Nie, nie chodzi o gorzki smak małych śliweczek zrywanych z krzaków porastających brzegi Smródki. Chodzi o Tarniny wielką literą, czyli o wiejską ulicę, której ślady przetrwały do dziś. W majówkę warto się tam wybrać na wycieczkę i poszukać miejsc, które wciąż świadczą o naszej wiejskiej przeszłości.

Północny brzeg Smródki, sielski krajobraz przy lokalnej arterii, czyli ulicy Tarniny. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Konie na Tarniny. 1967, ze zbioru Rodziny Pytko

Tak to właśnie wyglądało pół wieku temu na świetnych zdjęciach, które podczas spacerów po Służewie i Ursynowie robił Leopold Pytko. Konie, krowy, piaszczysta droga i chałupy położone na łagodnie opadających ku potokowi zboczach doliny. Ten potok to oczywiście Smródka. Z widocznych tu gospodarstw do dziś przetrwało jedno, a przy nim wyraźny ślad tamtej ulicy, która w czasach późnego Gomułki wyznaczała granicę między Ursynowem i Służewem.

Nowoursynowska róg Tarniny, czyli dziś obok mostku nad Smródką. A kościółek to oczywiście Św. Katarzyna. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Tarniny i Św. Katarzyna. 1967, ze zbioru Rodziny Pytko

Jeżeli wybierzecie się na spacer północnym brzegiem Smródki, to ruszając od Alei KEN w stronę Nowoursynowskiej natkniecie się na pamiątki po Tarniny. Pierwszą i najlepiej widoczną będzie stare gospodarstwo widoczne na zdjęciu tytułowym. Tak wyglądało w 1981 roku, do dziś niewiele się zmieniło. Może trochę podupadło. Zapytacie na pewno, skąd się wzięło i co to jest. Odpowiedź znajdziemy w artykule varsavianisty Tomasza Urzykowskiego zamieszczonym dziesięć lat temu w „Gazecie Stołecznej”.

Właścicielką gospodarstwa jest Helena Bukowska. – Tu się urodziłam. To siedlisko mojej mamy, wcześniej jej ojca, dziadka, a może i pradziadka. Była to rodzina Sakowskich ze Służewa. Rodzina mojego taty – Pniewscy – mieszkała przy kościele św. Katarzyny – opowiada. Kiedyś wraz z mężem gospodarzyła na 15 hektarach ziemi porozrzucanych po Mokotowie i Ursynowie. Uprawiali zboże i warzywa. Mieli trzy konie, dwie krowy, świnie, kaczki, gęsi. Gdy przed budową osiedla usuwano stąd gospodarstwa, próbowano zlikwidować również to przy ul. Tarniny 7. Właściciele nie zamierzali łatwo ustąpić. W końcu urzędnicy uznali, że gospodarstwo nie zawadza nowym blokom, bo stoi w parku. Pod budowę kanału burzowego rozebrano jednak stojący w obejściu dom mieszkalny.Tomasz Urzykowski, 'Gazeta Stołeczna', 19.06.2008 r.
Po latach miejscy urzędnicy przypomnieli sobie, że ta dróżka nad Smródką po służewskiej stronie to dawna ulica Tarniny. Powieszono nawet taką tabliczkę. Fot. Maciej Mazur.
Tablica pamiątkowa. 2015, fot. Maciej Mazur

Tak wygląda dziś to gospodarstwo. To zdjęcie zrobiłem trzy lata temu, gdy ze zdziwieniem (pozytywnym) zobaczyłem na płocie boiska nowiutką tablicę z nazwą „Tarniny”. Błotnista droga tu się kończy, ale towarzyszący jej od dawna rów i wyraźny ślad alejki prowadzą dalej, do dawno już startych przez cywilizację gospodarstw. Te Tarniny w zasadzie były trzy: 1a, 1b i Tarniny 2. Tak są opisane na planie z 1974 roku.

Wycinek planu PPWK z 1974 roku pokazujący jeszcze wiejskie ulice Ursynowa. Nazwy niby podobne, ale to koniec podobieństw. Źródło: trasbus.com
Trzy Tarniny na jednym planie, 1974

Pamiątką po Tarniny 1b, czyli tej w części Służewieckiej, jest przystanek autobusowy przy Modzelewskiego (obecnie Kaczmarskiego) róg Orzyckiej. Przystanek nazywa się właśnie „Tarniny” i staje na nim 193, które jadąc później Nowoursynowską przecina stare Tarniny 1a. Czyli to, co poniżej. Polną drogę nad Smródką, która jeszcze nie jest ani uregulowana, ani ujęta w betonowe karby ani nie jest ściekiem, czyli na pewno nie Smródką. W długi majowy weekend weźcie kocyk, smartfon, odpalcie sobie te historyczne zdjęcia i pomyślcie jak to wszystko wyglądało dawniej.

Widok z ursynowskiego na służewski brzeg Smródki. Ulica Tarniny, za dziesięć lat wyrosną nad nią bloki Służewa nad Dolinką. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Nad brzegiem Smródki. 1967, ze zbioru Rodziny Pytko

1 KOMENTARZ

  1. Pamiętam taką nieuregulowaną Smródke i kilka domów. Na Smródce były enklawy kaczek i mini wyspy na których się bawiłem. Lata 1976-1977. Z dzićmi z tej ulicy chodziłem do 107 i pamiętam jak się spóźniały na lekcje bo musiały pomóc przy zwierzętach w gospodarstwie.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?