Wehikuł może niezbyt zwrotny i pewnie dość ciężki, ale za to bardzo stabilny. Dziecięcym trójkołowcem z 1984 roku wjeżdżamy dziś na ulicę Ciszewskiego we wschodniej części osiedla Na Skraju.

Nie wiem, co to za sprzęt na zdjęciu tytułowym – ja we wczesnym dzieciństwie miałem trochę inny, taki żółty ale też na trzech kółkach. Cholernie trudno było nim jeździć używając przewidzianego przez producenta napędu pedałowego – więc po prostu się odpychałem. No ale tamto moje było prostą konstrukcją, tu na zdjęciu to już prawie – It’s a chopper, baby. W tle mamy ulicę Ciszewskiego na wysokości SGGW. Zróbmy sobie przerwę i wraz z przesyłającą zdjęcia Joanną Bogacz przysiądźmy w trawie.

Przerwa podczas spaceru wzdłuż Ciszewskiego. Ej, rozszyfruje ktoś, co jest napisane na torbie - reklamówce? Arch. Joanny Bogacz
Przerwa na reklamę. I papieroska. 1984, arch. Joanny Bogacz

W przerwie możemy obejrzeć bloki wschodniej części osiedla Na Skraju, ciężarówkę z wielką brezentową budą, mamy też coś dla spostrzegawczych: czy ktoś rozszyfruje, jaka instytucja reklamuje się na torbie foliowej? Życzę przy tym miłej zabawy a my spójrzmy z dystansu. Ta sama okolica widziana z góry.

Ulica Ciszewskiego w kierunku Nowoursynowskiej. Budynek z kominem to kotłownia SGGW - wówczas już chyba nieczynna i latami czekająca na zagospodarowanie. Fot. Andrzej Matuszewski
Stara kotłownia SGGW przy Ciszewskiego. 1983, fot. Andrzej Matuszewski

Betonowy budynek z kominem po prawej stronie zdjęcia to stara kotłownia SGGW. O ile dobrze pamiętam, w „Paśmie” pod koniec lat ’80 toczyła się ożywiona dyskusja – co z tym zrobić? Może dom kultury? Nie zrobiono nic, kotłownię zburzono, dziś mamy w tym miejscu rzeczną instalację SGGW. A na koniec jedna fotka kolorowa. 1985 rok, skrzyżowanie Rosoła i Ciszewskiego. Dwóch biegaczy i rowerzysta – może to bieg „Życia Warszawy”, była wówczas taka cykliczna impreza, mogła zahaczać o Ursynów.

Rosoła róg Ciszewskiego. Biegacze starają się nadążyć za uciekającym rowerzystą? Fot. Andrzej Kubik
Biegiem za rowerem. 1985, fot. Andrzej Kubik

Polecam czapeczkę na głowie cyklisty. Piękna stylówa, dziś robiłaby furorę większą niż nawet najbardziej markowe obcisłe lycry.

2 KOMENTARZE

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?