Nie sposób było tu nie trafić. Jak nie wzrokiem to węchem. Wzrok widział wiejski, pobielony dom w niewielkim iglastym zagajniku pośrodku betonowych bloków. Nie, to nie jest fatamorgana, o czym zapewniał węch: z daleka czuć było zapach pysznych wypieków. To musi być tu.

Dwóch małych Ursynowian z mamami na spacerze wzdłuż Wiolinowej. W tle cukiernia i koniec ulicy Puszczyka. Zdjęcie: Andrzej Herfurt.
Rok 1981, samotna willa na Łące Olkówki. Fot. Andrzej Herfurt.

To, czyli najsłynniejsza swego czasu cukiernia na Ursynowie i przy okazji relikt dawnych czasów: wiejski dom miał jeszcze wiejski, przedosiedlowy adres: Władysława Jagiełły 19. Stał przy nieistniejącej już ulicy. Cukiernię w tym miejscu założył w 1984 roku mistrz dyplomowany Stanisław Tarnogrodzki i nazwał „Lucrum”. Dawny dom wypełnił się słodkim zapachem wypiekanego na miejscu ciasta. Jakie tam były torty! Niektórzy przez pół miasta (znaczy: z Mokotowa) jeździli tylko po te torty. A jakie pleśniaki! Makowce! O ciastkach już nawet nie będę wspominał, aby nie przesłodzić. Ściany zdobiły dyplomy mistrza Tarnogrodzkiego. Dolce Vita trwało znacznie dłużej niż socjalizm. Chociaż otwierały się kolejne cukiernie, a i ciasto („z Radzymina, panie”) można było kupić w każdym sklepie spożywczym, Lucrum wciąż trzymało. Trzymało się i trzymało poziom.

Łąka Olkówki widoczna z ulicy Puszczyka. Przed białą willą cukiernika pochylona jabłonka, a z kolei przed nią - trzy orzechy laskowe, kryjące w swych korzeniach skarby: artefakty ery przedosiedlowej. Nadesłał Piotr Łukowski.
Rok 1989, Cukiernia w czasach chwały. Nad. Piotr Łukowski.

Dopiero w początkach XXI wieku, wraz ze zmasowaną inwazją cukierniczych sieciówek spod znaku Bliklego i Cieślikowskiego (nie, że złe – dobre, ale nie stąd!) nadeszły chude lata tłustych pączków. W końcu, na ćwierćwiecze działalności przy Jagiełły, mistrz Tarnogrodzki podjął decyzję niczym król Władysław pod Malborkiem: dobra, dosyć, zwijamy się. Tej bitwy wygrać się już nie da. 1 lipca 2009 roku zamknął interes.

Budynek przetrwał jeszcze cztery lata. Wydany na pastwę zbieraczy i bezdomnych, przez nikogo nie konserwowany, błyskawicznie niszczał. W 2013 roku resztki dawnej świetności rozebrano. Pozostały słodkie okruchy: porozłupywany chodniczek, iglaki i rozpoznawalny obrys murów.

Żwirowa droga między Puszczyka i Wiolinową to dawna ulica Jagiełły - z królewskim rodowodem z czasów ursynowskiej wsi. Przy ulicy w zagajniku stoi oryginalna dawna willa, w niej działa cukiernia. Fot. Maciej Mazur.
Rok 2007, dawna Ulica Jagiełły.

Tekst jest fragmentem książki „Czterdziestolatek. Historie z Ursynowa”. Więcej wspomnień pachnących ciastkami i lukrem z dawnych lat znajdziecie w druku. Do każdej książki w prezencie album „Witajcie na Ursynowie” i autograf autora. Takie rzeczy oczywiście tylko w sklepie ursynowskiego wydawcy:

Przejdź do sklepu

 

A gdzie znaleźć te resztki murów i fragment ulicy Jagiełły? Z grubsza tu:

 

 

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?