Był śliski, kręty i dostarczał ekstremalnych wrażeń. Zwłaszcza, gdy wyjeżdżony śnieg zamieniał się w śliską skorupę i małe sanki gnały w dół lodową rynną nie mając jak się zatrzymać. Tor saneczkowy na Kopie Cwila. Właściwie to co się z nim stało?

Zdjęcie tytułowe zrobił w 1987 roku genialny fotoreporter Włodzimierz Pniewski. Dziś po torze saneczkowym pozostało tylko wspomnienie oraz małe wybrzuszenie terenu u podnóża Kopy Cwila – tam, gdzie kończy się najdłuższy jej stok prowadzący do parku. W ostatni śnieżny weekend wyglądało to tak:

Ta ulotna chwila, gdy na Kopie Cwila można pozjeżdżać na sankach. Fot. Maciej Mazur
Krótka zima. 2019, fot. Maciej Mazur

Pustawo, prawda? Mimo wolnej soboty, pory obiadowej i bardzo przyjemnej temperatury z lekkim mrozkiem. A jednak jeździć się nie chce. A może drałować pod górę? No ale to dygresja. Właściwy temat też jest na tym zdjęciu, czyli wyrównana pustka, która kiedyś była torem saneczkowym. Jejku, jakie tam było przyspieszenie! Sanki zasuwały w dół jak szalone, sterować nijak się nimi nie dało, zatrzymać tym bardziej a na dole czekał test z praw fizyki: na ostatnim zakręcie obiekt zbyt lekki i zbyt rozpędzony wystrzeliwał w powietrze, ten wolniejszy dojeżdżał do samego końca toru. Ta końcówka nawet się zachowała, przetrwała tajemnicze plantowanie, które jakoś przegapiłem. Jeżeli ktoś coś o nim wie, to niech da znać.

Bo o wyciągu na Kopie Cwila to już na pewno czytaliście, prawda? Jeżeli nie, to przeczytacie tu.

Z bielą Kopy Cwila koresponduje biel części płyt elewacyjnych na bloku przy Nutki 1. Ciekawe, że tylko części. Fot. Włodzimierz Pniewski
Biała Kopa, biała płyta. 1987, fot. Włodzimierz Pniewski

Przy okazji jeszcze ciekawostka. Kolejne zdjęcie zimą 1987 Włodzimierz Pniewski zrobił ze szczytu Kopy. Załapała się baza budowlana po prawej stronie oraz bardzo nietypowa elewacja bloku Nutki 1. Wszystkie budynki osiedla Jary obłożone były płytą „szczecińską”, czyli szarą z małymi kamyczkami, a ten tu ma ścianę gładką i w dodatku białą. Chciałoby się powiedzieć: całą, ale jednak nie całą, bo jednej płyty – jak widać – zabrakło już na drugim  piętrze, a i siódme też nieco odcina się kolorem.

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z tego cyklu – spójrzcie, ilu ludzi przychodziło wówczas na Kopę Cwila. A zimy przecież były dłuższe, więc i czasu więcej aby się nią nacieszyć. Dziś, w epoce gorąca, złapanie dwóch śnieżnych styczniowych weekendów to już jest sukces ale i tak jakoś spora część dziecięcego społeczeństwa woli zimę spędzać w domu przed telewizorem. No jest to jakiś pomysł, ale nie jestem pewien, czy najlepszy.

Tłumy na Kopie Cwila. Sanki, narty, zima i śnieg. Fot. Włodzimierz Pniewski
Zimowa Kopa. 1987, fot. Włodzimierz Pniewski
Maciej Mazur
Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

1 KOMENTARZ

  1. Lasek Brzozowy i okolice bawiły się na górce przy blaszaku (róg Lasku i Lanciego). Był tam także metalowy plac zabaw… A w okolice Lokajskiego się chodziło na łyżwy (teren obecnej szkoły i budynku Przy Bażantarnii vis a vis Biedronki albo, jak ktoś pamięta, za mini pasażykiem).
    Pozdrawiam i spokojnych ferii.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?