajdziecie oczywiście w "Czterdziestolatku". Jeżeli jeszcze nie macie książki, to możecie ją zamówić tu:
http://www.myslinski.pl/zamowienie.htm

Kronika Prasowa: Przepraszamy za usterki

3.10. Dyskretny powiew luksusu

Z tym zdjęciem jest trochę jak z teściową. Z daleka może nie zachwyca, ale zyskuje przy bliższym poznaniu. Kliknijcie więc, powiększcie sobie i spójrzcie: co to?! To jest kolejka, która w 1981 roku zaczyna się na tarasie pawilonu przy Puszczyka, a kończy za wejściem do Pszczółki Mai. Za czym kolejka ta stoi? Za luksusem. W pawilonie na piętrze działa prywatna drogeria Inter Fragrances kusząca niezapomnianym zapachem perfum Currara. Co ciekawe, to nie jedyna prywatna drogeria w okolicy.
W pawilonie przy Wiolinowej czeka przecież Miss of Paris. Pamiętacie? Jeżeli nie, to może pamięć odświeży wam krótka anegdotka o krainie luksusu widzianej oczami małej Kasi - w linku poniżej. Swoją drogą: szukamy zdjęć z Miss of Paris lub Inter Fragrances. Nie macie gdzieś w domowych archiwach?

Miss of Paris oczami małej dziewczynki
A nieco więcej powiewu z przeszłości na kartach 'Czterdziestolatka' - kliknij tu aby zamówić z dedykacją

25.09. Dyskretny szelest dresów

Szeleszczący ortalionowy dres i cichobiegi do kompletu. Niby taka zwykła podwórkowa scenka, a ile wspomnień! Rok mamy 1991, to jest chodnik przed blokiem przy ZWM 14. Przaśność PRL-u jest już tylko świeżym wspomnieniem, mamy nowe czasy. Kiep ten, kto wówczas nie miał choć jednego dresu w szafie. Na podwórko, do szkoły, po domu, na działkę. Starsi także doceniali go jako idealny ubiór do rozróby. W tej wersji mamy zwykły ortalion, ale każdy dorastający w latach dziewięćdziesiątych przecież pamięta, że równie popularne (a może nawet bardziej) były dresy z kreszu, utrzymane w dosyć odważnej kolorystyce przywodzącej na myśl paletę atramentów do drukarki CMYK: Cyan, Magenta, Yellow.
Skoro mamy już dres godny nowych czasów, trzeba też znaleźć odpowiednią rozrywkę. Podwórkowa piłka tak już nie kręci, teraz gra się w tenisa. Otwarto właśnie Tie Break, ursynowską szkołę tenisową. Na razie uczą na asfalcie i ze sznurkową siateczką, ale talenty szlifuje się przecież w trudnych warunkach. Na deser jeszcze wizyta na skręcikarku, czyli przerażającej zabawce z Placu Wielkiej Przygody. A to wszystko na zdjęciach z archiwum Marty Szczepłek - wielkie dzięki, łezka się nam w oku zakręciła.

Galeria 1991: Kresz test i wielki tenis

18.09. I cóż, że ze Szwecji

Poznajecie? To prawdziwy biały kruk literatury handlowej: pierwszy katalog sieci IKEA przygotowany specjalnie na otwarcie pierwszego sklepu. Na Ursynowie, na Bacewiczówny. We wtorek mija 27 lat od tego wydarzenia, które na zawsze zmieniło polskie mieszkania. Wraz z końcem epoki boazerii nadszedł początek ery samodzielnie skręcanych komód, wszechobecnych stolików Lack i żółtych toreb na wszystko, które nie do końca legalnie znikały ze sklepu. Katalog udostępnił na FB pan Krzysztof Soboń. Spojrzałem na datę - kurczę, mamy jubileusz! Z tej okazji ja też coś udostępnię - rozdział z książki "Czterdziestolatek" poświęcony właśnie ursynowskiemu epizodowi szwedzkiej sieci meblowej. Co ciekawe, pawilon wciąż stoi, chociaż najemcy co kilka lat się zmieniają. SPHW, IKEA, potem chyba jeszcze jeden meblowy, potem Globi, Champion, MarcPol a teraz InterMarche. Swoją drogą, to też chyba warszawska premiera tej sieci. Czyli blaszak na Bacewiczówny ma dobre handlowe fluidy. Reszta w książce.

Pierwsza IKEA opisana w 'Czterdziestolatku'
A gdyby ktoś chciał całą książkę, to niech kliknie tu - zamówienie u wydawcy

14.09. Prosto do celu

Po długiej wakacyjnej przerwie wracamy i pewnie ruszamy we właściwym kierunku. W pierwszym powakacyjnym odcinku drogę wskazuje nam oryginalny ursynowski analogowy GPS, czyli system informacji przestrzennej. Ten drogowskaz w 1990 roku na rogu Gandhi i Dereniowej uchwycił Szwajcar Werner Huber. I to dopiero początek podróży, w której odwiedzimy też okolice Imielina oraz policzymy Fiaty na rogu Doliny Służewieckiej i Rosoła. Wszystko czeka w Galerii 1990.
Tych tablic informacyjnych to naprawdę szkoda. Spójrzcie tylko na logo naszej strony.

Galeria 1990: Ursynów szwajcarskim okiem

11.08. A gdyby tu było przedszkole w przeszłości

Dziś naprawdę rarytas, idealny element świętowania czterdziestolecia Ursynowa: kronika pierwszego przedszkola, czyli tego nr 283 na Puszczyka 6, przy pierwszej ursynowskiej podstawówce (SP81). Działa od jesieni 1977 roku. Dzięki uprzejmości dyrekcji wydobywamy na światło dzienne prowadzone od 40 lat zapiski z historii placówki: pierwsze zabawy na pustym placu, wizyty rockowej orkiestry wojskowej (obok), smętnego Mikołaja stanu wojennego i ożywczy powiew końca lat osiemdziesiątych, gdy wszyscy najpierw tańczyli w rytm przebojów Akademii Pana Kleksa, a potem przerzucili się na Lambadę. Cudowne świadectwo dorastania w epoce PRL-u, wielu z was z pewnością odnajdzie się w tych klimatach, a może ktoś odnajdzie się też na zdjęciach?
Swoją drogą: takie kroniki prowadzi chyba każde przedszkole i szkoła, może pogadacie z ciałem pedagogicznym i zamiast kurzyć się na najwyższej półce, pokażemy kronikę szerszej publiczności? Przecież i tak nikt do niej nie zagląda!Kronika Przedszkola nr 283 dziś u nas w formie okrojonej, w pełnej dostępna będzie po wakacjach na wystawie w hallu Urzędu Dzielnicy.

Galeria: Kronika Przedszkola nr 283

3.08. Mamy 10 lat!

Właśnie obchodzimy dziesiąte urodziny. 3 sierpnia 2007 roku zaistnieliśmy w internecie pełni entuzjazmu i nadziei, że nasz pomysł stworzenia strony dokumentującej historię lokalną chwyci. Chwycił - i to jak! Po 10 latach mamy największe archiwum materiałów dotyczących Ursynowa, największy zbiór zdjęć, wspomnień i trzy wydane książki. A to wszystko dzięki Wam, drodzy sąsiedzi. Bez waszego zaangażowania nie byłoby tego dzieła.
A teraz czas na prezent. Pokażemy wam w szczegółach Ursynów gdy też miał dziesięć lat. Przeniesiecie się do rzeczywistości roku 1987 roku, przejdziecie wszystkimi uliczkami, zajrzycie na wszystkie podwórka i odkryjecie swoje stare place zabaw, szkoły i tajne bazy, które zakładaliście na pewno z kolegami. W serwisie map archiwalnych Urzędu Miasta pojawiła się nowa fotomapa. Bardzo dokładna. Przedstawia rok 1987. Obok próbka, czyli okolice pętli Ursynów Południowy, wesołe miasteczko i wielkie hale w miejscu Leclerca. Miłego oglądania. I wiecie co? Fajnie jest znów mieć dziesięć lat!

Link do serwisu map historycznych Urzędu Miasta

26.07. Historia w plenerze

Mamy przerwę wakacyjną, więc odpoczywamy po wielkim dziele pisania książki "Czterdziestolatek" i po przygotowaniu jubileuszowej wystawy, którą możecie zobaczyć już w dwóch miejscach: przed Urzędem Dzielnicy i w Parku Przy Bażantarni, gdzie pod mostkiem o odpowiednią ekspozycję zadbał realizujący wystawę ratusz Ursynowa. Na wystawę wybraliśmy z naszego ogromnego archiwum po jednym zdjęciu na każdy rok historii Ursynowa. W plenerze robi świetne wrażenie i warto ją obejrzeć, a kto nie ma czasu niech rzuci okiem na stronę MetroWarszawa Gazety.pl, tam galeria dostępna jest w formie elektronicznej.
Przy okazji zachęcamy do kupna książki "Czterdziestolatek" pełnej barwnych historii i anegdot z dziejów dzielnicy. Kto kupi bezpośrednio u wydawcy, dostanie osobistą dedykację autora, no i wesprze oczywiście nasz trud dokumentacji historii lokalnej.

Wystawa w wersji elektronicznej na Gazeta.pl
A gdyby ktoś chciał książkę, to niech kliknie tu

27.06. Pierwsze spotkanie autorskie

Już w środę, 28 czerwca, pierwsze spotkanie autorskie promujące "Czterdziestolatka". Godzina 19, Urząd Dzielnicy, sala obrad Rady.
W planie oczywiście krótka gawędziarska prezentacja i autor odpowiadający na wszystkie pytania dotyczące historii Ursynowa oraz oczywiście podpisujący swoje książki.
"Czterdziestolatka" można będzie kupić na miejscu, w cenie 60 PLN.
A jeżeli ktoś nie może dotrzeć, to zachęcam do skorzystania z poniższego formularza zamówienia bezpośrednio o wydawcy. Do paczkomatu dotrze gratis i jeszcze w komplecie z osobistą dedykacją autora.

Formularz zamówienia bezpośrednio u wydawcy