Jurajski plac zabaw Dinozaury po remoncie cieszy oko naprawionymi urządzeniami i nową nawierzchnią, ale oczywiście nasi fachowcy nie byliby sobą, gdyby czegoś nie sknocili. Urżnęli mianowicie jakieś żelazne nogi akurat na wysokości kostki i smętne pozostałości zostawili.

Niby mamy rok 2021, a czasem jednak wciąż udaje się hołdować tradycji z czasów dawno minionych. Można na przykład wyremontować plac zabaw, zrobić wszystko w zgodzie z wyśrubowanymi normami bezpieczeństwa, a jednocześnie pośrodku placu zostawić wystające z ziemi żelastwo. Ktoś się zlitował nad tą niedoróbką i pięknie wpisując się w złotą księgę prowizorki, zabezpieczył rury za pomocą plastikowej butelki po Kubusiu. Niestety, miał tylko jedną.

Butelka po Kubusiu ratuje ostro zakończoną rurę przed spotkaniem z dziecięcą nogą. Albo może odwrotnie? Plac zabaw Dinozaury po remoncie. Fot. Maciej Mazur
Kubusiu, ratuj! 2021, fot. Maciej Mazur

Być może fachowcy remontujący plac zabaw próbowali nawiązać do tradycji tego miejsca. Gdy cofniemy się do roku 1983, pod drzewami tuż obok dzisiejszych Dinozaurów odkryjemy też sporo zarośniętego zielskiem żelastwa. I nie wygląda to jakby miało działać. Wręcz przeciwnie.

Żelazny plac zabaw w miejscu dzisiejszych Dinozaurów na Łące Olkówki. Fot. Andrzej Herfurt
Wczesna wersja Dinozaurów. 1983, fot. Andrzej Herfurt

Więc jest to dinozaurów powrót do przeszłości, epoki kamienia łupanego i żelaza ciętego. A tak serio, to może jednak jakieś służby by się tam pofatygowały z piłą oraz zaprawą, urżnęły te rury na wysokości podłogi i zabezpieczyły? Ja wiem – to będzie prowizorka. Ale za to trwała i solidna.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?