Ile za oknem? Jakieś piętnaście na minusie. Ale jest też pewien plus. Zimą 1977/78 roku postawiono wreszcie tymczasowe kontenery handlowe, więc po pieczywo nie trzeba już drałować przez tę krainę lodu do jedynego czynnego sklepu w jedynej starej kamienicy na Ursynowie.
To już rok, odkąd pierwsi mieszkańcy odebrali klucze. Działa już szkoła podstawowa, dojeżdża autobus. Nawet dwa. 192 i 192 bis podwożą na Dworzec Południowy, gdzie można się przesiąść i dalej podróżować do miasta. Bo tu u nas to takie miasto wciąż raczej teoretyczne jest. Na pewno trzeba mieć ciepłe buty. I kożuch, zgodnie z obowiązującą modą pod koniec epoki Edwarda Gierka. Zimowy ekwipunek przyda się podczas długich marszów do domu, no i oczywiście też na sankach. Idziecie? Na osiedlową górkę przy ulicy Nutki? Kopa Cwila jeszcze nie jest do końca usypana i zjeżdżać tam strach, ale projektanci pomyśleli o zimie w mieście i kazali sypać mnóstwo małych górek. Fałdowanie osiedlowe. Górotworem jest ziemia wydobywana z wykopów pod bloki.

Te niewielkie górki upiększają nam też wejścia do bloków. Pokryte śniegiem wyglądają tak trochę syberyjsko, ale to nie Irkuck, tylko ulica Koncertowa. Piękny, przeszklony daszek prowadzi do klatki w domu pod numerem dziewiątym. Przed daszkiem zaparkował Duży Fiat. I nawet odpalił, mimo tego mrozu. Spójrzcie, jest przecież odśnieżony.

Dzieci, pamiętajcie tylko, żeby mi nie łazić na budowę! Na budowę tej szkoły naprzeciwko, która ma być gotowa na wrzesień 1978. I będzie! Dostanie numer 303. Na razie jednak mróz ścisnął budowniczych żelaznymi ramionami zimy i prace stanęły. W lutym 1978 roku w Warszawie temperatury spadały poniżej minus 20 stopni, także sami wiecie. Arktyka! Ale zdążymy, spokojnie. Tu będzie szatnia. W 1984 piszący te słowa z pewną taką nieśmiałością powiesi w niej swój worek na buty i pójdzie do klasy 1E. No ale na razie wciąż hula wiatr i chyba nawet widać znów tego Fiata z wcześniejszego zdjęcia.

O edukację budowniczowie zadbają więc we wrześniu, a o zakupy zadbano już. Pod koniec 1977 roku na ośnieżonym polu nad projektowaną stacją metra Ursynów ustawiono trzy blaszaki. Trochę wyglądały jak stacja arktyczna, ale przywitano je bardzo gorąco. Oto wreszcie bowiem pojawiły się sklepy. Spożywczy, przemysłowy i warzywniak. Dotychczas po zakupy trzeba było zasuwać aż do „Czerwoniaka”, czyli do jedynej przedwojennej kamienicy przytomnie zostawionej przez projektantów w wielkopłytowym otoczeniu. Działał w niej sklep. No ale teraz są już trzy. W handlu czuć więc już odwilż.

Odwilż właściwa zimą 1978 roku przyjdzie w marcu, a wiosna wybuchnie idealnie skoordynowana z kalendarzem. Pod koniec marca temperatura dobije nawet do 20 stopni na plusie. Bo wiosna przecież zwykle przyjeżdża motocyklem? Nie. Na Ursynów przyjedzie Jelczem-ogórkiem linii 192 bis na pętlę między Koncertową a Końskim Jarem.










