Chociaż tak dziś jak i w 1995 stacja Kabaty jest nominalnie pierwszą stacją pierwszej linii metra, to jednak wtedy była raczej stacją ostatnią. Wystarczyło wyjść z podziemi i się rozejrzeć. Dzikie pola, zagajniki, żadnej normalnej ulicy i gdzieś na horyzoncie majaczyły budowane bloki. To jeszcze Warszawa? A i owszem. Kabaty.

Po wyjściu z metra Kabaty na górę nie ma wątpliwości. To jest ostatnia stacja. Tu akurat wychodzimy północną stroną i spoglądamy w kierunku Natolina. Fot. Werner Huber.
Kabaty, widok na północ. 1995. Fot. W. Huber

Na północy jeszcze była jakaś cywilizacja. Na zdjęciu powyżej widać pas przeoranej ziemi. To nie granica białoruska, to droga techniczna budowy metra, która za cztery lata zmieni się w Aleję KEN. Na horyzoncie mamy drzewa Alei Kasztanowej i budynek centrali telefonicznej Przy Bażantarni.

Na dwór czy na pole? Możemy zadowolić i nas i Krakusów. Wychodzimy bowiem z metra na dwór, a lądujemy na polu. Między wejściami do stacji metra Kabaty przebiegnie kiedyś ulica Wąwozowa. Fot. Werner Huber.
Stacja Kabaty, widok w stronę lasu. 1995. Fot. W. Huber

A to widok w drugą stronę. Za wyjściem z metra kiedyś powstanie ulica Wąwozowa, a za widocznym dalej drugim wyjściem – supermarket HIT, czyli dzisiejsze Tesco. Ale to dopiero w 1999 roku, na razie pierwszych podróżnych metra witają puste przestrzenie aż pod Las Kabacki. A gdzie są jakieś bloki? Tu.

Lasek samosiejek wyrasta tuż za wyjściem ze stacji metra Kabaty. Trzeba przez niego przejść, aby trafić na ulice Dembego i Bronikowskiego, które wyznaczają koniec cywilizacji. Fot. Werner Huber.
Kabaty w stronę Dembego. 1995. Fot. W. Huber

Za krzakami, na których dziś stoją domy przy Wańkowicza, mamy Kabaty z wielkiej płyty, czyli pierwsze przyczółki cywilizacji. Ten różowy blok stoi po południowej stronie Wąwozowej, szare po północnej. Chodźmy bliżej, tylko uważajcie gdzie stawiacie nogi, bo w tych krzakach można skręcić kostkę.

Plac zabaw między pierwszymi blokami Osiedla Kabaty, czyli w kwartale Bronikowskiego-Dembego-Wąwozowa. Fot. Radosław Botev
Kabacki plac zabaw. 1993, Fot. R. Botev

To jest właśnie obrazek z najstarszej części osiedla Kabaty, czyli domów między Bronikowskiego, Dembego i Rosoła. Tak miały wyglądać całe Kabaty i Moczydło według projektów z połowy lat osiemdziesiątych. Zabudowę wielkopłytową zatrzymało zamknięcie Fabryki Domów (czyli zakładu produkującego wielkie płyty) i coraz silniejsza konkurencja ze strony spółdzielni stawiających od drugiej strony Kabat swoje pierwsze osiedla „apartamentowców”. Widać je na kolejnym zdjęciu.

Na łowy z łukiem. To aktualny koniec natolińskiej cywilizacji, ulica Raabego i Przy Bażantarni. W oddali powstają już jednak pierwsze budynki kabackie. Zdjęcie nadesłał Przemek Stępień.
Z łukiem na dzikie pola. 1993, nadesłał P. Stępień.

Chłopaki strzelają z łuku na dzikich preriach Przy Bażantarni. Patrzymy właśnie na skrzyżowanie z przyszłą Aleją KEN i na park, który kiedyś powstanie za ulicą. Na razie w oddali widzimy tylko pierwsze zabudowane kwartały Moczydła i Kabat. Wracamy? Możemy autobusem.

Autobus 508 na tymczasowej pętli przy ulicy Rosoła. Do zawracania wykorzystywał osiedlowy parking. Zdjęcie z dawnego serwisu przegubowiec.com, autor?
Parkingowa pętla 508. Rok 1995, przegubowiec.com

Do centrum zabierze nas na przykład 508. Właśnie zawrócił na tymczasowej pętli na osiedlowym parkingu z trylinki przy Rosoła i podjechał na przystanek. Ale autobusy są już passe, przecież właśnie uruchomili metro. No to na stację.

Stacja Kabaty. Trochę tu jeszcze pusto i ciemno - dla nielicznych pasażerów jeszcze się nie opłaca otwierać sklepów. Fot. Werner Huber.
Kabaty, druga po południu. 1995, fot. W. Huber

Dochodzi 14.30. Na stacji metra jedna osoba. Na razie działa tylko jedno wyjście, drugie jest wykańczane. W tym działającym znajdziemy otwarty kiosk Kolportera, więc nawet kupimy bilet.

Północne wyjście ze stacji Kabaty jeszcze nieczynne. Słusznie, na razie jeszcze prawie nikt tam nie mieszka. Fot. Werner Huber.
Wracamy do Centrum. 1995, fot. W. Huber

Wsiądziemy w metro składające się z trzech rosyjskich wagonów i tym pociągiem podmiejskim pojedziemy do centrum. Czyli oczywiście do Politechniki, bo na stację Centrum zabiorą nas dopiero za trzy lata. Na dziś wystarczy wrażeń, ale to tylko przedsmak. O Kabatach jeszcze będzie niejeden raz, bo historii do opowiedzenia i zdjęć do pokazania mam sporo.

Więcej zdjęć znajdziecie w Galerii 1995.

3 KOMENTARZE

  1. To były piękne czasy, wsiadaliśmy z ekipą podwórkową na stacji imielin, wysiadaliśmy na kabatach, po drodze do lasu (na polu) wykopywało się siatkę ziemniaków i już o prowiant na ognisko w Powsinie nie trzeba było się martwić.

  2. Bardzo klimatycznie napisany tekst. Zdjęcia jednak są cholernie słabe i kompletnie nie oddające klimatu tamtego czasu, który był o wiele bardziej kolorowy i mniej „roboczy” niż się dziś wydaje;) Ale dobrze, że w ogóle jakieś są !

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?