Bitwę o handel projektanci przegrali. Co do tego nie ma dwóch zdań. W połowie lat ’70 narysowali ogromne zamierzenie – wielki, kryty pasaż handlowy będący usługowym centrum osiedla. Niestety, prawie cały pozostał na papierze. W sumie sam nie wiem, czy niestety. Może to jednak lepiej?

To miało być coś na kształt Galerii Mokotów, ale rozciągniętej na prawie półtora kilometra. Do dzisiejszych galerii handlowych ursynowski projekt zbliżała koncepcja zadaszonego pasażu łączącego kolejne dziedzińce. Jak na tych wizualizacjach opublikowanych w czasopiśmie „Architektura” w 1975 roku. Spójrzmy.

 

Wizualizacja Pasażu Imielińskiego, czyli budynków po prawej stronie Alei KEN od dzisiejszego kościoła Wniebowstąpienia do stacji metra Ursynów.
Pasaż Imieliński – wizualizacja

Północne wejście do tego kompleksu zwanego Pasażem Imielińskim znajdować się miało na wysokości adresu Koncertowa 1 i 2 – czyli w miejscu dzisiejszego bloku na rogu KEN i Bartoka. Stamtąd przejście podziemne (dziś działa w nim sklep Gianta) prowadzi do jedynej zrealizowanej części wielkiej galerii, czyli pawilonu usługowego. Dziś wygląda paskudnie, w latach osiemdziesiątych prezentował się nieco lepiej. Serio. Na galerii gęsto stały latarenki, w dolnej części działał pub (tak, tak – opisałem go tu) i sklep wielobranżowy a w części górnej: Baltona!

Właściwy adres tego pawilonu handlowego to Pasaż Imieliński 11. Jest jedynym wybudowanym po tej stronie Alei KEN elementem planowanego osiedlowego centrum usługowego. Fot. Maciej Mazur.
Pasaż Imieliński, jedyny zrealizowany pawilon. 2007, fot. Maciej Mazur

Projekt zakładał, że stąd wchodzi się do kolejnego, zadaszonego kompleksu pawilonów ciągnących się w miejscu dzisiejszych domów przy Alei KEN 90-98. W planach całe to założenie nosi nazwę „Podstawowy Ciąg Usługowy”. Podobnie jak dzisiejsze centra handlowe – zwrócony jest frontem do klienta podążającego zadaszonymi pasażami. Na zewnątrz architektura hołduje minimalizmowi i ogranicza się do reklam, śmietników oraz ramp załadunkowych. Kierowca jadący Aleją KEN widziałby coś takiego, jak na czerwonym rysunku poniżej. Rampy, śmietniki, podjazdy, parkingi. Jak na tyłach Arkadii czy Galerii Mokotów. Z tym, że te tyły miały być – powtórzmy – od frontu.

To czerwone to widok centrum handlowo-usługowego od strony Alei KEN. Północ jest po lewej. Na dole zaś przekrój przez przejście podziemne pod Aleją KEN łączące Pasaż Imieliński z Ursynowskim o targowiskiem. A to wszystko na wysokości dzisiejszego kościoła. "Architektura" 1975.
Przejście pod KEN

Nieciekawe. Wracamy do środka. Przed nami jeszcze mnóstwo atrakcji. W tej części pasażu zaplanowano kwiaciarnię, restaurację, Centralę Rybną, Klub Międzynarodowej Prasy i Książki, krawca, kuśnierza, Spółdzielnię Chałupniczą „Stopa”, pocztę i jubilera. Ciąg kończy się przejściem podziemnym na wysokości dzisiejszego przejścia naziemnego przez KEN obok kościoła. Pod ziemią przechodzimy na drugą stronę i trafiamy na osiedlowe targowisko. I to jest drugi częściowo zrealizowany fragment ciągu. Co? Gdzie? To taki pawilonik pod blokiem przy Wiolinowej 2. Na zdjęciu z 1981 roku jest jeszcze w budowie.

Zakonnice na ławkach obok pierwszej ursynowskiej kaplicy. A targowisko? Miało powstać w tym niedokończonym pawilonie za nimi. Fot. Włodzimierz Pniewski, garnek.pl/zdyrma
Zakonnice na targowisku. 1981, fot. Włodzimierz Pniewski

Targowisko nigdy oczywiście się tu nie wprowadziło. Zaprotestowali okoliczni mieszkańcy. Pawilon zagospodarował kościół a potem prywatna inicjatywa. Ale co tam targ. Ta część centrum nazywa się już (jak dziś) Pasaż Ursynowski. Czego tu miało nie być! Restauracja, hotel, spółdzielczy dom handlowy, Toto-Lotek, cocktail bar, łaźnia, sauna, dyskoteka, kino (akurat grają w nim „Zorro”), szkoła języków obcych. Nie sposób się nudzić, a wszystko to wygląda tak:

Centrum rozrywkowe miało wyrosnąć przy Pasażu Ursynowskim między stacją Stokłosy i dzisiejszym kościołem. Kino, bar, restauracja, dyskoteka, hotel. "Architektura" 1975.
Kino i dyskoteka

Na koniec atrakcja nad atrakcje – aquapark. Zjeżdżalnie, basen kryty i otwarty. Projektujący tę część Marek Budzyński tu już bardzo popłynął. Basen z grubsza miał stać w miejscu, gdzie po latach ten sam Budzyński nakreślił i postawił kameralne osiedle Pasaż Ursynowski 7-9.

Socjalistyczny aquapark, który miał wyrosnąć mniej więcej w miejscu dzisiejszych bloków przy Pasażu Ursynowskim 7 i 9. "Architektura" 1975.
Projekt Aquaparku

Ostatnim elementem układanki były dwa hotele przy wyjściu ze stacji metra Stokłosy. Tak to wszystko miało wyglądać. A jak wyszło? Jak zawsze. Jeden pawilon, drugi niedokończony a zamiast wielkiej galerii handlowej postawiono blaszane kontenery.

Życie Warszawy z marca 1978 chwali handlowców z WSS Społem i SPHW za pomysł ustawienia trzech kontenerów między Wiolinową i Wokalną. Dzięki nim na osiedlu pojawił się pierwszy sklep wielobranżowy i po płyn Ludwik nie trzeba już zasuwać do miasta.
Kontener wielobranżowy. Życie Warszawy, marzec 1978

Wielkie wczorajsze wizje jutra dziś zmieniły się w kawałek w sumie znacznie lepiej zaprojektowanego „miasteczka”, bo Pasaż Ursynowski to jest takie małe miasteczko z rynkiem i kościołem. Przy KEN też powstały usługi, ale już klasycznie, frontem do ulicy. Kontenery postały krótko i zniknęły ustępując miejsca budowie metra. A ten pawilon przy stacji Ursynów? Ech. Nie płakałbym po nim.

Jeżeli temat was zainteresował, to już dziś serdecznie zapraszam na wtorek, 25 lutego, do Klubokawiarni KEN54. O godzinie 19 będę miał przyjemność poprowadzenia krótkiej prelekcji o ursynowskiej bitwie o handel. Serdecznie zapraszam.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?