Obiektem pierwszej potrzeby na nowej, własnej działce bez wątpienia jest sławojka. W 1984 stawiano klasyczną, drewnianą wersję spopularyzowaną przez sanacyjnego premiera. Dziś zastąpił ją raczej toi-toi, ale zasada wciąż ta sama.

Nie, to nie będzie wpis o toalecie. Poświęcę jej tylko jeden ustęp. Otóż tytułowe zdjęcie (znakomite – przyznacie chyba) zrobił Andrzej Kubik w 1984 roku na tyłach wznoszonego Centrum Onkologii. Zaraz za płotem budowy, w trójkącie wyznaczanym dziś przez ulice Gandhi-Pileckiego-Płaskowickiej wyrosła ogromna favela, pełna skleconych budek, ściągniętych baraków i naprędce stawianych szop. To ogródki działkowe. Parcelacja przebiegła sprawnie.

Dzikie ogródki działkowe na tyłach Centrum Onkologii. Fot. Andrzej Kubik
Idziemy na działkę! 1984, fot. Andrzej Kubik

Sprawnie, bo na dziko. W prawdziwie obywatelskim czynie społecznym pogrodzono teren ziemi niczyjej pełniącej funkcję zwałowiska odpadów budowlanych. I wkroczyło tam życie. Może macie nawet jakichś znajomych lub sąsiadów, którzy majówkę 1984 roku spędzali na własnej, dzikiej działce pełnej pietruszki, pomidorów i koperku?

A co jeszcze było działkowym produktem pierwszej potrzeby, poza wymienioną w pierwszym ustępie sławojką? Oto odpowiedź.

Może i sędzia, ale chyba raczej pracownik budowy zostawił w błocie przy Szolc-Rogozińskiego ten klasyczny kalosz. Fot. Andrzej Kubik
Sędzia kalosz. 1984, fot. Andrzej Kubik

Kalosz. Ten pojedynczy egzemplarz uchwycony jest na tle bloków przy Szolc-Rogozińskiego. Z uwagi na wszechobecne wiosną i jesienią błoto, kalosze były obowiązkowym elementem wyposażenia każdego ursynowskiego pioniera. Ten na zdjęciu powyżej mógł zgubić działkowicz zagospodarowujący na dziko pola u podnóża Górki Imielińskiej, lub też – co bardziej prawdopodobne – robotnik z pobliskiej budowy. Wciąż trwa bowiem wznoszenie wschodniej części osiedla Na Skraju, czyli bloków przy Kopcińskiego i Przybylskiego.

Powstają najbardziej kameralne bloki z wielkiej płyty: 2-3 piętrowe domy przy Kopcińskiego i Przybylskiego. Fot. Andrzej Kubik
Budowa na skraju. 1984, fot. Andrzej Kubik

I widokiem z tego placu budowy kończymy dzisiejszy odcinek. Swoją drogą – to chyba najbardziej kameralne bloki z wielkiej płyty jakie można spotkać w Warszawie. Dwupiętrowe domki zaprojektowano nad samą Skarpą, aby nie zakłócały widoku. Co można zadedykować dzisiejszym deweloperom, zwłaszcza tym, którzy zabudowywali Skarpę w okolicach Dworca Południowego. Dzisiejsze zdjęcie tytułowe w porównaniu z tym to piękna urbanistyka.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?