Ta skupiona mina, ciężki tornister w ręku mamy i worek na buty nie pozostawiają raczej wątpliwości – to pierwszy dzień szkoły. W inne dni worek z kapciami zostaje przecież w szatni, prawda? Mamy więc wrzesień zapewne 1988 roku a uczennica idzie do szkoły 324 przy Szolc-Rogozińskiego.
Zdjęcie przy Cynamonowej zrobił Andrzej Kubik. Za ulicą mamy piękny, podświetlany nawet znak „przejście dla pieszych” oraz równie piękne „A” przystanku autobusowego. Ciekawe, czy rano podjeżdża na niego autobus szkolny aby zabrać tych, dla których nie było już miejsca w osiedlowych szkołach? Jeździło się nim tak.
Ten wesoły szkolny Ikarus wiezie gromadę uczniów do szkoły w Grabowie. Jest kwiecień 1983 roku, dzieciakom w drodze towarzyszy fotoreporter magazynu „Zwierciadło”. Jest to zwierciadło dość krzywe, chociaż humory – jak widać – dopisują. Nie miałem okazji jeździć szkolnym Ikarusem (na moje szczęście załapałem się do szkoły pod blokiem) ale ci, którzy jeździli, mówią o niezapomnianych przeżyciach. A może do szkoły pojedziemy jednak metrem? Musimy tylko wykonać mały skok w czasie do września 1995 roku.
Od pięciu miesięcy metro już jeździ, więc można by szybko dotrzeć nim na rozpoczęcie roku. Na przykład ze stacji Natolin, bo nad nią stoi właśnie kolejna uczennica. W tle nie mamy jeszcze Alei KEN, zamiast ulicy przestrzeń nad metrem wypełniają parkingi społecznie strzeżone. Ulica dotrze tu dopiero za cztery lata – a my dotarliśmy już do szkoły. Tej na Szolc-Rogozińskiego znowu.
1 września 1995. Premierem jest Józef Oleksy, o którym Kazik w wydanym wówczas albumie „Oddalenie” śpiewa jak to „Łysy jedzie do Moskwy”, ale Kazika słucha raczej starsza młodzież. Młodsza grzecznie pozuje do zdjęcia i nawet pewnie nie zauważyła, że w szkolnym zestawie liter zabrakło „W”, więc „M” stanęło do góry dnem i grzecznie udaje, że wita uczniów. I tak pięknie, byle do czerwca. Wtedy znów ubierzemy się na galowo i znów będziemy szczęśliwi. Może nawet szczęśliwsi?
30 lat temu zacząłem edukację, przekraczając próg SP 330 przy Mandarynki. Jak ten czas leci.