Kiedy władzom miasta się nudzi, zaczynają się dziwne pomysły. Najnowszy brzmi: zróbmy porządek z ulicą Barwną! Wymażmy ją z mapy, znajdźmy dla niej lepsze miejsce! Po co komu taki ogryzek z jednym tylko domem, w dodatku pod ósemką?

Nie, no naprawdę, nie mogłem w to uwierzyć. Wyjeżdżam na spóźnioną majówkę, wracam a tu w „Halo Ursynów” szefowa miejskiej komisji nazewnictwa zabiera głos:

Oburzajmy się tam, gdzie powinniśmy się oburzać. Nie chodzi o to, żeby na siłę likwidować ulicę. Przede wszystkim zależy nam na ich uporządkowaniu. Nie może być tak, że pozostaje odcinek poszatkowanej ulicy, który do niczego w okolicy nie nawiązuje Anna Nehrebecka, źródło: haloursynow.pl, 27 maja 2021

Serio? Do niczego nie nawiązuje? To może zacznijmy od cofnięcia się o 45 lat. Na zdjęciu tytułowym (źródło: archiwum Rodziny Pytko) mamy najstarszy ursynowski dom wielorodzinny i jedyną w dzielnicy przedwojenną kamienicę, która przetrwała do dziś. To oczywiście Czerwoniak, Barwna 8. Taki fenomen, który jakoś uchował się wśród nowo powstających bloków. Historia Czerwoniaka sama w sobie jest bardzo barwna, ale o niej może innym razem, bo miało być o uliczce, która do niczego nie nawiązuje.

Ulica Barwna w kierunku widocznego w tle Służewa nad Dolinką. Zdjęcie zrobione z obecnego ronda przy Czerwoniaku. Ciekawe, co to za stara willa wystaje po prawej stronie? Zdjęcie ze zbiorów rodziny Pytko.
Barwna w stronę Służewa. 1976, archiwum rodziny Pytko

Zdjęcie powyżej też jest z 1976 roku, może nawet zrobione podczas tego samego spaceru. Fotograf przeszedł parę kroków dalej na północ, stanął przed Czerwoniakiem i zrobił to zdjęcie. Latarnie już stoją nowsze, w tle wykopy – Barwna na tym odcinku przeobraża się właśnie w Surowieckiego i zostanie z niej tylko (cytując panią Nehrebecką) odcinek poszatkowanej ulicy. Ulicy, która kiedyś ciągnęła się od imielińskiej wsi nad jeziorem, równolegle do Puławskiej aż do Beli Bartoka. Ta z kolei wówczas biegła skrajem ogródków działkowych nad Smródką. I tą właśnie Barwną, snując kolorowe wizje rozwoju dzielnicy, podąża dziarska grupa projektantów Ursynowa. Jest jesień 1975. Po prawej, za drzewami, widać Czerwoniaka, w oddali majaczą zabudowania Warszawy. Tu wciąż są peryferia.

Młody człowiek w okularach to Andrzej Szkop, jeden z głównych projektantów Ursynowa Północnego. Tu akurat przedstawia zapewne wizje powstającego osiedla. Fot. Włodzimierz Witaszewski.
Architekci na budowie. 1975, fot. Włodzimierz Witaszewski

Peryferia, które wcześniej wyglądały po prostu wiejsko. Pozostajemy na Barwnej. Zanim pojawili się architekci z wizją, zanim wjechał ciężki sprzęt, jeszcze szumiały tu sady i piały koguty. Barwna róg Strzemiennej, rok z grubsza 1974 a okolica to dzisiejszy róg Zaorskiego i Surowieckiego. Przy Żabce. Po lewej, za sadem, wystają wielkie bloki przy Modzelewskiego. Patrząc z tej perspektywy dziś, zamiast drzew po prawej mielibyśmy parking i Kopę Cwila a zamiast łąki po lewej – budynki osiedla Techniczna.

Rok 1974. Ulica Barwna róg Strzemiennej, widok na północ z okolic dzisiejszego ronda przy Surowieckiego. Zdjęcie ze zbiorów rodziny Pytko.
Barwna róg Strzemiennej. Ok. 1974, archiwum rodziny Pytko

Ta ulica wciąż istnieje, przechodzi przez osiedle Techniczna i przedstawia się nam jako Zaolziańska. A ta Zaolziańska to wcześniejsza nazwa Barwnej, tylko po wojnie chyba niezbyt dobrze się kojarzyła, więc przyjęto Barwną. Sami więc widzicie – nie ma czego żałować, ot taki fragment wiejskiej historii Ursynowa, kto by się tam nim przejmował. Wymażmy go z mapy, wykreślmy siedemdziesiąt lat historii tej uliczki. Jakaś tam Barwna. Phi!

Czerwoniak stoi przy Barwnej 8 i jest to jedyny adres przy tej ulicy dawniej zwanej Zaolziańską - dziś Zaolziańska wróciła na swoje miejsce, ale bardziej na północ. Fot. Maciej Mazur.
Barwna 8, Czerwoniak przed odnowieniem. 2013, fot. Maciej Mazur

Drogie władze, krocząc wyznaczoną ścieżką urzędowej logiki, zgłaszam wniosek racjonalizatorski. Zróbcie porządek z Zielną. Wiecie, taka ulica w Śródmieściu. Też został z niej ogryzek, numeracja nie idzie po kolei i do niczego nie pasuje – wykreślcie ją z mapy, po co komu taka Zielna? Czy tam inna Barwna? Wyrwać korzenie miasta – co to za różnica, czy są w centrum czy na dawnych peryferiach. Przecież to tylko nazwa, prawda?

A tak serio – czytałem, że radni Otwartego Ursynowa wystosowali interpelację wskazującą na bezsens zmieniania wieloletniej nazwy Barwnej. Uff.

2 KOMENTARZE

  1. Piękna historia – jedna z nielicznych, której nie znałam o Ursynowie. Swoją drogą tak wiele ulic na Ursynowie było kiedyś tylko polnymi drogami. Choćby moja, na Zielonym Ursynowie. A jaką piękną nazwę wywalczyliśmy dla niej z sąsiadami w latach 90-tych, jeszcze za Burmistrza Falińskiego. Który nie wiadomo gdzie teraz przepadł ;;-(

  2. Nie mogłem się nadziwić, gdy kilka dni temu przeczytałem na portalu Haloursynów o bezrozumnej koncepcji przemianowania ulicy Barwnej. Pomysłowi przeciwni są nie tylko mieszkańcy ulicy, ale cała społeczność Ursynowian, a także organy dzielnicy. Na poparcie swego stanowiska radni miejscy powołują się na „potrzebę” porządkowania nazewnictwa ulic. Serio? Dawać pierwszeństwo jakiejś oderwanej od rzeczywistości koncepcji przed preferencjami wszystkich ludzi, których zmiana ma dotyczyć? Jak można będąc radnym tak daleko odejść od idei samorządowej, do której fundamentów należą: szacunek dla lokalności i zaspokojenie autentycznych potrzeb mieszkańców, w sposób zgodny z ich preferencjami? Szokujące.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?