4, 19 i 33. Wielka Trójka na szynach pętli tramwajowej Wyścigi. We wczesnych latach Ursynowa Północnego to było okno na świat. Dziś też zawracają tu trzy linie, ale z tamtych, klasycznych, została tylko Czwórka.

Drrryń, trzask, zamykają się drzwi. Zgrzyt i tramwaj 33 rusza w miasto. Przed nim długa trasa. Trzy wagony nazwane później „parówkami” rozpędzają się. Na odcinku do Alei Lotników osiągną niebotyczną prędkość. Pewnie jakieś czterdzieści na godzinę. Już na pierwszym przystanku tramwaj się zapełnia. Jedzie Puławską, skręca w Woronicza. Szanowni Państwo, po lewej mamy telewizję i słynny blok F, gdzie zbierają się chętni do Wielkiej Gry.

Tramwaj 33 na pętli Wyścigi, a (znów) za nim wystaje zabytek, czyli zburzona już Karczma Ułańska w miejscu dzisiejszych apartamentowców. Fot. André Knoerr, Flickr.com/fototak
Trójki do Huty. Pętla Wyścigi. 1993, Fot. André Knoerr, Flickr.com/fototak

Skręcamy w Komarową (bo przecież tak tę nazwę wszyscy odmieniali, prawda?) i objeżdżamy Mokotów. Trochę to trwa. Świat obserwujemy z najlepszego możliwego miejsca, czyli drewnianej półki otwartej kabiny motorniczego w drugim albo trzecim wagonie. Pulpit zakryty, ale to nic – czujemy się, jak byśmy sami prowadzili tramwaj. O, już Pole Mokotowskie. Wieczna budowa Biblioteki Narodowej. Chałubińskiego i Dworzec Centralny. Przez Śródmieście pędzimy na Żoliborz. Rondo Babka, wiadukt nad torami i skręt w Broniewskiego. Ja tu wysiadam, obok mieszka moja babcia. A państwo niech jadą dalej aż do samej Huty.

Tramwaj 33 zaczyna klasyczną trasę do Huty, a w tle czai się wspomnienie motoryzacyjne: stacja kontroli pojazdów Motos przy Wyścigach. Fot. André Knoerr, Flickr.com/fototak
Huta, Wyścigi, Motos. 1993, Fot. André Knoerr, Flickr.com/fototak

Ech, piękna trasa. Od dawna już skrócona do Rakowieckiej, na Wyścigach po linii 33 pozostało tylko wspomnienie. Po dziewiętnastce również, a jej to szkoda nawet bardziej. To dopiero kawał historii komunikacji. Od – uwaga – stycznia 1939 roku dojeżdżała na Wyścigi. Zlikwidowano ją po siedemdziesięciu latach łącząc z dziesiątką, która od prawie zawsze jeździła na Służewiec. Dziewiętnastka zagrała nawet w serialu „Alternatywy 4”. Poniżej kadr z 19-tką i klasycznym podświetlanym przystankiem tramwajowym.

Tramwaj nr 19 jeździł tu jeszcze za okupacji. Za Jaruzela łączył Wyścigi z Piaskami. To przystanek przy Wałbrzyskiej ze słupkiem klasycznego wzoru lat '70. "Alternatywy 4", odc. "20. stopień zasilania". Prod. TVP.
Przyjechałem dziewiętnastką. „Alternatywy 4”, odc. „20. stopień zasilania”. Prod. TVP

W „Alternatywach” tramwaj nie znalazł się przypadkowo. Przystanek przy Alei Lotników aż do uruchomienia metra był głównym punktem przesiadkowym dla mieszkańców Ursynowa. Ewentualnie – jeżeli ktoś mieszkał bliżej pętli – zawsze mógł dojechać na Wyścigi i na piechotę dotrzeć do domu. No nic. Na otarcie łez wzruszenia została jeszcze na Wyścigach czwórka. Czwórka właściwie. Wielką literą, bo to też wielka historia tramwajowej Warszawy. Przy okazji – spójrzcie na plan komunikacji szynowej z 1970 roku, z linią tramwajową do Wilanowa, którą w trochę innym kształcie miasto zamierza odbudować.

Dwie linie trolejbusowe i tramwaj do Wilanowa. Plan Warszawy PPWK, 1970
Schemat komunikacji szynowej, 1970

W historii o trójce na szynach zabrakło oczywiście jeszcze jednej linii. Jakiej? No 36 oczywiście. Wyścigi-Marymont. Cała trasa po linii prostej, jedyne skręty to te na pętlach. Prowadzący tramwaj po tej trasie musieli chyba umierać z nudów – ile razy dziennie można oglądać Pałac Kultury? 36 dziś przynajmniej doczekało się uhonorowania. Zabytkowymi tramwajami sezonowo wozi pasażerów po trasie turystycznej. Niestety, już nie na Wyścigi. Koniec jazdy, pętla, proszę wysiadać.

Komu ta opowieść o tramwajowym pożądaniu się podobała, temu serdecznie polecam swoją książkę „Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa”. Znajdziecie tam dużo więcej wspomnień i mnóstwo zdjęć. Kto kupuje na prezent, może sobie zażyczyć dedykację od autora, ale takie cuda tylko w sklepie wydawnictwa.

Przejdź do sklepu

 

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?