Żegnajcie, noce w barwie pomarańczy. Żegnajcie, sodowe latarnie! Przez ponad 30 lat dzielnie rozświetlałyście mroki nocy swoim pomarańczowym światłem. Wkracza nowoczesność w barwach neutralnej bieli oświetlenia LED-owego.

Złapałem akurat ekipę wymieniającą na skrzyżowaniu Doliny Służewieckiej i Rodowicza stare oprawy pamiętające pewnie rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego na nowe, oszczędne smart ledy typu Sava. To wybrany przez władze miasta typ pojawiający się na kolejnych warszawskich ulicach. Wraz z nimi noc wraca do przyjemnych dla oka, nieco chłodniejszych barw. Bo to pomarańczowe sodowe światło było dość trudne do zniesienia – nie mówiąc o tym, że skutecznie rujnowało nocne fotografie. Poniżej zdjęcie sprzed piętnastu lat i barwy nocy nad Aleją KEN.

Pod mostem, a właściwie wiaduktem Doliny Służewieckiej błyszczą piękne nowe lampy. To nic, przy najbliższym remoncie się je wymieni. Najwyraźniej jest za jasno. Fot. Maciej Mazur.
Wiadukt Doliny Służewieckiej nad KEN. 2007, fot. Maciej Mazur

Pomarańczowe światło towarzyszyło nam tak z grubsza od końcówki PRL-u, kiedy to pierwsza wielka rewolucja świetlna wymiotła z warszawskich ulic zimną biel żarówek rtęciowych. Ta rewolucja była mocno rozciągnięta w czasie, rtęciowe lampy wymieniano bardzo powoli – ja tam się nawet cieszyłem, bo jednak wolałem tę zimną noc od gorącej pomarańczy, a poza tym to blade światło kojarzyło mi się jakoś z dzieciństwem.

Klasyczna, zimna, rtęciowa latarnia na tle bloku przy Koncertowej 10. Fot. Maciej Mazur
Rtęciowa Koncertowa. 2007, fot. Maciej Mazur

Gdzieniegdzie możecie jeszcze spotkać takie latarnie, ale raczej to już relikty dożywającej swoich dni. Nadchodzi ledowe oświecenie i wymiecie resztki mroków PRL-u.

Końcówka ulicy Ciszewskiego - być może kiedyś arteria podąży na dół, w stronę Wilanowa. Na razie wychodzi na plac manewrowy nauki jazdy. Fot. Maciej Mazur.
Rtęciowe lampy na końcu Ciszewskiego. 2007, fot. Maciej Mazur

A na koniec to samo miejsce, które było na początku. Skrzyżowanie Doliny Służewieckiej z Rosoła uchwycone w 1990 roku. Właśnie nadchodziła tu poprzednia zmiana światła – po lewej stronie na betonowej noce wisi już nowoczesna wówczas oprawa sodowa, na pozostałych wciąż klasyczne rtęciówki. To nad ulicą. Na ulicy – pięć dużych Fiatów, cztery małe i Polonez.

Motoryzacja roku 1990 tkwi jeszcze mocno w epoce Jaruzelskiej: na skrzyżowaniu Doliny Służewieckiej i Rosoła dziewięć małych i dużych fiatów oraz jeden pół-fiat, czyli polonez. Fot. Werner Huber.
Dziewięć i pół Fiata. 1990, fot. Werner Huber

I to już koniec tej jaśnie oświeconej gawędy. Ciekawy jestem waszej opinii – który kolor jest milszy dla waszych oczu: zimna rtęciowa biel, gorący sodowy kolor pomarańczy czy może neutralna barwa nowoczesnych LED-ów?

2 KOMENTARZE

  1. Jeszcze będziecie tęsknić za sodowymi latarniami. Lampy LED błyskają z pewną częstotliwością, co niszczy wzrok.

  2. Sodowe swiatlo jest ladne. Ledy sa za białe.
    Problemem jest rowniez konstrukcja latarni. Nie powinny swiecic na boki. Wprowadzono Ledy a one dalej zanieczyszczaja srodowisko swiecac 180 stopni we wszystkie strony. Odblysniki powinny ograniczac swiecenie do ok 140 stopni we wszystkie strony.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?