Patrzcie, wrócił! Ikarus. I 104 też wróciło! Na swoją starą pętlę z kocich łbów przy Nowoursynowskiej! W mikołajkowy weekend – jak za dawnych lat – Ikarus z numerem 104 pojawił się wśród budynków Wolicy.

Spa Bu Meh, wysiadamy. Spa, Bu, Meh? Hokus-Pokus, Abrakadabra? Nie. To nie czarodziejskie zaklęcie, to nazwa firmy mieszczącej się od 30 lat przy dawnej pętli autobusu 104 na Nowoursynowskiej. W weekend dotarła tam grupa rekonstrukcyjna komunikacji miejskiej swoim zabytkowym Ikarusem, więc znów można było się poczuć jak w 1990, gdy ostatnie 104 odjechało w siną dal, telepiąc się po kocich łbach. Ale, ale. Na zdjęciu data się nie zgadza, prawda? I okolica też nie bardzo? Słusznie, moi drodzy. To jest pętla 104 na Nowoursynowskiej, ale nie w grudniu 2025, tylko w listopadzie 2000 roku, kiedy miłośnicy komunikacji pierwszy raz przyjechali tu oddać hołd najstarszej ursynowskiej linii. Okolicznym mieszkańcom i klientom Spa Bu Mehu łezka mogła się zakręcić w oku, bo już wtedy od 10 lat żaden autobus tam nie docierał. Dlaczego? Dlatego.

"Życie Warszawy", 5.01.1990. Autobus 104 po ponad 40 latach znika z Nowoursynowskiej.
„Życie Warszawy”, 5.01.1990 r.

Nie na Mikołajki, tylko na Trzech Króli w 1990 roku zasłużone 104 – po 40 latach – zabrano z Wolicy. Najwyraźniej trzej królowie MZK raczej zabierali, niż dawali. No ale w sumie nie ma się czemu dziwić, dziurawym kocim łbom Nowoursynowskiej nawet tak wytrzymała konstrukcja, jak żelazny węgierski Ikarus, nie mogła na dłuższą metę sprostać. Więc najpierw skierowano autobus na Natolin, potem (w 1992) wymyślono trasę podobną trochę do dzisiejszego 193, czyli z Ursynowa Południowego na Wyczółki, ale dookoła, przez Służewiec. Z tego okresu pochodzi ostatnie zdjęcie 104 dziarsko wyruszającego w drogę ulicą Ciszewskiego.

Autobus 104 porzucił już Nowoursynowską, teraz wozi powietrze Ciszewskiego. Fot. Przemysław Figura, dawny serwis www.przegubowiec.com
104 na Ciszewskiego. 1992, fot. Przemysław Figura

Rok później tę historyczną linię skasowano i jej ursynowskie półwiecze możemy powspominać tylko podczas rekonstrukcyjnych imprez miłośników komunikacji. A, właśnie. Bo trochę odjechaliśmy od tej wycieczki Ikarusem jesienią 2000 roku. Oni wtedy odtwarzali nie tylko 104. Na pętli Natolin swój pojazd – Abrakadabra, Spa Bu Meh – zamienili w 483. Tyko najstarsi Ursynowianie pamiętają, że był to przodek obecnego 503. Z Natolina jeździł (chociaż raczej lepszym określeniem byłoby „pędził”) na Konwiktorską. Już w 1986 – w ramach porządkowania numerów – dodano mu 20 oczek i zmieniono oznaczenie na klasyczne 503.

Linia 483 w latach 1985-86 jeździła z Natolina na Konwiktorską, po czym zmieniono jej numer na 503 i w tej wersji kursuje do dziś. Rekonstrukcja historyczna z listopada 2000, fot. Dariusz Kalinowski
483, przodek 503. 2000, fot. Dariusz Kalinowski

I to jeszcze nie koniec wywoływania duchów komunikacji miejskiej. Na tej samej pętli ten sam autobus znów się przebiera, tym razem jest już Ikarusem nr 486. W 1984 uruchomiono takie nowe, szybkie połączenie przez Puławską i Marszałkowską do Dworca Centralnego. Jak podaje trasbus.com, chodziło o wspomożenie pospiesznego „U” na nieco skróconej trasie. Pomysł okazał się bardzo dobry, a ta ekspresowa linia do centrum po dwóch latach zmieniła się w 505.

Linia 486 w latach 1984-86 z pętli na Natolinie jeździła na Dworzec Centralny. Zamieniona później w nieco bardziej znane 505. Tu rekonstrukcja z 2000 roku, fot. Dariusz Kalinowski
486, trochę 505. 2000, fot. Dariusz Kalinowski

To wcale nie był koniec tej rekonstrukcyjnej wycieczki, ciąg dalszy wkrótce. Fajnie, że są tacy ludzie, którym się chce podobne rzeczy organizować. Abrakadabra, Hokus Pokus i znów jesteśmy w latach osiemdziesiątych.

Zdjęcie tytułowe: Dariusz Kalinowski.

Maciej Mazur
Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

4 KOMENTARZE

  1. W notatce prasowej napisano, że autobus jedzie ulicą Stryjeńską. Ciekawe, czy to zwykła literówka, czy może tak się kiedyś mówiło?

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?