Mówili o nim Pekin, ale to raczej przedwojenna Dolina Krzemowa albo Boston Dynamics. Jeszcze niedawno był rozpadającą się ceglaną ruderą, teraz jest eleganckim apartamentowcem z prawdziwymi loftami o historii sięgającej czasów fabrykantów II RP.

Pekin ze zdjęcia tytułowego to Pekin sprzed dziesięciu lat. Ciekawe, czy mieszkańcy budynku, w który ta rudera się zmieniła, znają jego długą historię? To dawny hotel robotniczy firmy Motolux. Fabryki zbrojeniowej stworzonej przez wielkiego inżyniera.

Pekin na Poloneza, czyli przedwojenny hotel robotniczy, przerobiony na nowoczesne lofty. Fot. Maciej Mazur
Nowy Pekin. 2019, fot. Maciej Mazur

Jan Szal (1899-1942) miał już na swoim koncie kilka wynalazków, gdy w 1934 roku zaprojektował synchronizator karabinu maszynowego pilota. Urządzenie rozwiązywało problem strzelania przez obracające się śmigło samolotu. Wojsko szybko doceniło wynalazek i zamówiło serię dla samolotów Karaś i Czapla. Inżynier mógł rozkręcić produkcję. Miejsce na fabrykę wybrał w Grabowie – blisko produkujących samoloty zakładów PZL Okęcie i samego lotniska.

RWD Czapla, klasyczny model firmy ZTS Plastyk
RWD Czapla, klasyczny model firmy ZTS Plastyk

– Motolux zatrudnia początkowo 36 pracowników, produkując – oprócz synchronizatora – filtr benzynowy własnego pomysłu inżyniera oraz gaźnik lotniczy na licencji angielskiej – wspomina wytwórnię „Przegląd Techniczny” z 2001 roku. – W wytwórni w Grabowie pracuje już 100 osób obsługujących obrabiarki sprowadzane z Niemiec. Inżynier Szal wchodzi w 1937 r. w skład Rady Technicznej Pierwszego Polskiego Lotu Stratosferycznego. Współorganizował lot balonu, który po wzbiciu się w powietrze miał osiągnąć pułap 30 tysięcy metrów. Właścicielowi Motoluksu powierzono zaprojektowanie gondoli balonowej, która potem w jego wytwórni została wykonana w rekordowo krótkim czasie – kończy „Przegląd”.

Mokotowska siedziba firmy Motolux. Zdjęcie pochodzi ze strony janszal.pl
Mokotowska siedziba firmy Motolux. Zdjęcie pochodzi ze strony janszal.pl

Felix Baumgartner w swoim RedBullowym balonie poleciał dziewięć tysięcy metrów wyżej. Ale mówimy tu o czasach przedwojennych a nie o dwudziestym pierwszym wieku. Lot „Gwiazdy Polski”, jak nazwano nasz balon stratosferyczny, nie doszedł do skutku. Podczas przygotowań do startu w Dolinie Chochołowskiej pod koniec lata 1939 roku nastąpił wybuch i spalił część powłoki. Powtórny start zaplanowano na wrzesień, no a co było we wrześniu – wiadomo. Wracamy na Ursynów.

Czas Pekinu przy ulicy Poloneza zdecydowanie zmierza do końca. Zniknęły okna, wymontowano wszystko z wnętrza, wkrótce pewnie legną też ceglane ściany. Fot. Maciej Mazur.
Upadek Pekinu. 2009, fot. Maciej Mazur

Po wybuchu wojny inżynier Szal ucieka do Rumunii, ale wkrótce wraca. Fabryka na Poloneza ma już niemiecki zarząd. Niemcy proponują mu pracę, ale odmawia. Wyjeżdża na Podhale, zaczyna działalność w ZWZ-AK. W 1942 roku, po wysadzeniu pociągu na trasie z Krakowa do Zakopanego, zostaje aresztowany i wkrótce zamordowany przez Gestapo. A jego warszawska firma? – Niemcy rozpoczęli likwidację fabryki pod koniec 1944 roku. Skrupulatnie pakowali do skrzyń wszystko, co mogło przydać się zbliżającym się Polakom i Armii Czerwonej. W styczniu 1945 roku potężny huk zerwał na nogi mieszkańców Grabówka. Fabryka została wysadzona przez saperów w powietrze – opisywał w tekście dla naszego portalu badający historię Pekinu Michał Makarczyk. Po wojnie odbudowano część kompleksu z hotelem robotniczym, czyli właśnie naszą ceglaną ruderą. – Co ciekawe, mieszkali w nim ci sami ludzie, którzy pracowali w fabryce niemieckiego okupanta. Później przesiedlano tu niepożądany „element”, m.in. ze Szmulek. Trafiali tu także lokatorzy niepłacący czynszu. Ten tygiel mógł mieć tylko jedną nazwę: „Pekin” – kończy historię Makarczyk.

Tory dostawcze do metra przekraczają ulicę Poloneza i biegną w kierunku Puławskiej. Dni brzózek po lewej są policzone, wkrótce ustąpią miejsca obwodnicy. Fot. Maciej Mazur.
Okolice ulicy Poloneza w 2008 r. Fot. Maciej Mazur

Dziś to już zupełnie inny Pekin. Ruderę przebudował deweloper i zmieniła się w całkiem udany apartamentowiec. Jego okolica też nie wygląda już jak na zdjęciu powyżej. Ulice wyasfaltowano, na miejsce dojeżdża autobus a Grabów rozcięła trasa ekspresowa.

I to koniec historii, którą opisałem w swojej książce „Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa”. Jeżeli chcecie więcej podobnych ciekawostek lokalnych, to oczywiście serdecznie polecam kupno książki. W sklepie wydawnictwa do każdego egzemplarza można dostać dedykację od autora wraz z autografem oczywiście. A kupujemy tu:

Przejdź do sklepu

 

Znacznie więcej o Janie Szalu i jego wynalazkach oraz mnóstwo ciekawych zdjęć znajdziecie na stronie janszal.pl z której pozwoliłem sobie pożyczyć zdjęcie siedziby Motoluksu.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?