Mieszkam w wysokiej wieży – zaśpiewa za 10 lat Sztywny Pal Azji, ale muzykom raczej nie chodzi o taką wieżę, jak ta na zdjęciu. To punkt geodezyjny niedaleko PGR Moczydło przy ulicy Rybałtów. W tle wznoszą się już pierwsze bloki na Imielinie. Zdjęcie pochodzi z 1976 lub 1977 roku.
Zacznijmy od tego PGR-u. U zbiegu dzisiejszych ulic Belgradzkiej, Stryjeńskich i Moczydłowskiej, przez lata funkcjonowało Państwowe Gospodarstwo Rolne. Miało dwie stajnie i spory dwór, a obok wieżę. A właściwie nawet dwie wieże. Służyły do pomiarów geodezyjnych. Z góry przepraszam – nie znam się na geodezji – ale ta na zdjęciu tytułowym to chyba wieża dalekiego zasięgu? Tak sądząc po rozmiarze? Poniżej ten sam obiekt z trochę dalszej perspektywy. Budynek po prawej to właśnie część PGR Moczydło.

Nie tak bardzo daleko stamtąd znajdujemy kolejną wieżę. Trochę mniej imponująca niż gigant obok PGR, aczkolwiek jeżeli przyłożymy tę konstrukcję do ludzkiej skali, to nadal robi wrażenie. Stoi dokładnie w miejscu dzisiejszego skrzyżowania Płaskowickiej i Gandhi. Patrzymy w stronę obwodnicy. Droga polna do droga rolna, właściwie: Rolna. Ulica Rolna, róg Pustułeczki. Mam wrażenie, że płot po prawej stoi sobie do dziś. Wieży oczywiście nie ma od dawna.

Napisałem, że były dwie wieże? Były trzy, chociaż ta trzecia raczej nie zasługuje na miano wieży, więc pozostańmy przy dwóch. Punkt triangulacyjny numer trzy przetrwał do dziś. Między jezdniami Alei Rodowicza stoi sobie taki betonowy trójnóg. W 2007 roku jeszcze miał na samej górze słupek, ale potem ktoś się wdrapał i go ukradł. Ktoś niepomny tego, że zabiera właśnie ostatni relikt starej osnowy geodezyjnej.

Ta osnowa to trudne słowo, spisałem je z tablicy pamiątkowej, którą wystawiono przed słupem. Tablica przypomina nam, że w erze przed GPSem mierzenie terenu wcale nie było takie proste. Kierowała nim złota zasada: dobrze mierzę, gdy widzę wieżę.









