Przepiękny dyplomatyczny Mercedes jako ślubna limuzyna przez blokiem na Puszczyka przypomniał mi o dyskretnym powiewie Zachodu z końca lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych. Mówi wam coś hasło „firma polonijna”?

Mercedes oczywiście nie jest polonijny, jest pełną gębą zagraniczny, co potwierdza naklejka CD. Zgromadzeni na balkonach sąsiedzi nie mogą wyjść z podziwu. I nic dziwnego. Ale miało być o firmach polonijnych.

Ślub nie trafia się co dzień, a ślub z Mercedesem - tym bardziej, stąd ogromne zainteresowanie sąsiadów z Puszczyka 1. Zdjęcie nadesłał Marcin Cieślak.
Widzowie międzynarodowego ślubu. 1990, nad. Marcin Cieślak

Firma polonijna była ewenementem w socjalistycznej gospodarce, gdzie (poza rzemiosłem i drobnym handlem) wszystkie zakłady i przedsiębiorstwa handlowe były państwowe. A tu taki wyłom. W 1979 zezwolono na tworzenie w PRL przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego, czytaj: dewizowego. Władze liczyły na płynący zza granicy strumień dewiz, inwestujący w te firmy liczyli na wielki rynek zbytu w postaci milionów obywateli głodnych czegoś lepszego niż przaśne produkty rodzimego przemysłu. I się nie przeliczyli. Zagranicznego przedsiębiorcę zdradzał oczywiście samochód. Zachodni i z nietypową rejestracją w kolorze zielonym zaczynającą się w przypadku Warszawy na IWA. Na zdjęciu poniżej taki właśnie Opel Kadett zaparkowany na końcu świata, czyli parkingu osiedlowym obok Przy Bażantarni.

Piękny Opel Kadett z rejestracją IWA (zieloną), czyli zapewne jest to wóz jakiejś frimy polonijnej. Żabińskiego róg Przy Bażantarni. Nad. Piotr Klonowski
IWA, znaczy Polonus. 1990, nad. Piotr Klonowski

Największą firmą polonijną (i jedną z pierwszych) było przedsiębiorstwo kosmetyczne Inter-Fragrances. Na Ursynowie miało swój sklep, prawdziwą perfumerię. Działała na piętrze pawilonu przy Puszczyka, obok Pszczółki Mai. Sprzedawano tam szampony, chemię gospodarczą, ale największym powodzeniem cieszyły się perfumy. To chyba Inter-Fragrances sprzedawał najpiękniejszy zapach PRL-u, czyli perfumy damskie Currara, prawda? Linia męska nawiązywała chyba do kapeluszy: Stetson, Panama, Borsalino. Ale mogę się mylić, bo wówczas byłem grzdylem i się raczej nie perfumowałem. O powodzeniu produktów polonijnych świadczyć może ta kolejka uchwycona przez Sztandar Młodych we wrześniu 1981 roku.

Kolejka do sklepu Inter Fragrances mieszczącego się na piętrze pawilonu przy Puszczyka.
Sztandar Młodych, 8 września 1981

Sklep Inter-Fragrances działał tu do późnych lat osiemdziesiątych. Zastąpiła go Składnica Harcerska, o której innym razem. Sama firma istnieje do dziś – znalazłem w sieci ich flagowy produkt, czyli szampon Seboradin. Ale to już nie ta skala, co kiedyś. Zostajemy więc z pięknymi wspomnieniami i czarem Currary.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?