Patrzcie, tak to miało wyglądać. Znajdźcie te niezbudowane szkoły, centra handlowe i ośrodki zdrowia. Na przypadające w czwartek 49. urodziny Ursynowa mamy dla was laurkę – plan z „Życia Warszawy” z 1979 roku. Chodźcie na spacer po nieistniejących atrakcjach.
Poznajcie Ursynów, proponujemy świąteczną wycieczkę – doradza „Życie Warszawy” na Wielkanoc 1979 roku. Uwaga, to czasy schyłkowej propagandy sukcesu Gierka i na planie znajdziecie sporo rzeczy, które istnieją tylko na planach właśnie. I to one po latach wydają się najciekawsze. Najpierw może krótki opis do wycieczki, który zamieszcza gazeta. Dowiemy się, że w ramach „uczczenia 35. rocznicy Polski Ludowej” mieszkańcy planują czyn społeczny, podczas którego przygotują park w osiedlu Jary oraz Centralny Zespół Rekreacyjny dla całego Ursynowa. Uprzedzając fakty: z tego też nic nie wyjdzie.

To może ruszajmy w tę wycieczkę w czasie palcem po prasowej mapie. Zaczynamy na stacji Szybkiej Kolei Miejskiej „Imielin”, czyli przy dzisiejszym metrze Ursynów. Ulica Koński Jar. Narysowana pośrodku ulicy szkoła elementarna (klasy 1-3) podpowiada nam, dlaczego w numeracji Końskiego Jaru do dziś nie ma numeru 5. Przy Puszczyka zaplanowano dwie szkoły. Elementarną zbudowano, ale tę większą, podstawową, już nie. Do dziś w miejscu toalety przy placu zabaw Dinozaury czeka na nią numer Puszczyka 16. Na Koncertowej nieistniejące numery 1 i 2 zarezerwowano dla pawilonów handlowo-usługowych. Przechodzimy na południe. Patrzcie, ile tu narysowano obiektów usługowych podpisanych „Centrum Ogólnomiejskie”. To miało być rzeczywiście centrum Ursynowa Północnego i widziano je tak:

Między ulicami Stokłosy i Zamiany – w miejscu dzisiejszej uczelni Vistula – narysowano kolejną szkołę podstawową. Stamtąd już blisko do stacji SKM o nazwie „Ursynów”, czyli dzisiejszego metra Stokłosy. Przechodzimy przerzuconą nad nieistniejącą wówczas Aleją KEN budowlą i lądujemy w drugiej części Centrum Ogólnomiejskiego. Tu miały powstać kina, dyskoteki, hotele, aquapark ze zjeżdżalniami i szkoła ponadpodstawowa o profilu technicznym. Proszę bardzo, oto wizualizacje z czasopisma „Architektura” z 1975 roku. W kinie grają „Zorro”.

Wśród rzeczy niezbudowanych, u zbiegu Ciszewskiego i Findera (Pileckiego) na planie znajdziemy osiedle domków jednorodzinnych. Plany najwyraźniej jednak się zmieniły, zamiast nich zbudowano trzy bloki. To nawet lepiej, bo ciągnąca się latami budowa osiedla małych domków z wielkich płyt przy Elegijnej/Okaryny pokazała, że takie połączenie było wyzwaniem przekraczającym możliwości kombinatu budowlanego.

Co jeszcze zniósł papier, czego nie zniosło życie? Kładki. Ulubione rozwiązanie modernizacji lat siedemdziesiątych, czyli ostateczna odpowiedź na pytanie: jak zwiększyć bezpieczeństwo pieszych? Otóż trzeba dla nich budować kładki ponad ulicami. Pamiętacie, ile ich przerzucono wtedy nad Wisłostradą czy na Stegnach nad Sobieskiego? Kładka na każdym przystanku! I tu miało być podobnie. Dwa przejścia górą nad Surowieckiego, dwa nad Romera, dwa nad Jastrzębowskiego. Plus oczywiście przejścia podziemne i te – co ciekawe – powstały prawie wszystkie. Słusznie. Za trzy lata od 1979 roku podziemie będzie wyjątkowo w cenie.

Na zdjęciu powyżej mamy dość brutalne zderzenie planów z rzeczywistością roku 1979. Z tego miejsca powinniśmy podziwiać te kina, dyskoteki, baseny i szkoły. Podziwiamy błoto, kupy ziemi, baraki, magazyny i bloki. Może dlatego na koniec swojej propozycji wycieczkowej redaktorzy ŻW pozwalają sobie na cenną uwagę: plan pozwoli na konfrontację tego, co narysowane, z tym, co już zostało wybudowane.
Konfrontacja wtedy nie wypadała najlepiej, ale po latach czyta się to świetnie.









