Gdyby powstał, mielibyśmy klasyczny przykład nowoczesności końca peerelu – coś jak Bogusz Center koło Holiday Inn na Złotej, tylko w nieco gorszej formie. Jesienią 1988 roku spółdzielnia Natolin gotowa była stawiać taki dom handlowy przy Belgradzkiej i zrealizować plany sprzed ponad dziesięciu lat.

W planach od początku nakreślono tu centrum handlowe Natolina. Sama nazwa tego chodnika równoległego do Belgradzkiej – Pasaż Natoliński – wskazuje, że miało tu tętnić życie osiedla. Kłopot jednak w tym, że przez cały PRL ów pasaż nie powstał. Wybudowano tylko jeden piętrowy pawilon przy Braci Wagów 4 i lokale usługowe w parterach bloków przy Meander, Belgradzkiej i Braci Wagów. We wczesnych latach osiemdziesiątych teren przeznaczony pod centrum handlowe zajmowały baraki zaplecza budowy, pod koniec dekady bazę zlikwidowano i zostało puste pole.

Ulica Belgradzka w kierunku Braci Wagów. Dziś jest tu Pasaż Natoliński, czyli całkiem zgrabny ciąg bloczków z parkingiem i sklepem całodobowym. Zdjęcie nadesłał Przemek Stępień.
Widok wzdłuż Belgradzkiej w stronę Braci Wagów. 1992, nad. Przemek Stępień

W listopadzie 1988 roku spółdzielnia publikuje w Życiu Warszawy reklamę zachęcającą inwestorów. Wizualizacja jest, działka też. Nic, tylko budować… Ale właściwie to po co? Państwowy handel dogorywa, w magazynach puste półki a jedynym dobrze zaopatrzonym sklepem w okolicy jest dewizowy Pewex przy Belgradzkiej 52. Inwestorzy chyba nie ustawili się w kolejce do biura spółdzielni, ambitny projekt trafił do szuflady, teren wciąż jednak wyglądał zachęcająco.

Jaka epoka taki pasaż. Na razie Pasaż Natoliński składa się z blaszanych bud, pod koniec dekady zastąpi je kameralny blok z usługami w parterach i będzie Ameryka. Widok w kierunku Braci Wagów. Nadesłała Anna Soboniak.
Spacerek pasażem. 1994, nad. Anna Soboniak

Dopiero na przełomie wieków na działce powstał pasaż i to w całkiem niezłym stylu. Zamiast jakichś handlowych maszkaronów wybudowano ciąg niewysokich kamieniczek z usługami w parterach. Wizja projektantów się spełniła – jest to rzeczywiście lokalne centrum. Takie zdjęcie zrobiłem w 2011 roku:

Pasaż Natoliński widziany od strony stacji metra. Fot. Maciej Mazur
Pasaż Natoliński w 2011, fot. Maciej Mazur

Na koniec jeszcze dygresja. Mam niejasne wrażenie, że projektant wybudowanego już w XXI wieku budynku po przeciwnej stronie Alei KEN zapewne nieświadomie nawiązał do wizji z 1988 roku. Chodzi o blok z drogerią od strony stacji metra. Też mamy tam zaokrąglenia bryły i usługi w podcieniach, które skutecznie ukrywają działające tam firmy przed wzrokiem klientów – co, gdy prowadzi się na przykład bar, trudno raczej uznać za atut. Swoją drogą ciekawe, czy gdyby ten projekt z końca PRL zrealizować, to właśnie byśmy go wyburzali pod nową deweloperkę? Śmiem twierdzić, że tak właśnie by było.

Maciej Mazur
Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

2 KOMENTARZE

  1. Tam nie powstał, natomiast pod koniec lat 80-tych, a może nawet wcześniej powstał pawilon na Dereniowej 6, niegdyś bardzo popularny, który obecnie straszy dawno opuszczonymi sklepami, szczególnie od tyłu, i popada w degradację. Można tam odbyć podróż w czasie do lat 80-tych. A tuż obok SMB Imielin postawiła olbrzymie, podświetlane apartamentowce, aby zasłonić stare bloki, które już nie są taką lśniącą i nowoczesną bryłą.:-)

  2. Pamiętam, że na planie Pasma z 1986 roku Pasaż Natoliński ciągnął się od sklepu przy Belgradzkiej 6 (zbudowano nawet kwadratowy placyk z wyniesioną trawiastą wysepką w centrum i ławkami, zapewne wewnątrz tej wysepki miało rosnąć jakieś drzewo, ale do dziś chyba nie rośnie) aż do budynku Belgradzka 52, który budowano w roku 1987 jeszcze starą technologią, ale już po nowemu (spore przyziemie handlowe). Wzdłuż całego pasażu zaznaczone były nieistniejące budynki handlowo-usługowe, a w okolicach skrzyżowań z Lanciego, KEN i Wagów nad tymi ulicami i Belgradzką przerzucone były zgrabne kładki. Oczywiście z realizacji tych planów nic nie wyszło – zresztą już wtedy traktowano je mniej więcej tak samo poważnie, jak wiszące na płotach budowy metra tablice z informacją, że zacznie ono jeździć… w lecie 1990 roku.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?