Pierwsi mieszkańcy Natolina doskonale ją pamiętają. Wiernie im służyła wysyłając w podróż ku miastu i światu. Pętla autobusowa Natolin. Zamknięto ją, wiatr hula i na razie to by było na tyle. Powspominamy więc czasy jej świetności.

Przegubowiec (.com) Volvo na pętli Natolin. 514, czyli dawny pospieszny U oczywiście. Fot. Dariusz Kalinowski.
Uuu, ale Volvo. Rok 1997, fot. Dariusz Kalinowski

Pierwsze autobusy zajechały tu na początku 1983 roku. Nieopodal kręcono właśnie „Alternatywy 4”, a na pętlę Natolin z centrum wpadało zziajane pospieszne „U” jak „Ursynów”. Wcześniej zawracało na Ursynowie Północnym, potem Południowym, w końcu skierowano je tu, w najdalsze zakątki cywilizacji. Wówczas pętla Natolin była jedynym oknem na świat pierwszych mieszkańców bloków na południe od Płaskowickiej. Ci z okolic Lanciego czy Lasku Brzozowego musieli się przedzierać tu przez błota i chaszcze, aby dopaść zmrożonego zimową porą Ikarusa i wyruszyć w czterdziestominutową podróż do centrum. Ktoś zapyta: dlaczego autobusy nie jeździły na Natolin, skoro mieszkali tam już ludzie? Otóż mieszkali, ale odcięci. Nie wybudowano jeszcze ulic, którymi bez nadmiernego ryzyka mogłyby przejechać pojazdy komunikacji miejskiej. Stąd też dziwna może nazwa pętli „Natolin” położonej bądź co bądź w granicach Ursynowa Południowego.

403 na dziwnej wówczas trasie spod Smyka w Alejach Jerozolimskich na Natolin Północny w oczekiwaniu na powrót do centrum. To po lewej to bloki przy Meander, wtedy widoczne aż z końca pętli. Fot. Dariusz Kalinowski.
403 zawiezie do Smyka w Alejach. Rok 1997, fot. Dariusz Kalinowski.

Poza pospiesznym U dojeżdżało tu 177 na Plac Unii Lubelskiej i autobus 451 na Dworzec Centralny. To późniejsze 504. Zawracało 403, 436 i ursynowski klasyk, 503. Zresztą tych linii było znacznie więcej. Pętla doskonale działała, ale niestety. Poległa w starciu z polityką i to nie wielką polityką transportową miasta, bo ta przecież logicznie kazałaby ten przystanek zostawić, skoro wciąż jest wykorzystywany. Chodziło niestety o politykę lokalną. Kupcy z bazarku naprzeciwko pętli potrzebowali nowego miejsca do handlu, bo dotychczasowe przejmuje budowa obwodnicy. Szefem bazaru jest lokalny radny i to z Platformy rządzącej. Podjęto więc decyzje szybkie jak dawny pospieszny „U” i oto uuu – pętli nie ma. Autobusy się poupycha, powykręca im trasy, a na miejscu punktu przesiadkowego będziemy teraz sprzedawać kapustę, jaja i różne kwiatki. Do ogródka oczywiście.

Sentymentalną podróż fotograficzną Ikarusem po Ursynowie i Natolinie z 1997 znajdziecie w Galerii 1997.

3 KOMENTARZE

  1. Warto wspomnieć o stojącym długo przy pętli samolocie – nie pamietam ani w jakich latach ani czy był to ił czy może tupolew… później wylądował chyba w okolicach stadionu dziesięciolecia.

  2. Pamiętam jak z Natolina Płn. z bocznego stanowiska odjeżdżało 305 kończące na pętli Fabryka Domów. Jeździło to cudo chyba raz na godzinę 🙂

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?