Lata dziewięćdziesiąte miały w sobie coś z Dzikiego Zachodu. Za każdym krzakiem mogli się czaić bandyci. Dresiarze krojący młodzież lub też ich idole – prawdziwi gangsterzy. Ci ostatni w 1995 roku na Zamiany wywinęli taki numer, że do dziś nazywany jest on skokiem stulecia.

Byli konwojentami i znali się na swojej robocie. Jak co dzień rano wsiedli w służbowe renault i ruszyli rozwozić pieniądze. Milion dwieście tysięcy nowych złotych mieli w reklamówce. No, może nie była to kasa pancerna, a renault nie było też pancerną limuzyną – ale mamy w końcu 1995 rok, więc ochroniarze dopiero uczą się fachu.

Ruch stop - pan zaczyna strzelać. Ukryty przy bocznym wejściu do kościoła Wniebowstąpienia prowadzi ogień w kierunku placyku z fontanną. Kadr z serialu "Pitbull", odc. 16.
Stój, bo strzelam! 2007, Kadr z serialu „Pitbull”, odc. 16

Z Jastrzębowskiego skręcili w uliczkę Zamiany, między bloki. Widzieli już cel – Zakład Opieki Zdrowotnej przy Zamiany 13. Jeszcze tylko muszą minąć jadące z naprzeciwka wąską osiedlową uliczką auta: audi i forda-furgonetkę. Hamują, aby tamci przejechali. Kolega spogląda na zegarek: dochodzi jedenasta, są idealnie na czas. Nagle – brzdęk! Poszła szyba! I druga! Co się dzieje?! Ktoś otwiera drzwi renault, wrzeszczy, grozi bronią. – Leżeć, kurwa! – no to leżą. Jeden i drugi. I co widzą? Uzbrojone po zęby typy z audi zabierają siatkę z pieniędzmi, błyskawicznie pakują się do forda i z piskiem opon znikają za blokiem. – O żesz w mordę, to był napad?! No tak. To był napad. Skok stulecia z rekordową zrabowaną sumą. Dziś może się wydawać śmieszna, ale wówczas jeszcze przez kilka lat widniała w bandyckiej księdze rekordów.

Na wracającego ze święconką małego Mateusza Nikodema nikt nie napada. Ale za to obiekt za nim - ZOZ przy Zamiany 13 - w listopadzie tego roku będzie świadkiem Napadu Stulecia. Nadesłał Michał Nikodem.
To właśnie napadnięty ZOZ. 1995, nad. Michał Nikodem

Skok zorganizowała słynna grupa „Rympałka”. O nim to już na pewno można powiedzieć, że był gangsterem i znał się na swojej robocie. Żadnej niepotrzebnej strzelaniny, żadnych trupów, żadnego hałasu. Wszystko perfekcyjnie przygotowane. Atak z zaskoczenia, neutralizacja konwojentów, przejęcie pieniędzy, odwrót na z góry upatrzone pozycje. Na parkingu niedaleko czekają już dwa zaparkowane dzień wcześniej auta: Sierra i Primera. Siedmiu gangsterów rozdziela się, punkt spotkania wyznaczono na Woli, na rogu Żytniej i Leszna. Tam czeka już mózg operacji, czyli „Rympałek” w towarzystwie „Masy” i „Żaby”.

Trup rzeczywiście pada gęsto, ale bandyci wciąż walczą z policjantami. A w tle, pod arkadami kościoła, starcie spokojnie obserwuje postronny widz. Kadr z serialu "Pitbull", odc. 16.
Filmowy trup się ściele. 2007, kadr z serialu „Pitbull”, odc. 16.

Podział łupów, każdy rusza w swoją stronę. A skąd to wszystko wiemy? Logika opowieści kryminalnej wskazuje, że po perfekcyjnym skoku ktoś musi popełnić błąd i gangsterzy wpadną. Tak też było. Specjalista od warszawskiej bandyterki, Jerzy Jachowicz, opisywał ten skok w „Dzienniku” w 2008 roku. Rzeczywiście, było jak w filmie. Był skorumpowany glina kryjący bandziorów. Była późniejsza kłótnia w gangu. I były dwa karygodne błędy. Broń i część gotówki ukryto na Dworcu Centralnym, w skrytce bagażowej. Trudno o bardziej filmowe miejsce. I o mniej obserwowane też trudno. No a drugi błąd to oczywiście zbytnia pewność siebie, która przez głupią wpadkę doprowadza „Rympałka” za kraty. Zgarnięto go pół roku po skoku stulecia.

Podkomisarz Despero nad trupami bandytów. Kadr z serialu "Pitbull", odc. 16
Koniec strzelaniny przed kościołem. 2007, kadr z serialu „Pitbull”, odc. 16.

Odpowiadał za kierowanie gangiem i za ten drugi z błędów: pobicie dwóch studentów w słynnym swego czasu klubie Hookie-Pookie. Trafił na dziesięć lat do więzienia, ciąg dalszy już nie jest tak istotny z punktu widzenia Ursynowa. Ale pomyślcie o tych wszystkich wydarzeniach spacerując sobie cichą i spokojną uliczką Zamiany. Ta przychodnia stoi na obrzeżach – nomen omen – Placu Wielkiej Przygody.

Zestaw dramatycznych ilustracji powyżej to kadry z serialu „Pitbull”. Ze Skokiem Stulecia nie mają wiele wspólnego, ale za to świetnie go ilustrują. A historia napadu jest fragmentem mojej książki „Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa.” Jeżeli macie ochotę na więcej, to serdecznie polecam zakup z autografem autora i prezentem w postaci albumu „Witajcie na Ursynowie”. Takie rzeczy tylko w sklepie osiedlowego wydawcy:

Przejdź do sklepu

 

3 KOMENTARZE

  1. Mieszkałem wtedy na Zamiany 11, w klatce, pod którą doszło do napadu. Po powrocie ze szkoły nie mogłem wejść do domu, bo policja blokowała przejście. A na asfalcie na długi czas pozostała plama krwi rannego ochroniarza. Co to były za dziwne czasy.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?