Jeżeli jesteś z pokolenia w przedziale wiekowym 35-45, to na bank miałeś lub miałaś którąś z tych zabawek. Kasę? Wagę? Telefon? Lub może chociaż taką łopatkę? Dziś odwiedzimy podwórkowy sklep z zabawkami.

Miałem i kasę i wagę i łopatkę. Była zielona z drewnianą rączką. Służyła całymi latami. Kasa zresztą też. Miała taki sam napis KASA i pięć przycisków oraz szufladkę. Zabawa w sklep wydawała się jednak nieco bardziej beztroska, bo ci nasi bohaterowie ze zdjęcia wyglądają jak prawdziwy personel peerelowskiego spożywczaka dopytujący właśnie w centrali: co z obiecaną dostawą?

Zabawa w sklep. Jest kasa, jest telefon aby odbierać polecenia z centrali SPHW. Towaru tylko mało. Słowem: prawdziwy sklep końca epoki Gierka rozłożony przed blokiem na Jarach, zapewne przy Końskim Jarze. Ze zbiorów NAC, fot. Grażyna Rutowska.
Zabawa w sklep. 1977, NAC, fot. Grażyna Rutowska.

Zdjęcia Grażyny Rutowskiej udostępniane w Narodowym Archiwum Cyfrowym zrobiono w 1977 roku gdzieś na Jarach. Wygląda mi to na podwórka przy Końskim Jarze, ale głowy nie dam. Równie dobrze mogą być gdziekolwiek, bo przecież takie sceny i takie zabawy były wszędzie. I takie zabawki. Teraz coś dla chłopaków.

Samochodzik ucieka, a goni go groźny T-34. Dzięki temu, że instalacja barierki nieco się opóźnia, pościg po pochylni można prowadzić bez przeszkód. To przed klatką jednego z bloków na Jarach, zapewne Koński Jar. Ze zbiorów NAC, fot. Grażyna Rutowska.
Czterej pancerni i kabriolet. 1977, NAC, fot. Grażyna Rutowska

Kurczaki, taki czołg też miałem! Blaszany T-34 z plastikową lufą i prawdziwymi gumowymi gąsienicami. Był cudny. Dla równowagi – uwaga, dziewczyny. Poznajecie tego lekko przerażającego zająca?

Dość przerażający zając ze Związku Radzieckiego - zabawka często rozdawana w przedszkolach i zerówkach. Tu na wiecznie zepsutej karuzeli przy Mandarynki. Nad. Dominika Domańska
Zajac, nu pagodi! 1986, fot. Dominika Domańska

To zdjęcie jest już starsze o dziesięć lat. Podwórko przy Mandarynki, wiecznie zepsuta karuzela a na niej – obok bohaterki – różowy zając. Prawie jak ten z kreskówki o Wilku i Zającu. Moim zdaniem to też był import ze Związku Radzieckiego. Podobne koszmary rozdawano w mojej zerówce na Gwiazdkę 1983 roku w ramach umacniania przyjaźni polsko-radzieckiej. Dla chłopaków były samochodziki. Zaporożce. Jeszcze kiedyś o tym napiszę. A teraz krótki przeskok geograficzny i czasowy.

Piłkarzyki i kostka Rubika. A tych dwóch wpadło tu z przyszłości (2012) popatrzeć, jak kiedyś bawili się chłopcy. Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju. Fot. Maciej Mazur
Zagramy w piłkarzyki?

Zdjęcie jest współczesne, zrobiłem je podczas tegorocznych wakacji w Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju. Gdyby wyjąć maskotki EURO 2012, byłoby jak na mojej półce w pokoju dziecięcym w 1987. Tu też prawie się popłakałem:

Zdalnie sterowane ikony motoryzacji. Różnych tablic rejestracyjnych producent nie przewidział. Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju. Fot. Maciej Mazur
Elektryczne polonezy

Poloneza sterowanego kabelkiem z rejestracją CZZ też miałem. Niestety, nie działał, ale to szczegół. Materializował marzenia o takiej prawdziwej furze rodem z Żerania. To może jeszcze skoczymy do papiernika?

Poza niektórymi wyjątkami, większość ekspozycji to klasyka sklepu papierniczego z lat osiemdziesiątych. Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju. Fot. Maciej Mazur
Wyposażenie papiernika

Kredki, pastele i „Płomyk”. Kilka innych elementów przypomina o niemieckim dziedzictwie Kudowy, więc wracamy na Ursynów. Gdzie to wszystko kupić na przełomie 1977 i 1978? W Kontenerach oczywiście ustawionych nad dzisiejszą stacją metra Ursynów. Po większe zakupy będzie można się udać do Pszczółki Mai, kiedy wreszcie ją otworzą. Jeżeli przegapiliście mój w miarę dokładny opis tego socjalistycznego raju dziecięcego, to znajdziecie go TUTAJ.

Kontenery SPHW u zbiegu Alei KEN i Bartoka. W jednym spożywczy, w drugim przemysłowy, w trzecim warzywniak. 1978, fot. Włodzimierz Witaszewski
Kontenery handlowe SPHW. 1978, fot. Włodzimierz Witaszewski

No dobrze, powoli kończymy. Jeżeli ktoś nie odnalazł w tym tekście żadnej swojej zabawki ani nawet złamanej kredki ołówkowej z misiem, to i tak niech się nie martwi. Dzieciom i dawniej i dziś do zabawy potrzebne jest tylko towarzystwo. Takie jak to, doborowe. Wtedy świetną zabawką jest nawet kawałek zwykłego kija.

Broń prezentuje się w ogródku bloku przy Dembowskiego. Za wesołą gromadką powoli wznosi się posępny szkielet Centrum Onkologii. Zdjęcie nadesłał Qkiel.
Prezentuj broń! 1986, nad. Qkiel

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?