Widać go było z daleka. Zajmował całą ścianę hali magazynowej stojącej na tyłach Koncertowej. Każdy, kto jechał od strony Stegien nie miał wątpliwości, że oto zaczyna się URSYNÓW. Witający napis zniknął w latach dziewięćdziesiątych, hali też już nie ma.

Napis był tak charakterystyczny, że trafił na początek kroniki filmowej „W Blokowisku” z 1987 roku. Ten kadr i pokazany niżej kolorowy zrzut ekranu „Dziennika Telewizyjnego” z 1987 roku to niestety jedyne dwa ujęcia witacza, jakie mam w swoim archiwum. Może ktoś ma więcej i się podzieli?

To, że zima była ciężka, pamięta każdy, kto żył w 1987 roku. To, że od strony Doliny Służewieckiej przyjezdnych witał wówczas napis "Ursynów" namalowany na magazynie po lewej - nie każdy już pomni. Fot.: Dziennik Telewizyjny
Witacz mało widoczny, ale jest na hali po lewej. Kadr z DTV z 1987 roku.

Napis namalowano na sporym magazynie na tyłach górki przy Koncertowej. Przez całe lata osiemdziesiąte informował, że to już Ursynów. Swego czasu felietonista „Pasma” napisał nawet (cytuję z pamięci), że napis „Ursynów” przypomina mu, że każdy ma tu wór synów.

Colosseum z pizzą przypomina nam o antycznych czasach gdy na ścianie tego magazynu kierowców jadących ze Stegien witał napis "Ursynów". Nawet mamy go na zdjęciu:
Ukryty fresk. Gdzie? Za pizzą. 2014, fot. M. Mazur

W latach dziewięćdziesiątych hali zafundowano remont, machnięto ją na pomarańczowy kolor, przy okazji bez pomyślunku zamalowując witacza. Tak to wyglądało jeszcze w 2014 roku.

Sądząc po drzewach rosnących w tych schodach, dosyć dawno nie były używane. Furtka za nimi chyba również. Do Auto-Elektryka podjeżdżało się przecież samochodem. Fot. Maciej Mazur.
Po schodkach do furtki. 2014, fot. M. Mazur

Ostatnie zdjęcia zrobiłem wiedziony przeczuciem, że… będą ostatnie. Z hali wyniósł się już pracujący tu dość długo auto-elektryk. Zburzono też pamiętający czasy przedosiedlowe dom mieszkalny na terenie dawnej bazy.

Robson Punitor wkrótce zniknie razem z tą najstarszą bazą magazynową na Ursynowie. Hala na tyłach Koncertowej służyła jeszcze budowniczym osiedla. Fot. Maciej Mazur
Żegnaj, Robson. Żegnaj, Punitor. 2014, fot. M. Mazur

Niedługo potem wszystkie budynki za płotem rozebrano. Wydawało się, że zaraz coś tu powstanie, ale nie. Minęły cztery lata, teren nadal jest niezagospodarowany. Ale to już inna historia, a my mieliśmy mówić o witaczu. Wśród pomysłów zgłaszanych do budżetu partycypacyjnego co jakiś czas pojawia się koncepcja budowy nowego witacza. Może na Kopie Cwila, a może na wiadukcie nad Aleją KEN? A może wykorzystać neon z Megasamu?

Od tej strony bazar za Megasamem nie wygląda zbyt zachęcająco - wręcz przeciwnie. Zanosi się, jakby za cwhilę resztki tutejszego handlu miały trafić do śmietnika. Zdjęcie: Andrzej Herfurt.
Neon URSYNÓW na Megasamie. 2008, fot. A. Herfurt

W czasach swojej świetności też był witaczem. Widzieli go wszyscy przejeżdżający Puławską, zresztą nie sposób go było nie zauważyć. Jaśniał na biało i niebiesko. Pod koniec lat osiemdziesiątych wysiadł i tak od już prawie trzydziestu lat niszczeje. Poświęcę mu jeszcze osobny artykuł, na razie zakończę twierdzeniem, że witacz by się przydał. Zasadniczo to oczywiście ekstrawagancja i wyrzucanie pieniędzy, ale byliście ostatnio może pod Pałacem Kultury? Widzieliście, ile osób robi sobie zdjęcia pod głupim napisem „Warszawa”? A w Zakopanem byliście? Na Równi Krupowej? Widzieliście taki stylizowany na ludowo napis? I tu skończę, zanim dodam, że Hollywood też ma swojego witacza i to całkiem znanego.

Polska Kronika Filmowa, odcinek „W blokowisku” dostępny jest na stronie Filmoteki Narodowej.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?