Został po nim tylko stary, wyblakły szyld i opuszczony pawilon pobazgrany sprayem. Napis KOMFORT idealnie uzupełnia obraz otoczenia, które w konkursie na najbrzydsze miejsce na Ursynowie przesunęło się ostatnio mocno w górę.

Istniał prawie trzydzieści lat – szmat czasu, prawda? Komfort w pawilonie na Wiolinowej otworzył się jeszcze w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Idealnie wstrzelił się w nowoczesną modę na sztuczne wykładziny i tapety o wzorach nieco ciekawszych niż papierowe floresy z peerelu. Z większym lub mniejszym powodzeniem prosperował aż dopadł go obecny kryzys. No i klops.

Co tu dodać? Tragiczny stan pawilonu przy Wiolinowej idealnie współgra z napisem Komfort. Fot. Maciej Mazur
Niezbyt komfortowo. 2022, fot. Maciej Mazur

Zamknięty Komfort wpisał się w ogólny obraz nędzy i upadku tego kawałka Ursynowa. Ogrodzona od miesięcy paskudnym parkanem wierzba, wydeptane dokoła ścieżki, pobazgrane ściany. Nie wiem, gdzie lepiej – od frontu czy od tyłu? Bo od tyłu mamy jeszcze pogorzelisko i okopcone ściany po niedawnym pożarze śmietnika. Hell, yeah!

Kiedyś to był całkiem elegancki zakątek - kwiaty, fontanna, zadaszony pasaż. Dziś jest wizytówką Spółdzielni Jary. Fot. Maciej Mazur
Nędza i rozpacz. 2022, fot. Maciej Mazur

Co gorsza, to kiedyś było całkiem zgrabne założenie architektoniczne. Dom Sztuki zdobiły wiszące daszki, pasaż prowadzący od metra do sklepu spożywczego i nieszczęsnego Komfortu był zadaszony ażurową konstrukcją z przeszklonym dachem. Serio, serio. Spójrzcie – tak to wyglądało pod koniec lat dziewięćdziesiątych.

Dom Sztuki prawie piętnaście lat po otwarciu wciąż jest centrum ursynowskiej kultury. Na dole trwa jeszcze sklep dla plastyków (a nie spożywczy) a do Domu prowadzi pasaż z zielonym daszkiem przykrytym szkłem. Zdjęcie z folderu Gminy Ursynów.
Kultura, sztuka i zielony daszek. 1998, zdjęcie z folderu Gminy Ursynów

O przeszklony pasaż nikt niestety nie dbał. Szyby na dachu dorobiły się dziur. Zielone słupy pokryła rdza. Co więc zrobiono? Tak jest. Wycięto do samej ziemi. Jeżeli się przyjrzycie chodnikowi między wejściem do metra a wierzbą, zobaczycie w nim ślady po słupach tego pasażu. Podobny los spotkał te ażurowe elementy wiszące nad oknami Domu Sztuki. Sztuka nie sztuka, precz z tym – ciach i nie ma.

Wiolinowa i pawilon koło Domu Sztuki z charakterystycznym przeszklonym pasażem. No i mnóstwo kwiatów! Fot. Andrzej Herfurt
Pawilon przy Wiolinowej. 1982, fot. Andrzej Herfurt

Sam ohydny dziś pawilon po Komforcie też cieszył się przemyślanym otoczeniem. Schodki z tarasu prowadziły wcale nie donikąd, tylko do miejsca, gdzie miał się rozstawiać letni ogródek gastronomiczny. Miejsce na drugi zewnętrzny taras przewidziano za pawilonem – jest tam do dziś. Wyrosły na nim chaszcze i wala się rozbite szkło. To miała być zewnętrzna część działającej tam do końca lat osiemdziesiątych Restauracji Ursynowskiej.

Zespół tańca ludowego "Jaromiry" pozuje w niecce fontanny na Wiolinowej. Za nimi, po prawej, pierwsza ursynowska restauracja o wyszukanej nazwie "Ursynowska". Zdjęcie z folderu Spółdzielni Jary.
Zespół taneczny „Jaromiry” przed pawilonem restauracji na Wiolinowej. 1988 rok.

Nigdy tego nie wykorzystano. W peerelu takie wymysły nikomu nie były potrzebne, w nowej rzeczywistości restauracja padła. W jej miejscu najpierw otworzył się sklep – o ile dobrze pamiętam – wielobranżowy, a potem na długie lata pawilon zajął Komfort. Epoka Komfortu właśnie się skończyła. Skoro to był komfort… Strach pomyśleć, co nas jeszcze tu czeka.

Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

14 KOMENTARZE

    • Teraz wszystko jasne…faktycznie. Co się dzieje z pamięcią ? Przecież włóczylem się tam tyle razy..nie mówiąc o wystawaniu pod blokiem niejakiej Moniki B. – lokalnej piękności 🙂
      Pozdrawiam kolegów z podwórka!

    • Wydaje mi się, że pierwsza lokalizacja Inter Fragrances była jednak koło płaskorzeźby i dopiero pod koniec lat 80. przeniósł się koło Pszczółki Mai.
      Pamiętam, że smutnych latach 80. były tam produkty dla dziecka bajeczne np. krem czekoladowy z wiewiórką na etykiecie.

  1. Wygląda to fatalnie.. Spółdzielnia nie inwestuje w pawilony bo są do rozbiórki i będą tam stawiać blok. W pierwotnej wersji chcieli tez wyburzyć dom sztuki ale po protestach zrezygnowali.

  2. W „Miss of Paris” w 1984 rozdawali kieszonkowe kalendarzyki… swoją drogą ten sklep był z innego wymiaru w tamtych latach. Cóż dodać… Ząb czasu nie łaskawie obszedł się z „Dołkiem” i pewnie wkrótce zniknie ustępując miejsca kolejnemu koszmarkowi architektury,gdzie w parterowej handlowej pierzei powstaną kolejne banki,biedronki i podłe w smaku kuchnie całego świata.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?