Górka może i nie była wysoka, ale jak wyposażona! Dwa tory saneczkowe, dwa różne stoki – jeden z łagodnym zjazdem, drugi to czarna trasa. Miała też eleganckie podejście po schodkach i latarnię, dopóki jej ktoś nie uciął. A potem ucięto też całą górkę. Pomożecie szukać śladów?

Widać ją na zdjęciu tytułowym po lewej stronie. Zrobiłem je z własnego okna bloku przy Koncertowej w 1986 roku. Jak już przestaniecie podziwiać samochodzik pana od (historii?) to przyjrzyjcie się górce. Stała sobie na tyłach szkoły numer 303 i była ulubionym miejscem zimowych wypraw miejscowej dzieciarni. Tu mama puszczała bez problemów, bo na Kopę Cwila już trzeba było przejść przez rozkopaną budową metra Aleję KEN. Górka na Koncertowej nie była takim zwykłym osiedlowym usypiskiem ziemi. Spójrzcie z góry.

Fragment fotomapy Urzędu Miasta. Ulica Koncertowa, SP 303 i górka z widocznymi dwoma torami saneczkowymi.
Koncertowa na fotomapie Urzędu Miasta, 1991-94

Na zdjęciu lotniczym jest po prawej. Widać schodki prowadzące na szczyt i charakterystyczne dwie długie ciemne linie. To są tory saneczkowe. W lecie zarośnięte chaszczami, w zimie zapewniały doskonałą rozrywkę. Zwłaszcza, gdy już się wyślizgały i zmieniły w lodową rynnę klasy bobslejowej. Pięknie można było z niej wylecieć. To zimą. W lecie też było co robić. Asfaltowy plac u podnóża robił za doskonałe boisko do gry w kwadraty lub klasy. A wieczorami schodki prowadzące na szczyt zapewniały romantyczne miejsce spotkań dla zakochanych par lub trunkowej młodzieży. I nagle to wszystko zniknęło. Gem, set, mecz – górkę wchłonęły znienacka sąsiadujące z nią korty. Splantowana, sponiewierana i upokorzona została zdegradowana do podstawki pod kolejny kort. Skandal. Nie ma ktoś może w archiwum zdjęć tego miejsca z czasów przedtenisowych? Chętnie bym obejrzał i opublikował.

Kawałek po kawałku zielona koparka pożarła górkę przy Puszczyka. Za chwilę będzie miała godnych następców. Nadejdą tu dinozaury z placu zabaw. Fot. Anna Podkaminer-Lewandowska
Koparka pożera górę. 2010, fot. A. Podkaminer-Lewandowska

Straszny koniec górki na Koncertowej musiał pewnie przypominać likwidację innego lokalnego wzniesienia, czyli górki na Puszczyka. Jesienią 2010 roku została zrównana z ziemią i częściowo przeniesiona obok. Ustąpiła miejsca placowi zabaw.

To ostatnia zima, którą górka przy Puszczyka spędza w formie dzikiej. Po 33 latach zostanie zrównana i ustąpi miejsca dinozaurom z placu zabaw. Zdjęcie: Anna Podkaminer-Lewandowska.
Zanim nadejdą dinozaury. 2010, fot. A. Podkaminer-Lewandowska.

Tu, w początkach 2010 roku, jeszcze ktoś z niej zjeżdża. To jeden z nielicznych przypadków, gdy era dinozaurów następuje po erze człowieka rozumnego. A może to właśnie ostrzeżenie? Myślicie, że możecie przenosić góry?! To was zjedzą Dinozaury!

Gdy powstawało to zdjęcie o takich cudach, jak plac zabaw "Dinozaury" nikt nawet nie marzył. Szczytem możliwości była taka trawiasta górka między Wiolinową i Puszczyka. Nad. Piotr Łukowski.
Góra na Puszczyka. Lata osiemdziesiąte, nad. P. Łukowski

A na koniec serio. Jeżeli macie jakieś zdjęcia z tej Koncertowej, to koniecznie podeślijcie mi mailem na adres redakcja@ursynow.org.pl

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?