To nie był najszczęśliwszy dzień dla tego złodzieja. Najpierw po pijaku poszedł na robotę. Błąd. Ukradł Syrenę Bosto. Znów błąd. Ale gdy jadąc tak po pijanemu, z otwartymi drzwiami, jeszcze zajechał drogę radiowozowi komendanta ursynowskiej milicji, to już nie był błąd. To wielbłąd.

Dramatyczny pościg za Syreną plus kradzież radiomagnetofonu z Golfa. Jeden tydzień z "Życia Warszawy" z marca 1985.
Pościg Syreną Bosto, 1985

Dramatyczny pościg komendanta za siejącą grozę Syreną Bosto opisuje „Życie Warszawy” z marca 1985 roku. W kronice mamy też opis jak z odcinka przygód Borewicza „Ślad rękawiczki”. Włamywacze kradną z Golfa radiomagnetofon (swoją drogą jaki Pewex: Golf i radiomagnetofon!) ale gubi ich zgubiona rękawiczka. Swoją drogą, wspomniana wcześniej Syrena Bosto wygląda tak:

Syrena Bosto, źródło: wikimedia (CC)
Syrena Bosto

Nie ma dwóch zdań, auto pościgowe. Wróćmy jednak do kroniki milicyjnej. Też będzie akcja rodem z filmu. Wrzesień 1980 roku, milicja ściga poszukiwanego złoczyńcę Nierobisza. Ten porusza się dużym fiatem, ale śledzący go milicjanci używają w zasadzce już zachodnich wozów. Hill Street Blues. If you know what I mean.

Milicja łapie groźnego przestępcę i zatrzymuje go w stylu z Chicago. Zachodnimi wozami! "Express Wieczorny" i "Życie Warszawy" z 6 września 1980.
Pościg za Fiatem, 1980

Przy okazji polecam też lekturę tych drobniejszych doniesień zebranych przez nieocenionego prof. Piotra Huebnera, w owym czasie mieszkańca Wokalnej. A niżej mamy krótkie wspomnienie z czasów, gdy miejsca na płatnych parkingach strzeżonych były na wagę złota. Gwarantowały przynajmniej to, że rano jeszcze będziemy mieli czym odjechać. W przeciwieństwie do smutnego posiadacza tego malucha ogołoconego z kół. Złodzieja spotka jednak zemsta losu – wszystko w tym tragikomicznym felietonie.

Rozważania redaktora "Sztandaru Młodych" z maja 1984: czy lepiej, jak malucha ukradną ci rano czy wieczorem?
Jak kradną maluchy, 1984

Swoją drogą przypomniało mi się, że gdy w 1988 roku mama dostała w końcu swojego malucha, na którego wpłacała przez SIEDEM lat, to miejsce dla niego rodzice znaleźli na parkingu strzeżonym za Megasamem. Trochę daleko od Koncertowej, gdzie wówczas mieszkaliśmy – więc wyjazd samochodem oznaczał konieczność dojazdu doń autobusem. A oto kolejna sytuacja z życia wzięta.

Złodziej okrada mieszkanie na Stokłosy, ale mieszkańcy go łapią. "Życie Warszawy", 21 marca 1985.
Włam przez balkon, 1985

Do mieszkania na Stokłosach wpada linoskoczek. No, prawie. Złodziej spuszcza się po linie z dachu, ale chyba zostaje spłoszony, bo po chwili okradzeni lokatorzy zatrzymują podejrzanego na schodkach prowadzących na strych. Co za emocje! I jaka fortuna: 15 tysięcy marek RFN! A na koniec socjalistyczna Temida. Wyrok w imieniu PRL za rozsiewanie plotek na temat szamponu. Nie będę wam psuł zabawy, przeczytajcie sami.

Mieszkanka ZWM plotkuje o kosmetykach, że niby to świństwa. Trafia więc pod sąd. "Express Wieczorny", 12 lipca 1985.
Wyrok za plotki, 1985

Zdjęcie tytułowe to kadr z komedii kryminalnej „Skradziona kolekcja”. Zrzut ekranu ze stacji Kino Polska przedstawia milicyjną Nysę na Wiolinowej. O samym filmie napiszę jeszcze co nieco.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?