– Tu Warszawa w programie pierwszym Polskiego Radia. Minęła godzina szósta, rozpoczynamy audycję „Sygnały Dnia” – aksamitny głos z radia obudził domowników, ale oni już i tak wiedzieli, że jest szósta. Mieszkają blisko kościoła Świętego Tomasza na Dereniowej i właśnie – jak co rano – swój dzwoneczkowy koncert rozpoczęły kościelne karyliony.

Przez jakiś czas kościół przy Dereniowej był najgłośniejszą świątynią w Polsce. Kiedy proboszcz około 2009 roku uruchomił swoje cudo techniki muzycznej – zestaw piętnastu dzwoneczków wygrywających melodie pieśni religijnych, dla części sąsiadów było to przebicie bariery dźwięku. Zwłaszcza o tej szóstej rano.

Sierpień 1983, rozpoczyna się budowa kościoła św. Tomasza przy Dereniowej. Potrwa grubo ponad 25 lat. Zdjęcie z 'Wiadomości Parafialnych' nr 4/98, nadesłał Qkiel.
Początek budowy. 1983, ‚Wiadomości Parafialne’ nr 4/98

Mieszkańcy poskarżyli się mediom. Wrzawa zrobiła się na cały kraj, znacznie głośniejsza niż wygrywana codziennie o dziewiątej wieczorem pieśń „Gwiazdo śliczna, wspaniała”. Rysunek satyryczny popełnił w „Przekroju” Marek Raczkowski, ksiądz proboszcz w swojej często cytowanej wypowiedzi miał rzec: „Jeśli komuś przeszkadzają dzwony, to znaczy, że budzi się w nim głos sumienia”. Głos jednak wybrzmiał, przeszedł, echo ucichło i albo ksiądz karyliony przyciszył, albo mieszkańcy przywykli – po kilku miesiącach hałasu o dzwonach zrobiło się cicho.

Marek Raczkowski dla "Przekroju"
Raczkowski o dzwonach. „Przekrój”, 2009

Awantura o dzwony jednego młodego mieszkańca Ursynowa zaprowadziła aż za kraty. Otóż pewnego lipcowego dnia w 2010 roku, postanowił nieco wypić. Spożył akurat tyle, że we krwi miał 1,2 promila. Naraz usłyszał bicie dzwonów. I nawet jeżeli obudziły w 24-latku głos sumienia, postanowił go skutecznie zagłuszyć. Udał się do warzywniaka, kupił siatkę pomidorów i warzywami obrzucił świątynię. Dzwony ucichły, fakt. Ale wtedy rozległ się znacznie głośniejszy dźwięk syreny i niebieskie światło zalało okolicę. Doznał objawienia? Nie. Przyjechał radiowóz i zgarnął młodzieńca na komendę.

Na budowie kościoła Św. Tomasza nic się nie marnuje, nawet pogięty gwóźdź w czynie społecznym parafianie prostują. Nic dziwnego - w 1983 roku proste gwoździe były na wagę. Złota. Zdjęcie z 'Wiadomości Parafialnych' nr 4/98, nadesłał Qkiel.
Parafianie budują kościół. 1983, ‚Wiadomości Parafialne’ nr 4/98

A wracając do samego kościoła. Jego historia zaczyna się w kwietniu 1983 roku, kiedy w piwnicy bloku przy Hawajskiej 15 ksiądz Tomasz Jerzy Król odprawił pierwszą mszę świętą w ramach jeszcze oficjalnie nieistniejącej drugiej parafii na wielkopłytowym Ursynowie. W sierpniu tego roku na polu koło bazy budowlanej róg Gandhi i Dereniowej (baza była już słynna – tam pracował grany przez Kazimierza Kaczora dźwigowy Kotek z serialu „Alternatywy 4”) rozpoczyna się budowa tymczasowej kaplicy.

Baza budowlana, dziś teren kościoła Św. Tomasza. 1983, 'Wiadomości Parafialne' nr 4/98
Baza budowlana, dziś teren kościoła Św. Tomasza. 1983, ‚Wiadomości Parafialne’ nr 4/98

W 1986 roku baza budowlana się wyprowadza, a na jej terenie rozpoczynają się prace przy budowie dużej świątyni. Najpierw powstaje dom katechetyczny, plebania, a potem też właściwy kościół. Budowa trwałą długo. Bardzo, bardzo długo. Po 15 latach, w 2001 roku, odbyło się poświęcenie przez prymasa Józefa Glempa, ale to wcale nie oznaczało końca budowy. Wręcz przeciwnie – prace nadal trwały, przerywane nieraz wydarzeniami dramatycznymi, jak na przykład pożar dachu w 2006 roku. Właściwie to wciąż trwają, cały kompleks nadal nie jest gotowy. Ale my tu gadu-gadu, a tam: panie Janie, pora wstać! Wszystkie dzwony biją. Szósta rano, można włączyć radio.

Zdjęcie tytułowe pochodzi z 1985 roku, nadesłał je Maciej Chojecki.

Imielin doskonale wie, kiedy ranne wstają zorze. Wstają o 6 rano, gdy karyliony na kościele św. Tomasza rozpoczynają koncert. Zdjęcie: Kuba Łuszczewski.
Kiedy ranne wstają zorze? 2009, fot. Kuba Łuszczewski

2 KOMENTARZE

  1. Piekne wspomnienia. Religia w barakach i w kazdych ogloszeniach parafialnych wypominanie ze parafianie „nie dają” na budowe kościoła.. Ale za to na wizycie „po kolędzie” zamiast świętego obrazka dostawało się obrazek z proboszczem T. Królem w szatach „na tronie”.. To były czasy

  2. Co do ostatniej fotki artykułu to raczej … „dobrej nocy folwarku mój…” bo to ostatnie promienie słońca nad ursynowem tego dnia 🙂 ale co ja się czepiam

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?