Ta historia jest długa jak trasa linii 195. Waldex, Monopolowy i ten trzeci. Pawilonowy tercet z ulicy Ciszewskiego, który skutecznie przedłużał lata dziewięćdziesiąte aż do roku 2023. Nie powiem, żebym płakał. Ale opowieść ciekawa.
Tam Waldex, a tu nowoczesny Neoplan linii 195 na zdjęciu Marcina Stiasnego (cytuję z htp.org.pl). Huta – cel jego podróży. Jedna z najdłuższych linii autobusowych w mieście. Niska podłoga, wyświetlacz z takich kropeczek, luksus. A za nim: Waldex. Spożywczy. Kusi reklamami Lucky Strike’ów, Westów i Coca-Coli. Przystanek zachodu. Od kiedy tu stoi? Co najmniej już cztery lata. Wrzucamy więc wsteczny. Patrzcie, znowu 195.

Tym razem klasyczny Ikarus. Wytężmy wzrok. Chyba trafiliśmy właśnie na początki przystankowego handlu. Na drabinie stoi trochę roznegliżowana postać (a może tak tylko się zlewa?) i coś montuje lub maluje. Na sąsiadującym Waldeksie jeszcze nie ma żadnych reklam. A że wówczas sklep bez reklam to żaden sklep, możemy założyć, że to właśnie początki. 1994. Wiecie, ile te budy postoją? Trzydzieści lat. Trzydzieści! Po drodze wybudowano tu ścieżkę rowerową, która musiała pawilony omijać zabawnym meandrem. W 2016 roku Zarząd Dróg rozwiązał umowy najmu, ale to w niczym oczywiście nie przeszkodziło. Handel trwał jeszcze dobre siedem lat, zanim w majestacie prawa wkroczył ciężki sprzęt i w październiku 2023 roku lata dziewięćdziesiąte przy Ciszewskiego wreszcie się skończyły.

Mało kto już pamięta, ale przy tej samej ulicy Ciszewskiego istniał jeszcze jeden Przystanek Pawilony. Obok pętli autobusowej w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych działał drewniany pawilon handlowy. Przechodził różne koleje losu, ostatni jego ślad znalazłem w artykule archiwalnym z „Gazety Wyborczej” z 1992 roku.
Działa on, z krótkimi przerwami, od ponad dziesięciu lat. Tygodniowo skupuje ok. dwóch ton makulatury i blisko tysiąc sztuk opakowań szklanych.
Powodem zamknięcia placówki jest likwidacja Okręgowego Przedsiębiorstwa Surowców Wtórnych „Wtóropol”. Z dniem 31 grudnia 1991 r. (ze skutkiem prawnym na dzień 31 stycznia 1992 r.) wypowiedziało ono umowy z dzierżawcami, a zarazem pracownikami skupu i zarządziło wyprzedaż majątku.
Do końca miesiąca można jeszcze przy Ciszewskiego 12 (pętla autobusów Unii: 108, 135, 182 i 195) oddawać makulaturę mieszaną (250 zł kg), segregowaną (300 zł kg) i tekturę falistą (450 zł kg), a także butelki „monopolowe” (400 zł sztuka) i po winie (800 zł sztuka). Ponadto skupowane są odpady z tworzyw sztucznych (PCV), złom stalowy i metale kolorowe.'Gazeta Wyborcza', 15 stycznia 1992 r.
Dla odświeżenia pamięci – kadr z filmu „Pan Kleks w kosmosie”. Rok 1988. Obok Żuka widać drewnianą budę. To właśnie o ten pawilon mi chodzi. Punkt skupu czy jednak coś innego? Gdzieś w głowie kołacze mi się branża rowerowa, ale może to już tylko jakieś pamięciowe omamy?

I to koniec? Nie. Lata dziewięćdziesiąte mają tu jeszcze ostatniego ostańca. Budkę po sklepie całodobowym naprzeciwko dawnego Waldeksu. Także Waldex Forever! Taki lub inny.
Zdjęcie tytułowe: Marcin Stiasny, rok 1998, źródło: Historia Transportu Publicznego, htp.org.pl










To zdjęcie z Pana Kleksa to jak jakiś cyber punk albo post apokalipsa. Moje dziecko nie wierzy, że osiedle mojego dzieciństwa było tak paskudne. Prawie jak Donbas.
Kosmos po prostu.
Ale fajnie się bawiło na tej pustyni, tak że nawet to koszmarne zdjęcie nastraja mnie nostalgicznie.
Tak, w tej drewnianej budzie koło pętli była naprawa rowerów. Ledwo ale pamiętam 😉
Była naprAwa rowerów w tej budzie. Nigdy nie zapomnę odbioru mojego bmxa po pełnym „serwisie”. Szedłem po odbiór z Tatą, z motylami w brzuchu. Tyle dni bez roweru!! I ten pan w śliwkowym fartuchu, zapach gumy opon. Ów pan wydawał też stare wymienione części w takim śliskim beżowym papierze, tłustym od oleju i smaru;). Oczywiście mój rower po naprawie był znacznie szybszy;) najszybszy na podwórku. Acha, ważna rzecz: błagałem Tatę o zmianę żółtych opon na czarne, bym też mógł zostawiać czarne ślady na chodniku jak koledzy…marzenie spełniło się właśnie w tej budzie. Piękny czas…
Po kilku latach monopol na naprawę rowerów przejęła Biria na Dembowskiego 17. Wszyscy młodociani rowerzyści, w tym ja, zostaliśmy „kupieni” mozliwościà darmowego dopompowania opon sprężonym powietrzem w serwisie Birii. Kolejki do nich były jak po mięso na kartki. Ceny rowerów startowały od 3 tys.zł
Coś mi się jeszcze kojarzy, że w którejś z tych bud była kolektura totolotka.
Waldek do dziś jest związany z Ursynowem, ma swój warsztat samochodowy na Kurantów 🙂 Na początku chodziło się „do Doroty”, tak na imię miała ówczesna partnerka Waldka 🙂 Kojarzycie Nissany Micra na dostawach Rimini? jest na nich reklama warsztatu 🙂