Dawid Podsiadło małomiasteczkowym został w 2018 roku. Na Ursynowie małomiasteczkowy pasaż wzniesiono już 20 lat wcześniej. Na zdjęciu z 1998 trwa właśnie budowa ostatniego bloku tego ciekawego założenia, które świadomie miało przypominać małe miasteczko. Z rynkiem, kościołem i ratuszem.
W pierwotnych planach z lat ’70 to wszystko miało wyglądać inaczej. Pasaż Ursynowski – taka nazwa zobowiązuje! Miały tu powstać imponujące kina, dyskoteki, galeria handlowa, hotel i aquapark. Wielkomiejskie centrum z epoki Gierka. I żadnego kościoła!

Wyszło wszystko na opak. Jest ciąg kameralnych kamienic, rynek, park a nie aquapark, chociaż z fontanną. A nad wszystkim góruje kościół. Co ciekawe, za oba projekty odpowiada Marek Budzyński. I za to gierkowskie science-fiction i za tę kameralną, małomiasteczkową formę dwadzieścia lat późniejszą. Małe miasteczko o ludzkiej skali miało być tu właśnie wzorcem idealnej skali mieszkaniowej. Z życiem, które toczy się wokół Rynku. Fontanna szumi, drzewa dają cień, ludzie piją kawę przy stolikach podziwiając swój kościół (też Budzyński) oraz ratusz. Miejsce na ratusz było obok kościoła, ale coś nie wyszło i urząd postawiono nieco dalej, w geograficznym centrum Ursynowa. Patrząc na to, jak wyglądał tutejszy krajobraz na początku lat ’90, chyba niewielu wierzyło, że to się uda.

Szary barak przed kościołem to budynek z salkami do nauki religii. Przed nim stała drewniana dzwonnica, a prostopadle – w podobnym baraczku – tymczasowa kaplica. Na zdjęciu z 1990 już jej nie ma, sale do religii też już nieprzydatne, przedmiot trafił do szkół. Wkrótce więc barak pójdzie pod kilof a na jego miejscu Spółdzielnia Ursynów zacznie budowę tego małomiasteczkowego założenia. Pomysł był może dość ekstrawagancki, ale sprawdził się znakomicie. Do dziś jest to jedna z najprzyjemniejszych przestrzeni miejskich na Ursynowie. Latem rynek przed kościołem z fontanną, kawiarniami i parkiem jest obleganym miejscem, przypominającym małe miasteczka południa Europy. Zimą też w sumie wygląda nie najgorzej.

Także i u nas na dzielnicy jest więc takie miejsce, w którym człowiek wielkopłytowy może się poczuć jak małomiasteczkowy. Puszczając sobie Dawida Podsiadło oczywiście.
Zdjęcie tytułowe z archiwum Mariusza Sosnowskiego.










Ten plac to poezja i majstersztyk planowania urbanistycznego. Centrum życia całej okolicy. Gdyby więcej nowo budowanych osiedli miało takie miejsca…
Historia transformacji Pasażu Ursynowskiego i zmian, jakie zaszły na lokalnych placach czy rynkach na przestrzeni ostatnich dekad, pokazuje fascynujący rozwój miejskiej infrastruktury. To niesamowite, jak szybko przestrzenie wokół nas się zmieniają, stając się ważną częścią lokalnej tożsamości.
Po wciągającej podróży w czasie i zgłębianiu archiwalnych historii Ursynowa warto zafundować sobie dawkę dobrej zabawy. Doskonałym miejscem na odprężenie i emocjonujący relaks w czasie wolnym jest portal https://realz-casino.edu.pl/