Skąd pochodzili pierwsi kosmici, z którymi spotykało się dziecko PRL-u? Z Planety Des oczywiście. I z Domu Rodzinnego – wielkimi literami, aby uniknąć skojarzeń, że tata gdzieś odlatywał. Nie. Tu chodzi o Dom Rodzinny na Końskim Jarze, w którym w połowie lat osiemdziesiątych otwarto księgarnię – cel ogólnopolskich pielgrzymek o liczebności porównywalnej do wycieczek do Lichenia. Ale może po kolei.

Dom Rodziny. Wielkimi literami – nazwa własna. Pierwszy dom kultury na Ursynowie. W zasadzie to nie tylko dom kultury, to rzeczywiście miała być instytucja o charakterze rodzinnym. Ulokowała się w nowoczesnym piętrowym pawilonie na Końskim Jarze.

Express Wieczorny, 20 października 1978. Otwarto "Dom Rodzinny", pierwszy dom kultury na Ursynowie.
Express Wieczorny, 20 października 1978

Organizowano tam odczyty, wieczorki literackie, występy artystyczne. Działała kawiarnia o nazwie „Derby”. Można też było wynająć salę z pełnym wyposażeniem bankietowym, jeżeli akurat salon w M-3 okazał się ciut za mały na planowane wesele czy chrzciny. Prowadzono kółka zainteresowań.

Początek 1978 roku, wiok na Koński Jar z podnóża powstającej Kopy Cwila. Fot. Włodzimierz Witaszewski.
Dom Rodzinny w pawilonie po prawej. Po lewej – sklep spożywczy. 1978, Fot. Włodzimierz Witaszewski.

Jeżeli kogoś nosiło, mógł tańczyć, bo właśnie w Domu Rodzinnym pierwsze hołubce krzesał zespół tańca ludowego „Jaromiry”. A jeżeli kogoś pociągały nowe technologie, w latach osiemdziesiątych mógł się zapisać na kurs obsługi komputerów (chyba Spectrum) czy programowania w Basicu.

Trzy zeszyty z serii KAW "według von Daenikena". 1984-86
Ludzie i potwory, klasyka komiksu

To wszystko cenne i ważne, ale miało być o kosmitach. Promocyjnym strzałem w dziesiątkę na skalę kosmiczną okazało się otwarcie na parterze księgarni Krajowej Agencji Wydawniczej, która wydawała komiksy: Kajki i Kokosze, Thorgale czy właśnie „Lądowanie w Andach” i inne zeszyty z serii „według Ericha von Daenikena”. Na Koński Jar zaczęły ciągnąć pielgrzymki i to nie tylko z Ursynowa, nie tylko z Warszawy ale i z całej Polski.

Życie Warszawy, 4 grudnia 1984. Przy Końskim Jarze otwarto właśnie księgarnię Krajowej Agencji Wydawniczej.
Otwarcie salonu KAW. Życie Warszawy, 4 grudnia 1984

Firmowy salon KAW gwarantował, że wszystkie oczekiwane nowości najpierw trafią właśnie tu. A skąd wiadomo było, że już coś się pokazało? No właśnie nie wiadomo było, dopóki kolega się nie pochwalił, że już ma na przykład taką „Rozprawę z Dajmiechem”. I pewnie kolega nie dodał, że nie wie o co chodzi, bo akurat ten komiks padł ofiarą pewnej pomyłki KAW-u. Otóż jest to druga część opowieści pt. „Woje Mirmiła” z tym, że przez zamieszanie wydawnicze najpierw opublikowano część drugą a rok później pierwszą. I co z tego? Nic! Radości i tak nie było końca.

Oryginalny zeszyt "Woje Mirmiła" z serii Kajko i Kokosz. Wydany w 1988 roku.
Woje Mirmiła, edycja z 1988 roku

Dom Rodzinny dotrwał aż do początków kapitalizmu, który niestety zmiótł i KAW i kawę z kawiarni i kursy programowania Spectrum. W parterze pawilonu powstał sklep. Resztę zajęła siłownia i tak tężyzna fizyczna przegoniła z dawnego Domu Rodzinnego tęgie głowy. Wiadomo, rodzina to jest siła!

Gdyby salon KAW istniał do dziś, moglibyście chyba w nim kupić książkę, z której pochodzi powyższy artykuł: „Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa”. Jeżeli macie ochotę na więcej podobnych opowieści, to nie trzeba nigdzie jeździć. W XXI wieku firmowy salon księgarski ursynowskiego wydawcy dostępny jest tu i teraz. Do każdej książki dedykacja autora, znaczy się – moja.

Przejdź do sklepu

 

2 KOMENTARZE

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?