Pada śnieg i dzwonią dzwonki sań, para koni ciągnie te sanie i dołączoną do nich wesołą gromadę. Jest zima 20 lat temu, ulica Relaksowa. Tu się kończy miasto i zaczyna zabawa.

Śliską i krętą drogę może trudno dziś rozpoznać, bo wygląda zupełnie inaczej, za to blok po lewej jest dość charakterystyczny. Widzi go każdy kierowca wjeżdżający na Kabaty ulicą Rosnowskiego od strony Powsina. Wtedy, w 2001 roku, na śniegu przed blokiem mogliśmy podziwiać też takie cuda – klasycznego Poloneza Caro z Włocławka i jakże odjazdowo stuningowanego kanciaka. Ten przyjechał z Płońska i podbija stolicę.

Na żółto i na niebiesko pomalowany blok stojący dziś w linii zabudowy Relaksowej. Po lewej plac budowy sąsiada. Fot. Kuba Mędrzycki.
Dalej jest zima. 2001, fot. Kuba Mędrzycki

Niech zgadnę, że po południu wykorzystując swój tylny napęd będzie kręcił cudowne bączki na śliskiej jezdni w rytm dudnienia zainstalowanego w środku car audio firmy Pioneer. Wróćmy do zdjęcia. Dalej jest już tylko zima. Kręta wstążka mokrego asfaltu wije się wśród ośnieżonych pól testując głębokość pokładów poetyckich opisów autora – te jednak tu już się kończą. Zwalniamy, bo przed nami ostre zakręty.

W tym miejscu kończyła się utwardzona część ulicy Relaksowej i dalszy ciąg przejmowała Nowoursynowska. Dziś wciąż łatwo rozpoznać to miejsce - zawsze stoi tu mega kałuża na przejściu u zbiegu dwóch równoległych dróg. Fot. Kuba Mędrzycki.
Zimowy koniec jazdy. 2001, fot. Kuba Mędrzycki

Koniec ulicy Relaksowej i powrót Nowoursynowskiej to też koniec zabudowy. Jeszcze Edbud zaprasza na zamknięte dni otwarte w swojej sprzedawanej właśnie inwestycji na rogu ulicy Kabackiej. Dalej mamy wiejską dróżkę przez śnieg prowadzącą wprost do lasu.

W prawo do przyszłego domu w bloku Edbudu, a na wprost mknie polną drogą Nowoursynowska w kierunku skrótu do Powsina. Nikt wówczas chyba nie myślał, że będzie to tak uczęszczane połączenie. Fot. Kuba Mędrzycki.
Nowoursynowska w kierunku lasu. 2001, fot. Kuba Mędrzycki

Tu woźnica cmoknie, strzeli z bata i konie śmielej pobiegną z naszym kuligiem w kierunku lasu. A wiecie, że w archiwum i na YouTube mam też perełkę kina niemego, czyli nagranie z kuligu po budowanym dopiero osiedlu Na Skraju zimą 1980/81?

Prawdziwy konny kulig na Kulczyńskiego - w tle baza budowlana przy Płaskowickiej. Kadr z filmu, nad. Andrzej Dudziec
Kulig na Kulczyńskiego. 1980, arch. pryw. Andrzej Dudziec

Przekazał je Andrzej Dudziec. Na filmie piękne sceny z Szolc-Rogozińskiego i Kulczyńskiego. Wesoło kulig gna, jest zabawa. Wszystkiego dobrego, wesołych Świąt!

 

 

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?