Budowa Fortepianu u zbiegu Gandhi i Cynamonowej to najdłużej ciągnąca się inwestycja w dzielnicy. Z łezką w oku wspominamy więc kwitnący tu dawniej handel na Targowisku Na Skraju, które miało szanse być handlowym centrum Ursynowa.

Widok ogólny targowiska "Na Skraju" u zbiegu Cynamonowej i Gandhi. Fot. Andrzej Kubik.
Targowisko Na Skraju. 1997, fot. Andrzej Kubik

Do tego utworu maestro nie miał ręki. Partyturę rozpisano na dwuletni koncert. Okładka zachęcała nowoczesnością i szybkim tempem. Miało pójść gładko i sympatycznie a publiczność aż przebierała nogami. Nic, tylko zagrać, wstać, ukłonić się i do kasy. Marzenie każdego artysty. No ale niestety.

Wejście na targowisko "Na Skraju" od strony Cynamonowej. Fot. Andrzej Kubik.
Wejście na targ od strony Cynamonowej. 1997, fot. Andrzej Kubik

Kiedy tylko mistrz usiadł do fortepianu okazało się, że zamiast pięknego koncertu mamy same fałszywe tony, muzyków i mecenasa diabli wzięli, a najgorsze, że samego fortepianu też nie było. I jak tu grać – można zapytać, niczym Pan Czesio z Kabaretu Olgi Lipińskiej. Tu też mamy niezły kabaret, chociaż sponsorom koncertu raczej nie chce się śmiać, tylko płakać.

Ursynowski Fortepian na rogu Cynamonowej i Gandhi miał zagrać już w 1999 roku. Wciąż jednak milczy. Podobnie jak telefony inwestora. Fot. Maciej Mazur.
Porzucona budowa Fortepianu. 2006, fot. Maciej Mazur

Ursynowski Fortepian to klasyka gatunku nieudanych inwestycji. Od końca Polski Ludowej w miejscu dawnej bazy budowlanej u zbiegu Cynamonowej i Gandhi rozrastało się targowisko. Najpierw na dziko, potem nieco bardziej ucywilizowane w formie blaszanych kontenerów.

Nazwa "Kramix" idealnie opisuje rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych. Targowisko Na Skraju. Fot. Andrzej Kubik.
Kramix i Artykuły Różne. 1997, fot. Andrzej Kubik
Godny naśladowania jest nie tylko pomysł stworzenia na odległym Ursynowie centrum handlowego oraz samodzielność, jaką wykazała się dyrekcja osiedla „Na Skraju”, podpisując z Warszawskim Przedsiębiorstwem Budowlanym samodzielną umowę. Na uwagę zasługuje przede wszystkim iście japońskie tempo prac. Rozpoczęły się w drugiej połowie września a oficjalne otwarcie targowiska zaplanowano na 12 grudnia.Życie Warszawy, grudzień 1990
Właściwie, to nie żadne budy tylko eleganckie (jak na owe czasy) kontenery handlowe na bazarze Na Skraju. Fot. Andrzej Kubik.
Kontenery bazarowe. 1997, fot. Andrzej Kubik

Handel szedł świetnie, kupcy konkurowali z Dołkiem przy Braci Wagów, nawet zarządcy komunikacji miejskiej pobliski przystanek nazwali „Targowisko Na Skraju”. – Skoro idzie dobrze, to czemu nie mogłoby lepiej? – pomyśleli handlowcy po kilku latach. Tuż obok otwarto metro, budowano właśnie Multikino, okolica zdecydowanie miała potencjał. Zawiązali więc spółkę.

Handel przed wejściem na bazar "Na Skraju" od strony ulicy Gandhi. Fot. Andrzej Kubik.
Bazar od strony Gandhi. 1997, fot. Andrzej Kubik

Wszystko miało pójść sprawnie jak w dobrze rozpisanej etiudzie: zamykamy targowisko, likwidujemy budy, stawiamy na ich miejscu konstrukcję w kształcie przypominającym fortepian i na początku 2000 roku wychodzimy frontem do klienta.

Odzieżowa część targowiska Na Skraju. Zadaszona, żeby dzianina nie zmokła. I z podłogą. Fot. Andrzej Kubik.
Textil Market bazarowy. 1997, fot. Andrzej Kubik

Likwidacja poszła sprawnie, z wielkiego bazaru został rząd pawilonów od strony Kulczyńskiego. Wykopano dół, wstawiono żelazne konstrukcje. I wówczas maestro pomylił klawisze. Coś źle zagrał, ktoś źle usłyszał, ktoś inny miał pretensje.

Trwa budowa Ursynowskiego Fortepianu w miejscu targowiska Na Skraju. Dalej widać jak wznoszą się mury Multikina. Fot. Andrzej Kubik.
Budujemy jak z nut. 1998, fot. Andrzej Kubik

Kupcy mieli handlować na terenie wydzierżawionym od Spółdzielni, który to teren miasto jej odda o ile ona dogada się z kupcami. Prosty deal, prawda? No ale spółdzielnia z kupcami się nie dogadała. Spór o prawo do dysponowania terenem trafił do sądu. Prace stanęły. Miał to być krótki antrakt w koncercie, ale kolejne instancje, wyroki i odwołania zajęły piętnaście lat.

Koncertowy początek budowy Ursynowskiego Fortepianu. Fot. Andrzej Kubik.
Introdukcja pianina, czyli początek budowy. 1998, fot. Andrzej Kubik

Przez ten czas niejedno pokolenie kaczek udało się wychować w błotnistej sadzawce na dnie betonowej konstrukcji. Wyrosły w niej nawet solidne drzewa. Aż żal było ścinać, gdy w 2014 pojawiła się szansa na zakończenie sporu. Do rezerwatu ekologii i biznesu końca ubiegłego wieku wjechał ciężki sprzęt oraz ekipa uzbrojona w palniki.

Spojrzenie z góry do zarośniętego środka Fortepianu nie nastraja optymistycznie, ale daje pojęcie o nowatorskiej wizji architekta budynku. Fot. Maciej Mazur
Handlowa dżungla. 2006, fot. Maciej Mazur

Ciąg dalszy? Przepis jest dobrze znany: likwidujemy pozostałości, stawiamy na ich miejscu konstrukcję w kształcie przypominającym nowoczesny fortepian i na początku (tu wpisać datę) wychodzimy frontem do klienta. Brzmi znajomo, prawda? Od razu widać, że mistrz grał na co najmniej kilku fortepianach. Bisów jednak się nie spodziewa, a wręcz wolałby ich uniknąć.

Sądząc po ruchu na bazarze Na Skraju, mamy chyba sobotę handlową. Zresztą... Każda sobota była handlowa. Fot. Andrzej Kubik.
Sobota handlowa. 1997, fot. Andrzej Kubik

Zdjęcia z lat dziewięćdziesiątych zrobił Andrzej Kubik – wiedząc, że to już schyłek klasycznego bazarowego handlu. Sam tekst jest fragmentem książki „Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa”. Serdecznie polecam – można na bazarze, a można w internecie. U wydawcy z sąsiedztwa, w komplecie z autografem autora i albumem „Witajcie na Ursynowie” w promocji. Do sklepu prosimy niżej.

Przejdź do sklepu

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?