Kabaty w żałobie. Przed zamkniętymi na głucho drzwiami płoną znicze, na witrynie jedni wdzięczni bywalcy wieszają podziękowania, a inni nie chcą się pogodzić z tą straszną wiadomością i protestują. Po 19 latach w służbie ursynowskiej rozrywki i gastronomii Coco Mokka Cafe się zamknęła.

Szok i przerażenie. Jak można, tak nagle, po prawie dwudziestu latach?! Dwadzieścia lat! Dzieci, których narodziny świętowano w Coco Mokce, dziś kończą liceum lub poszły już na studia. Kiedy w 2006 roku roku otwierano lokal, na Kabaty wiodła jednopasmowa Aleja KEN, jeszcze z kilkoma dziurami w pierzei. Gastronomię reprezentowało Dolce Far Niente i Melanż na Wąwozowej, Cafe Vinkiel przy bazarze i portugalska knajpa w osiedlu. I tu wjechała Coco Mokka, cała na biało. Właściwie – na brązowo, bo pierwszy wystrój to przytulny brąz i drewno.

Klienci Coco Mokka Cafe palą znicze i nie zgadzają się z zamknięciem lokalu. Fot. Maciej Mazur
Bunt bywalców Coco. 2025, fot. Maciej Mazur

Wjechała też nowa jakość. Lokal czynny do ostatniego klienta, drinki, lunche, koktajle, wielkomiejski styl. Znajomi z innych dzielnic nie wierzyli, ze taka perełka jest na samym końcu Ursynowa, wśród nowych kabackich bloków. A właśnie była. Z tymi dziećmi to nie przesadzałem, sam urządziłem tam pępkowe z okazji urodzin syna. Jeszcze przed pandemią właściciele wpadli na dość śmiały pomysł i nie wiem, czy nie był to błąd, który położył się na całej działalności knajpy. Otóż zrobili remont.

Coco Mokka Cafe po remoncie. Jaśniej, ale gorzej. Zrzut z mapy Google.
Coco Mokka, odsłona druga. 2016, zrzut z map Google

Wyrzucono brąz i ciepłe drewno. Ściany i stoliki machnięto na szaro. Miodowe światło zastąpiły LEDowe żarówy zalewające cały lokal oślepiającym blaskiem. Cały nastrój zniknął, wieczorny lounge zmienił się w dworcową stołówkę, w której po zmroku goście mogli się czuć jak eksponaty w ulicznej galerii. Może tak miało być, bo wystrój w nowej odsłonie nawiązywał do kina. Wstawiono rząd drewnianych arcyniewygodnych krzeseł z kinowego demobilu, na ścianie pojawiły się fotosy z filmów z lat sześćdziesiątych – na szczęście właściciele byli trochę jak ta bufetowa z fotografii w centrum sali.

Pani bufetowa ze ściany w Coco Mokce melancholijna cokolwiek. Zrzut z profilu Google.
Smutna bufetowa

Zastanowili się. Połowę ledów wykręcono. Światło przygasło. Nastrój nie wrócił, ale przynajmniej się starali. Powstała Scena Coco, zapraszali artystów na występy na żywo. W nowej odsłonie przez jakiś czas Coco Mokka aspirowała do świata klubowego. Aspiracje przerwała pandemia, ale na szczęście udało się ją przetrwać. Po pandemii nowym otwarciem była nowa karta z tapasami i pizzą. Nawet niezłą, trzeba przyznać. Poniżej wersja z 2024 roku.

Tapasy, przekąski i pizza. Karta Coco Mokki z 2024 roku. Zrzut z profilu restauracji na Google.
Menu Coco Mokka 2024

I tak to się kręciło w rytmie imprez, transmisji meczów i gier, którymi zajmowali się wieczorami stali bywalcy. Ogólnie pięknie, miło i tak trochę rodzinnie, ale sami stali bywalcy lokalu nie utrzymają. Co najwyżej obsługę zmęczą, gdy się zasiedzą czwartkową nocą. Może więc tak w końcu musiało się stać? W imieniu swoim i kolegów, którym czasem zdarzyło się tu zasiedzieć, dopisuje się do powieszonego na drzwiach epitafium. Dzięki za wszystko!

Podziękowania od stałych klientów Coco Mokki. Fot. Michał Myśliński
Dzięki, Coco! 2025, fot. Michał Myśliński

Dziewiętnaście lat. Otwarcie w roku 2006. W Polsce rządził gabinet Marcinkiewicza, w Sejmie Tusk z Kaczyńskim dopiero rozpoczynali swoją permanentną wojnę. Dwadzieścia lat później wojna wciąż trwa, Coco Mokka – nie. A nie mogłoby być odwrotnie?

Maciej Mazur
Rówieśnik Ursynowa (1977) i autor trzech książek o historii dzielnicy. Zawodowo reporter Faktów TVN i autor programu Ranking Mazura w TVN24.

3 KOMENTARZE

  1. Szanowny Panie Redaktorze, to że Pan bywał od czasu do czasu w tym lokalu, to nie oznacza iż tak to wygląda jakby Pan przedstawiał w tej publikacji. Ale miło, że Pan w ogóle o tym pisze, bo to było ważne miejsce dla wielu mieszkańców nie tylko Kabat Będzie nam tego lokalu bardzo brakować

  2. nie pamiętam tej knajpy choć na Żoliborzu przy Puławskiej 15 mieszkam z 30 lat i nawet jak rozkopali ulicę Wolską od Towarowej i chodziłem na metro Wierzbno na piechotę to nie pamiętam tej knajpy.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?