Iron Maiden czy The Cure?

Starcie tytanów rocka na murku przy Szolc-Rogozińskiego

869
Bliżej The Cure, dalej Iron Maiden. Wydaje mi się, że to ten sam artysta-malarz-meloman sprzed 30 lat. Fot. Maciej Mazur
The Cure

Najpierw zobaczyłem Iron Maiden. Dawno namalowany, ale wciąż widniał na murku na niewielkim wzniesieniu. – Run to the Hills – pomyślałem. Poszedłem, zajrzałem za drugi murek i uśmiechnąłem się do siebie. Bo tam, gdzie od dawna nikt nie zaglądał, czekał na mnie The Cure!

Na Szolc-Rogozińskiego, przy ostatnim z punktowców Manhattanu, mamy taki mały skwerek otoczony murkiem. W zamyśle projektantów było to zapewne miejsce lokalnych spotkań sąsiedzkich i – jak dowodzi historia podobnych murków na całym Ursynowie – kiedyś w tej roli ów skwerek się sprawdzał. Z biegiem lat podupadł, zarósł, beton zmurszał. Ale właśnie tu znajdziecie piękne świadectwo muzycznych fascynacji przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Murki przy punktowcach na Szolc-Rogozińskiego, kiedyś pewnie centrum sąsiedzkich spotkań towarzyskich. Fot. Maciej Mazur
Muzyczne Murki Manhattanu. 2020, fot. Maciej Mazur

Hołd złożony zespołowi The Cure mamy na zdjęciu tytułowym. Namalowany na tylnej części bocznego muru wciąż głosi chwałę mrocznych dźwięków i może właśnie dzięki temu, że nie rzucał się zbytnio w oczy, nie uległ z czasem – jak by to ujął Robert Smith – Disintegration.

Założę się, że ta sama ręka fana bezkompromisowego rocka namalowała tą samą białą farbą na sąsiednim murku napis ku czci Iron Maiden. Ten już nieco wyblakł, ale wciąż jest. Dinozaur osiedlowego rocka.

Oj, wiele lat już minęło odkąd fan Heavy Metalu machnął to graffiti na murku przy Szolc-Rogozińskiego. Fot. Maciej Mazur
Iron Maiden. 2020, fot. Maciej Mazur

Co może ciekawe, w bloku obok kręcono teledysk do „Fabryki Małp” Lady Panku. Taka muzyczna okolica. A, no i jeszcze przecież Fisz oraz Inespe. Też mieszkali obok, więc to już prawdziwy kulturowy Manhattan Transfer. Dowód w załączeniu.

Fisz, Emade i Inespe snują hip-hopowe opowieści na tle bloków przy Szolc-Rogozińskiego. Okładka płyty składu RHX, jedno z pierwszych wydawnictw ursynowskiego rapu.
Opowieści z podwórkowej ławki, okładka płyty RHX z 1999 r.

W okolicy znajdziemy jeszcze dwa relikty młodzieżowych fascynacji lat dziewięćdziesiątych. Tym razem już nie muzycznych, lecz sportowych. To dwa kosze do koszykówki wyrastające z trawy u podnóża Górki Imielińskiej. Kto u licha wpadł na pomysł zainstalowania ich na trawniku?! A może kiedyś było tam jakieś utwardzenie?

Dziwnie wygląda to trawiaste boisko do koszykówki pod Górką Imielińską. Fot. Maciej Mazur
Ostatnia kwarta. 2020, fot. Maciej Mazur

Cała okolica Górki niedawno zyskała oficjalną nazwę Parku Polskich Wynalazców. Więc może w ramach parku upamiętnimy także polską myśl inżynieryjną: trawiaste boisko do kosza? Wimbledon i Manhattan w jednym. Cudowna pamiątka po czasach, gdy byliśmy młodsi, piękniejsi i każdy chciał zostać Michaelem Jordanem, tudzież Robertem Smithem a większość skończyła w żelaznym uścisku korporacyjnej Iron Maiden.

Smutny kosz zostawiony w trawie pod Górką Imielińską. Fot. Maciej Mazur
Koniec z koszykówką. 2020, fot. Maciej Mazur

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?