Swoje istnienie zawdzięcza księdzu Tadeuszowi Wojdatowi, oczywiście Opatrzności oraz – co może mniej oczywiste – towarzyszowi Alojzemu Karkoszce. Pierwszy, największy i najsłynniejszy ursynowski kościół, czyli dzisiejsza parafia Wniebowstąpienia Pańskiego. Warto może przypomnieć jej historię, aby uczcić dokonania zmarłego księdza prałata Wojdata.

Zacznijmy od tego, że kościoła miało tu nie być. Ani tu, gdzie jest, ani nigdzie indziej. Poważnie. W projektach pasma ursynowskiego nie zabrakło niczego – pomyślano o sklepach, parkingach, domach kultury, zakładach pracy a nawet szkole Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej – tylko kościół jakoś przeoczono. Ale zrządzeniem Opatrzności z tych wielkich planów powstało niewiele, za to udało się zbudować kościół.

Napis nad drewnianym ołtarzem przypomina, że nawet w 1981 rząd dusz w Polsce dzierży inna królowa niż partia robotnicza. Fot.: Włodzimierz Pniewski, inne zdjęcia autora: www.garnek.pl/zdyrma
Msza na budowie kościoła. 1981, fot. Włodzimierz Pniewski

Miejsce znaleziono przypadkiem, chociaż przypadków raczej w tej opowieści nie ma. Otóż tam, gdzie dziś stoi kościół, miało stanąć kino, dyskoteka i targowisko. Z projektu kina i dyskoteki zrezygnowano już na wstępnym etapie. W kryzysie końca Gierka takie inwestycje to była ekstrawagancja. Zostało targowisko. Kiedy jednak zaczęto je nagle budować, okoniem stanęli okoliczni mieszkańcy protestujący przeciwko bazarowi w centrum osiedla. Mieszkańcy zaczepili akurat wizytującego Ursynów (to właśnie ten dziwny zbieg okoliczności) sekretarza warszawskiej partii Alojzego Karkoszkę. Karkoszka przyznał im rację i budowę targu wstrzymał. Pozostał po niej tylko mały pawilon – stoi do dziś przed blokiem Wiolinowa 2.

Zakonnice na ławkach obok pierwszej ursynowskiej kaplicy. A targowisko? Miało powstać w tym niedokończonym pawilonie za nimi. Fot. Włodzimierz Pniewski, garnek.pl/zdyrma
Za zakonnicami budynek niedoszłego targowiska. Istnieje do dziś. 1981, fot. Włodzimierz Pniewski

Skoro towarzysz Karkoszka polecił przeniesienie planowanego tu targowiska na obrzeża osiedla, nagle w centrum ówczesnego Ursynowa pojawiło się wielkie pole do popisu. Palec Boży wskazał na nie i tak – zbiegiem okoliczności oraz krótkich, szczęśliwych czasów odwilży w 1980 roku władze zgodziły się na budowę pierwszego kościoła na modelowym osiedlu socjalizmu. A może miały już dość wiercącego im dziurę w brzuchu księdza Wojdata?

Na pamiątkę poświęcenia kościoła Św. Rodziny wydano taką okolicznościową pocztówkę, a na niej ksiądz Prymas, ksiądz Prałat i kościół Wniebowstąpienia - zdjęcie jest jednak nieco wcześniejsze niż wydrukowana data. Nadesłał Qkiel.
Pamiątka z 1989 r., ksiądz Wojdat pozdrawia z Ursynowa

Tadeusz Wojdat był proboszczem parafii Św. Zofii Barat w Grabowie, która w początkach Ursynowa objęła swoim terenem powstające osiedla. Już gdy pierwsze koparki wjechały na pola ursynowskiej wsi, ksiądz wystąpił do władz z apelem: znajdźcie miejsce na kościół, skoro za chwilę sprowadzicie na te pola kilkadziesiąt tysięcy ludzi! Ale nie. Wśród wielkich płyt nie było miejsca na religię. Mieszkańcy rozrastającego się Ursynowa co niedziela chodzili więc do niewielkiego kościółka w Grabowie, czyli właśnie do Zofii Barat.

Maj i Pierwsza Komunia w kościele Św. Zofii Barat w Grabowie. Wówczas była to rejonowa parafia mieszkańców Ursynowa Północnego. Zdjęcie nadesłał Marcin Cieślak.
Parafia Zofii Barat w Grabowie. Pierwsza Komunia w 1979, nad. Marcin Cieślak

I tu wracamy do targu, Karkoszki i cudownego zrządzenia. W lipcu 1980 roku nadeszła dobra nowina. Władze oficjalnie wskazały lokalizację przy Alei KEN i zezwoliły na rozpoczęcie prac. Już w kwietniu następnego roku stanęła prowizoryczna kaplica, w której w Niedzielę Palmową 1981 odprawiono pierwszą mszę. Zaczęła się też budowa właściwego kościoła. Architektem został nie kto inny, tylko Marek Budzyński – główny projektant Ursynowa. Zadanie brzmiało: rysować jak największy obiekt, bo osiedle ma być na sto tysięcy mieszkańców, a nie wiadomo czy władze zgodzą się na kolejne parafie.

W oczekiwaniu na początek mszy dzieciarnia zajęła się tworzeniem głębokich wykopów w piasku. Za płotem budowy kościoła - ulica Stokłosy. Fot.: Włodzimierz Pniewski, inne zdjęcia autora: www.garnek.pl/zdyrma
Na budowie kościoła. 1981, fot. Włodzimierz Pniewski

Budzyński nakreślił wizję z rozmachem. Ludową w treści i nowoczesną w formie. Surowy beton, cegły, drewno i główne wejście przez krzyż. Do tego spory kompleks pozostałych budynków parafialnych. Rozpoczęła się budowa. W Boże Narodzenie 1982 roku poświęcono dolny kościół, czyli w zasadzie przystosowane do tej funkcji piwnice, które na długie lata miały stać się podstawowym kościołem parafii. Oficjalnie ustanowiono ją w 1984 roku i objęła 35 tysięcy mieszkańców. Dopiero w 1989 roku otwarto (w stanie surowym) kościół „górny”, czyli właściwy. Jego wykańczanie trwało do końca ubiegłego wieku.

Za trójkołowcem kaplica kościoła Wniebowstąpienia - mury właściwej świątyni dopiero powoli zaczynają wyrastać. Sam trójkołowiec był wówczas popularny jak dziś quad. Czyli - triad? Zdjęcie nadesłał Piotr Mierzeński.
Trójkołowiec na Wiolinowej, za nim pną się mury świątyni. 1985, nad. Piotr Mierzeński

Wraz z oddaniem właściwej części świątyni rozebrano dwa budynki tymczasowe – kaplicę wystawioną w 1981 roku i niewiele późniejszy dom (właściwie: domek) katechetyczny, który pewnie pamiętają setki Ursynowian – rówieśników dzielnicy. To tam, w warunkach przypominających wiejską świetlicę, uczono religii przez większość lat osiemdziesiątych. Bo kiedyś – droga młodzieży – religii nie było w szkole. Zamiast kombinować jak tu z niej zwiać, trzeba było się zebrać po szkole i specjalnie pójść do kościoła.

Pierwsza Komunia w parafii p.w. Wniebowstąpienia Pańskiego, widok na prowizoryczną dzwonnicę i pawilon z salami katechetycznymi. Fot. Adam Myśliński.
Pierwsza Komunia w 1984. Fot. Adam Myśliński

Poza oczywistą rolą religijną kościół Wniebowstąpienia ma też wielką rolę w upamiętnianiu lokalnej historii. Co roku na jego tle lub w okolicach fotografują się tysiące ludzi z okazji ślubów, komunii czy chrzcin. Przegląd tych zdjęć z kolejnych lat sporo nam mówi o tym, jak się zmienialiśmy.

Pierwsza Komunia Andrzeja Rutkowskiego. Zdjęcie przed kościołem pw. Wniebowstąpienia Pańskiego. Ach, no i ten Polonez Caro - nówka sztuka, w dodatku ze złota.
Złote Caro po Komunii w 1993. Nad. Andrzej Rutkowski

Koniecznie trzeba jeszcze wspomnień o słynnej roli filmowej i to u samego Kieślowskiego. Nakręcona w 1988 roku pierwsza część „Dekalogu” zasadniczo dzieje się na Służewie nad Dolinką (a może to jednak bliźniaczo podobne bloki przy Stawkach?) ale akurat sceny z kościołem w tle kręcono tu, na Ursynowie.

Kadr z pierwszego odcinka "Dekalogu" Krzysztofa Kieślowskiego. Kościół Wniebowstąpienia, za nim jeszcze nieocieplone bloki przy Stokłosach. Nadesłał Robert Danieluk.
Dekalog, część I. 1988, reż. Krzysztof Kieślowski

No dobrze. Na koniec serio. Karkoszka Karkoszką, roli Opatrzności też nie wolno nie doceniać, ale bez dwóch zdań tego wszystkiego by nie było, gdyby nie ksiądz Wojdat. Tysiące Ursynowian zapamiętają go dokładnie takiego jak na tym zdjęciu z uroczystości Pierwszej Komunii w 1984 roku.

Ks. prałat Tadeusz Wojdat, pierwszy proboszcz i założyciel parafii p.w. Wniebowstąpienia Pańskiego. Fot. Adam Myśliński.
Ksiądz Wojdat w 1984 roku. Fot. Adam Myśliński

3 KOMENTARZE

  1. Niech spoczywa w pokoju. Ksiądz Wojdat błogosławił naszemu ślubowi, jeszcze w Grabowie w 1973 roku, a potem udzielał sakramentu Chrztu naszemu najmłodszemu synowi, w kaplicy, w 1982 roku…

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?