Bobrza inżynieria na Potoku Służewieckim to już nie tylko jedna, imponujących rozmiarów tama. To cały system kolejnych zapór, istne Przełomy Smródki. Urosły do rangi lokalnej atrakcji turystycznej, celu niedzielnych spacerów.
Powinni to rozwalić, potok zarasta! Co pan, to trzeba zostawić! Retencja służy przyrodzie! Bobry robią dobrą robotę! Może i dobrą, ale za dużą – patrzcie, już zalało alejkę i część wybiegu dla psów! Fakt, wybieg tonie. Bobrza tama na Smródce wywołuje ożywione dyskusje – wystarczy przespacerować się tam w niedzielne popołudnie i posłuchać.

Obok konstrukcji mało kto przechodzi obojętnie. Obywatelski patrol przechadza się wzdłuż rozlewiska i dokumentuje zdjęciowo kolejne zalewane fragmenty parku. Z komentarzy wynika, że chyba zamierzają pisać petycję do władz miasta, a może i Wód Polskich – żeby coś z bobrami zrobić. Bliżej tamy rodzina z dziećmi rozgląda się za autorami tej imponującej konstrukcji hydrotechnicznej. Ci w niedzielę akurat wolą jednak pozostać w cieniu. Za dużo ludzi.

Bobry nad Smródką zamieszkały prawie dziesięć lat temu. Początkowo były nieco nieśmiałe, jesienią zeszłego roku postanowiły jednak zrealizować swoje największe marzenie inżynieryjne i przecięły koryto potoku imponującą tamą, tworząc rozlewisko. Tama nie jest jedna. Idąc wzdłuż rzeczki natkniemy się na dwie nieco mniejsze konstrukcje. Jedna z nich jest szczególnie interesująca, bo zębaty inżynier swoją budowlę oparł na wodowskazie.

Co dało spiętrzenie wody? Dało retencję. Połączone ze Smródką stawy wreszcie ożyły. Po stronie służewskiej w przygotowanym lata temu i zawsze suchym rowie biegnącym równolegle do potoku pojawiła się ciesząca oko rzeczka, zasilająca wodą kolejny staw. To na plus. Na minus? Rozlewisko zarasta. Woda zalała alejkę na południowym brzegu potoku i część wybiegu dla psów. Nie jestem hydrologiem, nie jestem ekologiem, nie znam się na hydrotechnice – nie mnie oceniać, czy przeważają plusy czy minusy. We wrześniu zeszłego roku Wody Polskie przeprowadziły interwencję w korycie. Specjaliści obniżyli nieco korony tam, spuścili pół metra wody. Jak relacjonuje Stowarzyszenie Nasz Bóbr, niczego to nie zmieniło, bo już dzień później gryzonie swoje dzieło odbudowały. No i co teraz? Teraz doszliśmy do domku Państwa Bobrów niedaleko Nowourysnowskiej. Dalej nie wolno!

W oczekiwaniu na dalsze decyzje specjalistów, podrzucę coś z archiwum. Dolina Służewiecka i jej potok, zanim człowiek wtłoczył go w ścisłe ramy prostego koryta i kazał spływać jak najszybciej. Spójrzcie, jak pięknie meandrował wśród podmokłych łąk. Pamiętajmy więc, że na tym terenie pierwszy swoją hydrotechnikę rozwinął człowiek. I nie wiem, czy w najlepszym możliwym kierunku.










