Zimę żegnamy z przytupem. Tupiąc nogami, aby zrzucić z butów nieco tego wiejskiego śniegu, przez który brniemy zimą 1968 roku Aleją Wyścigową. Zimowy dzień jest krótki, więc nie traćmy czasu. Spory spacer przed nami.

Gdyby ktoś miał wątpliwości, to rozwieje je już zdjęcie tytułowe. Na drogowskazie po lewej stoi jak wół: Aleja Wyścigowa. Tak, tak. To ta uliczka zaczynająca się przy bramie Wyścigów a potem dyskretnie meandrująca wzdłuż muru. Mało „aleista” – tak wtedy jak dziś.

Gdzie to dziś jest? Niewątpliwie mamy tu Aleję Wyścigową, po prawej charakterystyczny mur Wyścigów Konnych. Zdjęcie ze zbiorów rodziny Pytko.
1968. Aleja Wyścigowa w stronę Puławskiej

Gdzie to jest? Tuż za skrzyżowaniem z Modzelewskiego idąc w kierunku Puławskiej. Po prawej widać mur Wyścigów. Dworkowy dom na końcu stoi do dziś na zakręcie Alei. Nieco przebudowany.

To nie wieś na południu Polski, to okolice Alei Wyścigowej w styczniu '68. Zdjęcie ze zbiorów rodziny Pytko.
1968. Wieś przy Wyścigach

Dom na wzgórzu powyżej szczęścia nie miał. Wydaje mi się (ale może ktoś wie lepiej?) że już w latach osiemdziesiątych popadał w ruinę i rozebrano go pod koniec dwudziestego wieku. Dzisiaj w tym miejscu stoi nowy blok a drewniany słup z latarenką wyznacza przebieg obecnej ulicy Pallutha.

Ulica Kłobucka. Po prawej mur wyścigów i przystanek autobusowy. Zdjęcie ze zbioru rodziny Pytko.
1968. Kłobucka za Wyścigami

Przenosimy się na tyły Wyścigów. To ulica Kłobucka. Mur wciąż nam towarzyszy po prawej stronie, więc patrzymy chyba na północ, w stronę Bokserskiej. Podobnie jak na zdjęciu niżej, gdzie widać już zakłady Służewca Przemysłowego. Gdyby ktoś się pytał, jaki autobus zatrzymywał się na widocznym przystanku, to oczywiście było to 141.

Ulica Kłobucka, mniej-więcej na wysokości późniejszego centrum budowlanego. Widok w kierunku Służewca i ulicy Obrzeźnej. Zdjęcie ze zbiorów rodziny Pytko.
1968. Kłobucka w kierunku Bokserskiej

Na koniec wspomnienie: czy pamiętacie fabryki Służewca? Które najlepiej? Poza oczywiście zakładem karnym, czyli aresztem śledczym? Ja do dziś nie tyle przed oczami, co przed nosem mam zapachy wydobywające wraz z dymem z Zakładów Mięsnych mijanych za każdym razem, gdy autobus 136 toczył się Marynarską. Wtedy jeszcze wędliny się wędziło a nie smarowało brązowym szuwaksem.

Wszystkie zdjęcia w dzisiejszym artykule pochodzą z archiwum Rodziny Pytko. Przekazał Jerzy Pytko. Wielkie dzięki.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?