Te zdjęcia dzieli dziesięć lat. Jesienne zrobiłem we wrześniu 2011 roku, wiosenne – parę dni temu, w maju 2021. Pory roku się zmieniły, elewacje bloków nieco wyblakły i tylko ten fiat stoi, jak stał. Najciekawszy grat na osiedlu.

Co to jest? To jest Fiat 1100R. R jak „Rinnovata”, czyli „odnowiona”. Po lifcie – jak mawiają polscy eksperci. Takie auta produkowano ledwie trzy lata, od 1966 do 1969 roku. Czyli to w sumie rzadki egzemplarz, czyli byłby z niego całkiem niezły klasyk, gdyby tylko zasłużył na swoje Rinnovare. Ale nie zasłużył, spotkał go wyjątkowo przykry los. Porzucony i niekochany wrósł w uliczkę Melodyjną.

Fiat wrastający w Melodyjną to najsłynniejszy grat na dzielnicy. Wielu chce go ruszyć, ale nikt nie daje rady. Fot. Maciej Mazur
Najsłynniejszy grat. 2021, fot. Maciej Mazur

Wrasta od co najmniej dziesięciu lat. Spójrzcie, jaki wtedy, w 2011 roku, był jeszcze piękny. Lekkie lakierowanie lub chociaż porządne wypolerowanie i można nim zasuwać na rzymskie wakacje, choćby nawet była to tylko warszawska jesień. Jesień jednak minęła, za nią zima, wiosna, lato, znów jesień, powtórzcie to wszystko dziesięć razy. Nawet radzieckie konstrukcje by tego nie wytrzymały, a co dopiero mówić o eleganciku z Włoch.

Zabytkowy pojazd zaparkowany przy Melodyjnej. Bardzo na tym Ursynowie bezpiecznie, skoro nikt się nie obawia zostawić takie cacko na ulicy. Fot. Maciej Mazur.
Fiat w 2011, fot. Maciej Mazur

Ostatnio zrobiło się o nim głośno. Portal HaloUrsynów napisał, że lokalny aktywista postawił sobie za cel usunięcie fiata. To jednak nie jest takie proste, bo nie ma do tego przesłanek przepisowych. Auto ma tablice rejestracyjne, nie blokuje przejazdu, nie zasłania drogi, stoi przepisowo. Więc jeszcze pewnie postoi. Może ktoś coś o nim wie? Kto jeździł tym cudem? Przecież musiał się rzucać w oczy. Dlaczego spotkał go taki smętny los? I czy może się jeszcze odmienić?

Ponad 50-letni Fiat 1100R byłby pięknym klasykiem, gdyby ktoś o niego zadbał. Niestety. Od dziesięciu lat wrasta w uliczkę Melodyjną. Fot. Maciej Mazur
Fiat-grat. 2021, fot. Maciej Mazur

Nie ma przecież bardziej przykrego widoku niż gnijący pod chmurką klasyk wytykany palcami przez szydzące z grata dzieci, które nie wiedzą, że pod tą marną powłoką przeżartą przez rdzę kryje się historia motoryzacji. Fiat 1100R. R jak „Rinnovata” – oby nazwa była prorocza.

Maciej Mazur
Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

12 KOMENTARZE

  1. Podstawa prawna do usunięcia wraka jest. Oto treść ustępu pierwszego art. 50a prawa o ruchu drogowym: „Pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest używany, może zostać usunięty z drogi przez straż gminną lub Policję na koszt właściciela lub posiadacza”.
    Niestety straże miejskie w całej Polsce wbrew ustawie próbują udowodnić, że jeżeli auto ma tablice rejestracyjne to usunąć go nie można. Trudno się im dziwić, bo każdy – mając do wyboru robić lub nie robić – wybiera nierobienie. Jednak w przypadku auta, które od 10 lat stoi bez ruchu i jest oczywiście niesprawne technicznie w stopniu uniemożliwiającym jego rozruch, jednoznacznie kwalifikuje się jako „pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest używany”.

    • Jeżeli ma tablice i opłacone OC t żaden urzędnik go nie ruszy, bo wtedy może odpowiadać finansowo z własnej kieszeni .

      • Urzędnicy mogą odpowiadać finansowo za umyślne, rażące naruszenie prawa, a tutaj nie może być mowy o takim przypadku, bo cytowany przepis bez wątpienia upoważnia do podjęcia działań wobec auta porzuconego. Posiadanie tablic rejestracyjnych lub ubezpieczenia OC nie ma nic wspólnego ze „stanem wskazującym na to, że [pojazd] nie jest używany”. Wszak wraki pozostałe na poboczu po stłuczkach i wypadkach Straż Miejska usuwa, a z reguły mają i tablice, i OC, tyle że po prostu nie nadają się do ruchu – tak jak i auta porzucone.

          • Aktywistą nie byłem i nie będę, ale irytuje mnie zarówno zawłaszczanie wspólnej przestrzeni przez ludzi, tak jak tutaj w przypadku właściciela tego wraka, jak i udawanie przez władzę publiczną, że nie musi wykonywać swoich kompetencji. Akceptowanie takiego stanu rzeczy sprawi, że nigdy się on nie zmieni.

  2. Może właściciel zmarł i nie miał nikogo bliskiego, kto zająłby się samochodem, a jakaś jego dalsza rodzina nic o aucie nie wie? Różnie bywa…

  3. Mieszkałem tam do 2019 roku i mam wrażenie, że w okresie 2011-2015 kiedy to chadzałem tamtędy idąc do metra niemalże dzień w dzień, że czasami go nie było co wywoływało moje zdziwienie bo zazwyczaj był. W tym samym miejscu przez długi długi czas stała stara przyczepa kempingowa i stary motocykl, które również pożerała rdza.

    • Nawet na tych zdjęciach samochód jest nieco inaczej zaparkowany, więc albo ktoś nim jeździł w międzyczasie, albo ktoś dla żartów go przepchnął. Ewentualnie jedna z ursynowskich “powodzi” mogła go przesunąć.

  4. A co, nie można sobie samochodu zaparkować i nim nie jeździć 10 lat, bo się jakimś nadgorliwcom nie podoba? Abstrahując od tego, że istotnie właściciel zwyczajnie może nie być w stanie (śmierć, choroba itd.) go ruszać. ORMO czuwa jak widać…

  5. Przede wszystkim pojazdy porzucone nie mają OC, i ten też nie ma. Niby za brak OC grozi wysoka kara, tylko nikomu się nie chce wszczynać procedury. Tak działa to państwo.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?