Brum, bum bum bum bum bum, prrrr – rozległ się przepiękny syreni śpiew. Kto uległ jego urokowi i zaczarowany wziął głęboki wdech, ten od razu wrócił do rzeczywistości. Zapach dwusuwowej motoryzacji działał mocniej niż sole trzeźwiące. A dokąd to zajechaliśmy naszą Syrenką? Na ulicę Płaskowickiej, granicę między zasiedlonym Ursynowem i budowanym Natolinem.

Jedźcie na wschód – mówili. Tam musi być jakaś cywilizacja – mówili. No więc jedziemy na wschód. Po lewej ręce: faktycznie, cywilizacja. Po prawej jakieś hałdy ziemi, chwasty porastające zrzucone bezładnie elementy budowlane, błoto i kurz. Leżą sobie wielkie rury kanalizacji burzowej, jest klasyczna rolka czterożyłowego kabla. To gdzie skręcimy? W lewo, gdzie już jacyś ludzie? Czy może jednak w prawo, gdzie dzicz i prawo kombinatu? Oczywiście, że w prawo!

Lasek Brzozowy nr 1 i 2. Pośrodku zdjęćia ukrył się piękny pomarańczowy duży fiat kombi. Fot. Mariusz Przedpełski
Raz, dwa, Lasek Brzozowy. 1983, fot. Mariusz Przedpełski

Brym, bym bym bym bym – zaśpiewała znów Syrena, gdy lekko dodaliśmy gazu na wyłożonej płytami drodze przez plac budowy. Ostrożnie teraz, może zaparkujemy koło tego pomarańczowego Dużego Fiata kombi? Dobra, parujemy. Wysiadamy. Zaszurał szutr, chlupnęło błoto, szlag trafił czystość obuwia. No ale przecież niczego innego się nie spodziewaliśmy. Gdzie my w ogóle jesteśmy?! Otóż w przyszłości ma tu być lokalne centrum usługowe. Blok po lewej będzie miał adres Lasek Brzozowy 1 i w wykańczanych właśnie lokalach na parterze otworzy się wydział paszportowy. Blok po prawej to numer dwa, a w miejscu tej szopy i żółtego zbiornika stanie klasyczny blaszany pawilon handlowy. Pod koniec wieku mieszkańcy okolicy będą mówili, że zakupy zrobili w Globim. Wiecie co? Zostawmy tu Syrenkę. Będzie jej dobrze w towarzystwie pomarańczowego Fiata. Dalej pójdziemy pieszo. Psia mać – mówili, żeby zabrać kalosze, bo na tym Natolinie nigdy nie wiadomo. Należało posłuchać, bo oto trafiliśmy na rozlewisko.

Taki żarcik kulinarny. Po lewej mamy mur oddzielający sady SGGW, jezioro wylało na przyszłej ulicy Rosoła, blok po prawej to już Mandarynki. Fot. Mariusz Przedpełski
Jezioro Rosoła. 1983, fot. Mariusz Przedpełski

Lokalne jeziorko rozlało się w miejscu, gdzie na mapie zaznaczona jest ulica Jana Rosoła. No i kiedyś powstanie, a jakże. Wykańczane bloki po drugiej stronie będą stały przy ulicy Mandarynki. No ale to wciąż nie żadne mandarynki, tylko niebieskie migdały. Tu i teraz jest kałuża, rura, płyty, błoto i płot okalający teren za naszymi plecami. Po lewej stronie widać jego cień. Możemy się wdrapać na podmurówkę tego płotu i z podwyższenia podziwiać okolicę. Buty już i tak spisaliśmy na straty, więc nawet, jeżeli do tego wszystkiego jeszcze przemokną, to w sumie nic takiego. Przejdźmy się w drugą stronę, tam szumią jakieś drzewa i widać całkiem miły lasek.

Bloki przy Lasku Brzozowym (pośrodku nr 13) widziane sprzed brzozowego lasku. Fot. Mariusz Przedpełski
Lasek, brzozy i rower. 1983, fot. Mariusz Przedpełski

Całkiem miły lasek to Lasek Brzozowy, ale nie ten od ulicy, tylko ten prawdziwy. Zróbmy mu zdjęcie, taki piękny. Na mapie osiedla w tym miejscu narysowana jest szeroka kreska podpisana „Aleja KEN”, ale ta powstanie dopiero za szesnaście lat. Tam, gdzie na Jubilacie sunie sobie cyklista, wybudują chodnik. Za nim – blok. W miejscu pryzm ziemi powstaną dwie jezdnie głównej ulicy Ursynowa. Będzie pięknie i wielkomiejsko, na razie wciąż te tereny są w takim zawieszeniu między znikającą wsią a rozpychającym się miastem. Wieś do końca nie zniknie, ten brzozowy lasek po latach będzie tak samo szumiał. I tylko Syrena już niestety nie zaśpiewa.

Zdjęcia z wycieczki na Natolin w 1983 roku przekazał Mariusz Przedpełski, fotograf z zakładu „Camera” przy Meander.

Maciej Mazur
Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

2 KOMENTARZE

  1. Te jeziorka były najlepszym placem zabaw, do tego doły, każda pobliska budowa była odwiedzana przez dzieciaki. Dziś nie ma szans na takie dzieciństwo.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?