To był maj i okolica na pewno pachniała. Rano ostrym cieniem mgły, wieczorem kwitnącym bzem. Ale to nie Saska Kępa, tylko Służew. Okolice kościoła Świętej Katarzyny w maju 1967 roku.

Na niebie nie widać chmur. To musiał być ciepły, majowy dzień. Młodemu pozwolono wskoczyć w krótkie spodnie, dorosłych podczas wizyty w kościele obowiązywały jednak zupełnie inne zasady. Bez garnituru proszę się nie pokazywać. Więc wszyscy panowie założyli ciemne garnitury i grzeją się w nich w tym majowym słońcu.

Róg Nowoursynowskiej i Fosy. Wierni wychodzą po mszy w kościele Św. Katarzyny. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Po Mszy w Św. Katarzynie. 1967, z arch. Rodziny Pytko

Gdy poszukamy ochłody wewnątrz świątyni, naszą uwagę zwrócą patriotyczne dekoracje. Bo to chyba biało-czerwone wstęgi rozpościerają się nad ołtarzem, prawda? Z boku data 966 przypomina nam, że rok wcześniej uroczyście obchodzono Milenium Chrztu Polski.

Wnętrze kościoła Św. Katarzyny, rok 1967. Liczba 966 to pozostałość po zeszłorocznych obchodach tysiąclecia Chrztu Polski. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Wnętrze kościoła Św. Katarzyny. 1967, z arch. Rodziny Pytko

Wracamy na dwór. Przed kościołem jeszcze stoją wierni kryjący się przed słońcem w  cieniu starych drzew. Czas ich nie goni. Choć teoretycznie jest to Warszawa, to praktycznie wciąż rządzą tu prawa małych miejscowości widoczne zwłaszcza w niedzielne popołudnia: spokojnie, powoli, gdzie tak się spieszyć?

Już po mszy. Chyba nieco się dłużyło, skoro pan spogląda na zegarek po drodze do domu. A dom zapewne w miejscu dzisiejszych bloków SnD. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Przed kościołem. 1967, z arch. Rodziny Pytko

– No, czas na nas – pan w końcu spojrzał na zegarek. – Idziemy. I poszli. Polną drogą wzdłuż skarpy w dół, w stronę potoku. Jak tu cicho, jak spokojnie. Nazwa „Dolina Służewiecka” kojarzy się wtedy co najwyżej z dolinką Potoku Służewieckiego (którego wówczas chyba nie nazywano Smródką) a nie z potokiem aut powoli przesuwających się trzema pasami arterii u stóp kościelnej skarpy. O tym intensywnie pewnie myślą projektanci widzący tu w przyszłości nowe, wielkie osiedla.

Widok z ursynowskiego na służewski brzeg Smródki. Ulica Tarniny, za dziesięć lat wyrosną nad nią bloki Służewa nad Dolinką. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Nad brzegiem Smródki. 1967, z arch. Rodziny Pytko

Zamiast osiedli mamy kilka solidnych gospodarstw i biegnącą nad potokiem ulicę Tarniny. Ulica istnieje do dziś, chociaż już tylko jako ścieżka przebiegająca po północnej stronie Smródki. I coś mi mówi, że spośród tych wszystkich gospodarstw, to jedno w głębi, po lewej, też przetrwało do dziś. Stoi nadal w zagajniku nad potokiem jako świadek dawnej wsi Slużew.

Nowoursynowska róg Tarniny, czyli dziś obok mostku nad Smródką. A kościółek to oczywiście Św. Katarzyna. Zdjęcie ze zbiorów Rodziny Pytko.
Ulica Tarniny i Św. Katarzyna. 1967, z arch. Rodziny Pytko

Kończąc majową wycieczkę jeszcze raz rzucimy okiem na kościół. Jesteśmy na skrzyżowaniu znanej już nam ulicy Tarniny z Nowoursynowską. Złapiemy tu autobus 104, który zawiezie nas do miasta. Dobrze, że zabraliśmy aparat, prawda? Może kiedyś, za jakieś pięćdziesiąt lat, takie zdjęcia z wycieczki w maju 1967 roku komuś się przydadzą?

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?