Swingersi z PRL

Veto, 9 stycznia 1984

1357
Veto, 9 stycznia 1984

Uprzedzam. Mocna rzecz i tylko dla dorosłych! Magazyn konsumenta „Veto” opisuje prawdziwą swingersową imprezę w styczniu 1984 roku. Wtedy jeszcze nikt nie zna określenia „swingersi”, więc impreza jest zebraniem mini-klubu naturystycznego. I faktycznie, już na wstępie trzeba zdjąć palto, sweter, koszulę i gacie.

Rzecz się dzieje w bloku na Ursynowie. Trzecia klatka, siódme piętro. Niby klasyczna domówka – leje się wódka i nalewka angielska gorzka. Włączają film, ale nie przemycone na VHS niemieckie porno, tylko normalnie film na TVP. Filmem jednak nikt się nie przejmuje, bo alkohol działa, atmosfera się rozluźnia, Zosia pieści już bujne włosy na piersiach Andrzeja, oj – robi się gorąco! Monika „grzeje zupełnie jak kaloryfer” a Iga „ma nieco obwisłe piersi i ciało już nie pierwszej świeżości” – dowiadujemy się od autora. W sumie więc to dobrze, że wszyscy byli na golasa. Przynajmniej się nie przegrzali.

Dobrze. Coś może jeszcze dla młodszych czytelników. Magazyn Konsumenta „Veto” wymyślono w stanie wojennym jako pewnego rodzaju wentyl nastrojów społecznych. Tu wolno było nieco więcej, z czego redakcja korzystała wytykając absurdy peerelowskiego porządku i niedomagania socjalistycznej gospodarki. Do tego była dawka satyrycznych felietonów oraz – co ciekawe – promocja naturyzmu. Stąd więc zainteresowanie „Veta” zebraniem mini-klubu, które okazało się jednak orgią swingersów, a takiemu pojmowaniu ruchu wolności od tekstyliów redakcja czasopisma stawia kategoryczne Veto!

Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

2 KOMENTARZE

  1. Do tej pory mam zachowane przepisy z Veto – świetne pomysły na smaczne dania z tego, co wtedy udało się kupić – a nie był to zbyt szeroki asortyment. Naturyzm był chyba idee fixe redaktora naczelnego – takie jego dziwactwo, na które przymykałam oko z uwagi na tę bardzo pożyteczną rubrykę kulinarną 🙂

    • Właśnie naturyzm był czymś, co ludzi przyciągało do „Veta”, proszę pani. Dziwactwo to jest opalanie skrawków materiału 🙂 A przepisy kulinarne można sobie brać z książek kucharskich.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?