Kopa Cwila

Kopa Cwila, najwyższy szczyt Ursynowa, krótkotrwała stacja narciarska, dekoracja do teledysków i obiekt sporów sacrum z profanum. Po kolei. Kopa - jeszcze nie „Cwila” - powstała ze zwożonej w to miejsce ziemi z wykopów pod ursynowskie bloki. Jej początki sięgają więc wcześniej niż rok 1977. Na początku lat osiemdziesiątych błotnista górka została ucywilizowana. Wybudowano chodniki, nigdy nie napełniony basen z fontanną kaskadową, asfaltowe korty no i największą atrakcję - wyciąg narciarski typu „wyrwirączka”. Wyciąg uruchomiono w 1983 roku, ale chodził chyba tylko jeden sezon. Wzdłuż wyciągu, na najdłuższym stoku Kopy, poprowadzono tor saneczkowy - ale była to atrakcja dla naprawdę zuchwałych, albowiem pod koniec swojego biegu oblodzony zwykle tor gwałtownie zakręcał a pędzący nim saneczkarz równie gwałtownie kończył bieg. Wyciąg wkrótce stanął na dobre i szybko niszczał, w samorzutnie zorganizowanym czynie społecznym usunięto oświetlenie, słupy, linkę a po kilku latach również stojącą na szczycie góry zieloną budkę z aparaturą napędzającą maszynerię. Dziś pozostały po niej resztki betonowego fundamentu. Wiele kontrowersji budzi pochodzenie nazwy Kopy. Niektóre źródła mówią wspominają legendy o uczczeniu śmierci pracownika budowy nazwiskiem Cwil, inne nazwę góry przypisują inżynierowi o takim samym nazwisku, który jakoby miałaprojektować górę jako naturalną osłonę przed planowaną w okolicach skrzyżowania Puławska/Rzymowskiego budową zbiornika z chlorem dla wodociągów (!). Pomijając legendy, najbardziej prawdopodobna i pochodząca z różnych źródeł wersja mówi, że faktycznie - nazwa pochodzi od inżyniera Cwila vel Ćwila. W początkach budowy Ursynowa ziemię miano wozić aż na wysypisko na Radiowie (dziś: Śmieciowa Góra), ale socjalistyczni racjonalizatorzy wykazali się wolnorynkowym myśleniem i uznali, że taniej jednak będzie usypać górę na miejscu budowy. Tak też się stało, a ów inżynier Cwil miał być pracownikiem nadzorującym wyładunek ziemi na terenie Kopy. Wożący ziemię z wykopów panowie budowlani zwykli mawiać „jadę do Cwila” i stąd pochodzić ma nazwa góry. W swojej historii Kopa Cwila ma bogatą kartę kulturotwórczą. Służyła za naturalną dekorację do teledysków Oddziału Zamkniętego i Molesty. Dziś nazwa Kopy pojawia się najczęściej w kontekście sporu o budowę w jej najbliższym sąsiedztwie kościoła. Warto na koniec nadmienić, że nazwa „Kopa Cwila” upowszechniła się dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, wcześniej nazywana była po prostu „Dużą Górą”. Biorąc pod uwagę pochodzenie, historię i przejścia najbardziej racjonalną nazwą wydaje się jednak Szczyt Wszystkiego.

Autor: Maciej Mazur, 2007

Etykietowanie:

Cudowne chwile

Z Kopą Cwila mam bardzo miłe wspomnienia. Jestem mieszkanką Ursynowa od ponad 30 lat, ale jestem nie tylko mieszkanką tego czarownego miejsca, ale i fanką. Tu pracuję od 30 lat, tu spędzam wolny czas, kino, teatr, wystawy, wycieczki rowerowe, pikniki ... A Kopa Cwila to miejsce, gdzie chodziłam saneczkować i jeździć na nartach z moim już 33lenim synem Rafałem, to były wspaniałe popołudnia. W latach 80tych na Kopie Cwila każdej zimy było dużo śniegu, oj bardzo dużo, dlatego ktoś wpadł na pomysł zbudowania wyciągu narciarskiego. Po wybudowaniu wyciągu już następnej zimy, przez kilkanaście lat, nastąpiły zimy z malutką ilością śniegu, albo bez śniegu :-( A od wielu, wielu lat chodzę na Kopę Cwila z moimi wychowankami z przedszkola, zarażam je miłością do tego fantastycznego miejscem :-)

nadzieja

Mam nadzieję że nigdy nikt nie postawi w okolicach Kopy Cwila kościoła....

No przepraszam bardzo

" (...)Wybudowano chodniki, nigdy nie napełniony basen z fontanną kaskadową,(...)

Jestem rocznik 81 a na ursynowie mieszkam od 82 do teraz i sam w wieku ok 5 lat w wakacje "pływałem" w tym basenie gdy byłem z mamą i młodszym bratem na spacerze. on miał ze 2-3 lata więc był to rok 86-87. Na środku tego basenu stał rurasty domek z placu zabaw, który był główną atrakcją poza dnem usianym potłuczonym szkłem od butelek. Pamiętam, że tam mnie już kryło a teraz do pasa mi murek nie sięga więc musiałem być mały ;) .

W sprawie akwenu i wyciągu

Potwierdzam kilkukrotne zapełnienie stawu wodą, na którym testowałem swoje modele pływające. Pamiętam także, że woda "na oko" nie spełniała żadnych norm czystości. Co do wyciągu, to nigdy nie został uruchomiony. Cóż, była to jedna z wielu "przemyślanych" inwestycji realnego socjalizmu.