Hej dzieci, jeśli chcecie zobaczyć Smerfów las – na Koncertową dziś zapraszam was. Znajdźcie te tajemnicze zapomniane schodki na końcu ulicy, śmiało po nich wejdźcie a odkryjecie zapomniany ogród zabaw dziecięcych z huśtawką Smerów. Ta ostatnia powstała akurat w czynie społecznym.
Już tylko najstarsi mieszkańcy osiedla Stokłosy pamiętają, dokąd prowadziły te schodki niedaleko przejścia podziemnego na końcu Koncertowej. Otóż czterdzieści lat temu był tam plac zabaw. Chodźcie, śmiało. Poprowadzę was. Gargamel nam niestraszny.

Brodząc w żółtej powodzi liści (Paulo Coehlo) obchodzimy niewysoką górkę. Tam, w ukrytej dolinie wśród drzew, między gliniastym zboczem a rozpadającą się siatką ogrodzeniową, znajdziemy tajemniczy kamienny kwadrat. To nie miejsce prasłowiańskich obrzędów, chociaż pewne obrzędy rzeczywiście tam się odbywają letnią wieczorową porą – przynajmniej sądząc po pozostawionych tu butelkach. Ten kamienny kwadrat to obramowanie dawnej piaskownicy. I teraz uwaga, bo dochodzimy do Smerfów. Widzicie tę linę z drewnianą tabliczką? Przyjrzyjcie się – to huśtawka. Huśtawka Smerfów.

Autorzy podpisali się: Miki, Mama, Tatat. Na odwrocie jest data: 2025. Miki raczej nie ma szans tego pamiętać, ale może Mama lub Tatat sami bawili się tu jakieś trzydzieści lub czterdzieści lat temu? Bo ja owszem. W ciepłe dni nauczyciele z pobliskiej podstawówki 303 czasem wyprowadzali dzieci na krótkie wycieczki po okolicy – albo nad Smródkę, albo właśnie na ten najbliższy szkole plac zabaw. Ślady po nim znajdziemy też na zdjęciu lotniczym datowanym na 1992-94 i dostępnym w serwisie mapowym Urzędu Miasta. Spójrzcie. Po lewej jest pawilon handlowy, potem blok Koncertowa 10, ukośnie przebiega chodnik a za nim widać nieco lepiej zachowaną piaskownicę obok płotu. Za płotem też ciekawa rzecz – dawne gospodarstwo z czasów wiejskich, które jeszcze jakieś 15 lat temu służyło jako magazyn.

No i co? Czary. Schodki do przeszłości zaprowadziły nas w takie urokliwe jesienne miejsce. Papa Smerf uronił łezkę na wspomnienie dziecięcych zabaw, Maruda stwierdził, że to tylko kupa liści i rozwalony murek, Gargamel się nie pojawił. A Klakier? Klakier chętnie przyklasnął takiej wycieczce!










Maćku cześć to my jesteśmy sprawcami tego powrotu do przeszłości 🙂
Ha! Czyli miałem rację w domyśle, że ktoś z autorów się tu jednak bawił – szacun!