Przestrzeń idealnie skrojona pod Fiata 126p. Otwieramy tylne wrota, wprowadzamy malucha do garażu, wychodzimy drzwiami zamontowanymi w bocznej ściance, całość zamykamy na solidne kłódki, wracamy do domu i śpimy spokojnie. Oto pomysłowy garaż „zrób to sam” z połowy lat osiemdziesiątych.

Garaż sfotografował świetny fotoreporter Włodzimierz Pniewski (znalazłem to zdjęcie na jego stronie garnek.pl/zdyrma) i chociaż nie opisał miejsca, to wiemy, że jest to parking przy Dembowskiego. Piętnaście lat temu te blaszane garaże wciąż tam stały i z kolei zwróciły moją uwagę, więc też cyknąłem im fotkę. Stały już trzy – widać sąsiedzi brali przykład z pierwszej udanej konstrukcji.

Otworzyć zewnętrzne drzwi, potem drzwi malucha, ostrożnie wejść do środka, wyjechać, wszystko zamknąć. Racjonalizatorski garaż przy Dembowskiego. Fot. Maciej Mazur.
Zrób to sam. 2006, fot. Maciej Mazur

W sumie to całkiem ciekawa instalacja, chociaż zajmuje trochę nieregulaminowo dużo miejsca na wspólnym parkingu. Kto wie, może gdyby to nie był PRL, można by rozkręcić z tego pomysłu dochodowy start-up? Opatentować i sprzedawać wysyłkowo w formule DIY? No ale też gdyby to nie był PRL, to nikt czegoś takiego by chyba nie zbudował. Koło się zamyka. A po co w ogóle coś takiego sklecono? Odpowiedź jest prosta – plagą osiedlowych parkingów niestrzeżonych byli wówczas złodzieje kradnący co się da. Jeżeli się da, to całego malucha a jeżeli się nie da, to chociaż odkręcili koła albo urwali antenę do radia. Własny garaż rozwiązywał ten problem, ale niestety był w sferze marzeń. Takich garaży z prawdziwego zdarzenia zbudowano ledwie kilka. Poniżej te najbardziej klasyczne.

Wąwozowa róg Bronikowskiego. Oryginalne garaże w stylu późnego PRL-u, jedyne takie na Ursynowie! (Nie)stety, idą właśnie pod kilof. Fot. Maciej Mazur.
Garaże na tyłach Wąwozowej. 2010, fot. Maciej Mazur

Ciąg garaży z szarej cegły z drewnianymi wrotami (spotkacie je w całej Polsce) stał na tyłach Wąwozowej. Kiedy robiłem to zdjęcie w 2010 właśnie je rozbierano pod budowę nowego bloku na rogu Bronikowskiego. Rozbierano, ale nie rozebrano do końca. Jeden bowiem został i niczym ten blaszak z Dembowskiego był świadectwem naszego wkładu w rozwój architektury motoryzacyjnej. Otóż właściciel garażu nie dogadał się z inwestorem stawiającym budynek. Co więc było robić? Plan nagli, ludzie czekają na mieszkania… Garaż pozostawiono w spokoju a blok nadbudowano dookoła tej komórki.

Co nam przypomina widok znajomy ten? Tak. To ostatni z garaży, które stały na miejscu nowego bloku przy Wąwozowej 4. Niezłomny właściciel samochodowego azylu nie chciał go sprzedać, garaż więc obudowano. Blokiem. Fot. Maciej Pertkiewicz.
Garaż obudowany blokiem. 2012, fot. Maciej Pertkiewicz

Nie wiem, jakim cudem to się udało, ale jednak się udało. Do wkomponowanego w nowy blok garażu prowadził osobny wjazd od strony Bronikowskiego, więc wszystko było chyba zgodnie z prawem.

To nie żadna jaskinia, tylko osobliwy wjazd od garażu nowego bloku przy Wąwozowej 4. W czeluści czeka oczywiście niespodzianka. Fot. Maciej Pertkiewicz.
Wjazd do garażu. 2012, fot. Maciej Pertkiewicz

No i powiedzcie, czy stare i często wyśmiewane hasło „Polak potrafi” nie oddaje idealnie naszego narodowego ducha? Oddaje! Co właśnie było do okazania w garażu.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?