Niech to czarno-białe zdjęcie nas nie zmyli. To wcale nie głęboki PRL, tylko 1996 rok i początek budowy Alei KEN – takiej, jaką znamy. Zaczyna się właśnie długa i skomplikowana operacja wstawiania brakującego kręgosłupa. Potrwa aż szesnaście lat.
Och, jakie to były plany! Godne Los Angeles, jeśli spojrzymy z perspektywy kapitalistycznej, lub może jednak nieco bliżej położonego Mińska? Aleja Komisji Edukacji Narodowej, dziś kręgosłup komunikacyjny Ursynowa, miała bowiem wyglądać zupełnie inaczej. Szeroki prospekt. Co najmniej dwa pasy w każdą stronę, a może nawet trzy.

Przejścia podziemne, tunele pod skrzyżowaniami, piętrowe parkingi. Ursynowska Trasa Łazienkowska. Tak zbudowano te pierwsze czterysta metrów od Doliny Służewieckiej do Bartoka/Surowieckiego. Rozmach robi wrażenie, niestety – na tym skrzyżowaniu ten ambitny plan epoki gierkowskiego skoku motoryzacyjnego się skończył. Dalej był tylko jeden pas pozwalający dojechać do osiedlowych parkingów.

Czy ja napisałem „niestety”? Pomyłka. Miało być „na szczęście”. Opatrzność lepszym okiem spojrzała na polski łez padół. W 1983 roku rozpoczęła się wreszcie budowa planowanego metra, co rozwiązało też problem drogowcom. I tak nie mieli pieniędzy, sił ani środków na budowę z takim rozmachem, więc na razie plany trafiły na półkę. Teren, po którym przebiegać miała Aleja, stał się placem budowy metra. Na Ursynowie Północnym tunel zasypano w 1988 roku. Zdjęto płoty, KEN odtworzono w prawie takiej formie, jaką miała przed budową. Po osiedlu chodziły słuchy, że podczas wizyt w Polsce, właśnie w 1988 roku, Ursynów ma odwiedzić Raisa Gorbaczow, żona Michaiła – być może wpłynęło to na pewne przyspieszenie prac na tym odcinku. Na początku lat dziewięćdziesiątych wróciliśmy więc do punktu wyjścia. Dwujezdniowa, szeroka Aleja kończyła się na zdjęciu poniżej, a dalej znów tylko dojazd na parking i do kościoła.

To co, budujemy tę autostradę? Nie. Pieniędzy jest jeszcze mniej niż dziesięć lat wcześniej, a poza tym zmieniła się koncepcja. Zajrzyjmy do Gazety Wyborczej z 2012 roku.
Dodajmy może, że te dwa pasy to wersja docelowa. Na razie niech będzie chociaż jeden. W 1996 roku zaczyna się wreszcie budowa – tak, jest, to nasze zdjęcie tytułowe. Wbrew pozorom nie przedłużono tego, co już było, tylko dobudowano nowy odcinek między Herbsta i Ciszewskiego. Może dlatego, że był najkrótszy? W 1998 połączono go z Surowieckiego i już Aleja cięła przez cały Ursynów Północny. Śmiało ruszajmy więc dalej, na południe.

1998 rok to kolejny nowy odcinek, od Ciszewskiego do Płaskowickiej. Na zdjęciu wyżej Adam Łowicki uchwycił aż dwie ikoniczne budowy. Nie dość, że powstaje Aleja KEN, to jeszcze Multikino! Aleję budowano oczywiście w wersji jednopasmowej, aczkolwiek perspektywicznie, bo przy skrzyżowaniach rozszerzała się do dwóch pasów. Dlaczego tak? Budowę finansowała Gmina Ursynów i to nie jest już planistyczny rozmach Gierka, tylko twarde stąpanie po ziemi. Budujemy tyle, na ile nas stać. Zważywszy na te ograniczenia, postęp i tak był jednak imponujący. Dojechaliśmy do Natolina, teraz dopiero czas na wielki skok.

W 1999 roku Aleja dociera do końca. Do zajezdni metra. Wreszcie można nią przejechać przez cały Ursynów, od Doliny Służewieckiej aż pod Las Kabacki. Można powiedzieć, że operacja wszczepiania kręgosłupa zakończyła się sukcesem. Działki wzdłuż ulicy stają się łakomym kąskiem dla deweloperów. Zagajnik przy Meander uchwycony na zdjęciu powyżej w 2003 roku, już za chwilę zmieni się w nowe osiedle. Po lewej stronie Alei bloki już stoją. Kręgosłup więc jest, ale – jak u człowieka czasem bywa – nieco przeciążony. Kierowcy doceniają najszybsze połączenie przez środek dzielnicy, KEN zaczyna się korkować. Zwłaszcza przy zjazdach na osiedlowe parkingi. Nie ma wyboru, trzeba to poszerzyć do dwóch pasów.

Tym razem budowniczowie idą już zgodnie z logiką, z północy na południe. W 2002 dwoma pasami można już dojechać do Herbsta, dwa lata później do Płaskowickiej. W 2008 docelowy kształt dotarł do Belgradzkiej a wiosną 2011 prace zakończono na całej długości. I tyle? No nie. Już na najwcześniejszych planach Aleja sięgała poza Ursynów, dochodząc do Wałbrzyskiej. Tu jednak czekało wyzwanie, któremu sprostać mogą tylko tytani inżynierii drogowej: forsowanie Smródki. Trzeba wybudować most nad tą rwącą, zdradliwą kipielą.

Udało się? Nie bez przeszkód, ale tak. Na początku 2012 roku Aleja KEN przekracza Smródkę i dochodzi do Wałbrzyskiej, gdzie podaje rękę zbudowanej już wcześniej Rolnej, która przejmuje pałeczkę i pędzi ku Alei Wilanowskiej. Jakie symboliczne spotkanie – wszak Rolna była kiedyś główną ulicą wiejskiego Ursynowa, która też wiodła od Kabat aż po Służew. Dojechali? Dojechali. Można wstać i rozprostować kręgosłup. Bardzo dziękuję za uwagę, a Krzysztofowi Śmietanie ukłony za nadesłanie tytułowego zdjęcia z 1996 roku.










Ciekawa sprawa z tą ulicą Rolną.
Owszem, zgoda, że była taka ulica północ- południe.
Dodam, że Rolna była i jest na Starym Imielinie, przynajmniej od 1995 roku, gdy postawiłem po raz pierwszy swoją nogę na terenach między Puławską a I. Ghandi.
Przepraszam za błąd – w systemie MSI Rolna składa się z dwóch odcinków, które razem tworzą jedną ulicę. Pozdrawiam!