Pozornie to zdjęcie, jakich wiele. Scenka z dzieckiem na ręku. Ale kochani, wytężcie wzrok. Na szkolnym murze przy Związku Walki Młodych młodzież wciąż walczy. Z systemem. Ten dziwny es-flores, to zamalowany symbol Solidarności Walczącej.

Spacer wzdłuż ulicy Bartoka, po lewej ukwiecony napis "Stokłosy", a dalej koniec ulicy Symfonii i pole aż po Rosoła. Zdjęcie ze zbiorów Krzysztofa Kozłowskiego
Kwietne Stokłosy

Z dzieciństwa pamiętam mnóstwo takich bazgrołów. Nocą ktoś malował farbą na płocie lub murze napis „Solidarność” lub literę S z kotwicą, a rano zarządca owego płotu lub muru niezbyt pieczołowicie napis zamalowywał. Najczęściej zmieniał go w abstrakcyjny wzorek, dzięki któremu i tak wszyscy doskonale wiedzieli, co autor chciał nam powiedzieć. W dzisiejszym odcinku polityka jednak schodzi na dalszy plan.

Mówiłem, że trzeba wytężyć wzrok. No to wytężamy. Kolejne zdjęcie – spacer wzdłuż ulicy Bartoka, a w tle mamy kwietny napis STOKŁOSY wysadzany każdej wiosny begoniami (chyba). Dziś nie ma już po nim śladu. Niespodzianek na tym spacerze będzie więcej.

"Murki", czyli betonowe konstrukcje przy szkole nr 309 na Koncertowej. To miała być fontanna, ale nigdy nie trysnęła wodą. Kilka lat później wszystko zasypano piachem. Zdjęcie Krzysztofa Kozłowskiego.
Niedoszła fontanna

Tu niby zwykłe murki. Ale gdzie tam. To miała być fontanna. Wodotrysk upiększający otoczenie podstawówki numer 309. Murki wystawiono wraz ze szkołą. Wyłożono je różowymi kafelkami, przygotowano podłączenie wody i odpływ. Nic nie stało na przeszkodzie, aby odkręcić wodę i dać uczniom trochę radości. No ale niestety. Jakoś się nie dało. Murki stały więc tak latami, bawiliśmy się na nich w chowanego. Z biegiem czasu kolejne kafelki odpadały, odpływ zatkał się śmieciami, zainstalowane ławeczki pourywano. W końcu fontannę zasypano na amen i już. Murki zostały – kształty wciąż są widoczne przed szkołą. Wystarczy wytężyć wzrok.

Więcej zdjęć z 1986 roku znajdziecie w Galerii 1986.

A jeżeli te krótkie historie narobiły wam smaku i uznacie, że pod choinkę fajnie by było dostać książkę, to tradycyjnie polecam „Czterdziestolatka. Historie z Ursynowa”. Dostęny w sklepie wydawcy.

Przejdź do sklepu

 

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?