Kup pan Las Kabacki

Mały Dziennik, 8 listopada 1938

907
Mały Dziennik, 8 listopada 1938

Miasto zamierza kupić Las Kabacki. W listopadzie 1938 roku radni decydują o przekazaniu środków na wykupienie lasu od rodziny Branickich. Miesiąc później las rzeczywiście wykupiono i przeznaczono na cele „wypoczynku mieszkańców Warszawy”, co uchroniło go przed zakusami przedwojennej deweloperki.

To tak gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego oficjalnie las nazwany jest imieniem Stefana Starzyńskiego. W 1938 był on komisarycznym prezydentem i jego decyzją doszło do tej transakcji. W 1980 roku rada miasta podjęła uchwałę o utworzeniu w lesie rezerwatu imienia Stefana Starzyńskiego właśnie.

Czytając ten skrawek „Małego Dziennika” zwróćcie też uwagę na krótką migawkę fotograficzną pod tytułem „Po wyborach”. Osiemdziesiąt lat minęło, a problem sprzątania plakatów powyborczych wciąż ten sam!

Jeżeli chodzi o przedwojenne pamiątki na Ursynowie, to oczywiście nie możemy zapomnieć o Wyścigach Konnych. Otwarto je tuż przed wybuchem wojny i prezentowały się wówczas tak.

Świeżutko zbudowane Wyścigi Konne na Służewcu. Widok znad toru (lewy dolny róg) w kierunku Wyczółek. Zdjęcie z albumu "Jesteśmy w Warszawie. Miasto dawne i nowe" (PIW 1981) nadesłał Qkiel.
1939, Wyścigi Konne. Źródło: „Jesteśmy w Warszawie. Miasto dawne i nowe” (PIW 1981)

Zasadniczo rzadko zapuszczamy się w czasy aż tak odległe, więc i dokumentacja fotograficzna sprzed wojny nie jest w centrum mojego zainteresowania, ale to nie oznacza, że nic w archiwum nie mam. Nie odchodząc zbyt daleko od Wyścigów – na zdjęciu poniżej kapliczka na Wyczółkach. Wytężcie wzrok.

Wśród zebranych przed kapliczką na Wyczółkach - Pan Kazimierz Laskowski, który przekazał to zdjęcie i jego przyszła żona. W tle wieża wodociągowa obsługująca kompleks Wyścigów Konnych i dym - zapewne właśnie przejechał parowóz Kolejki Grójeckiej.
1938, Wyczółki na tyłach Wyścigów. Nad. Kazimierz Laskowski

W tle widać stojącą jeszcze wieżę ciśnień, której ruiny do dziś leżą za murem wyścigów od południowej strony. A dalej – dym. Albo ktoś wzorem Warszawy 2021 wrzucił właśnie do pieca parę kaloszy, albo przejechała właśnie ciuchcia kolejki wąskotorowej przy Puławskiej. Stawiam raczej na to drugie. Jeszcze jeden przedwojenny obrazek, sanacja pełną gębą. Hubertus, kawalerzyści i pułkownik na czele.

Bieg Świętego Huberta po Natolinie prowadzi płk Tadeusz Lechnicki, prezes Klubu Jazdy Konnej. Za nim lisa goni stu jeźdźców. Tylko którędy? Aleją Kasztanową? Źródło: Filmoteka Narodowa.
Hubertus może w Alei Kasztanowej? 1938, źródło: Filmoteka Narodowa.

Lektor kroniki informuje, że bieg odbył się na błoniach wilanowskich i Parku Natolińskiego. Więc albo jest to Aleja Kasztanowa u góry, albo dzisiejsza ulica Pałacowa pod skarpą.

Całość materiału filmowego znajdziecie na stronie Filmoteki Narodowej.

Skan „Małego Dziennika” przekazał wiceburmistrz Sulejówka, Remigiusz Górniak, który znalazł go na lokalnym forum mieszkańców. Wielkie dzięki!

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?