To był czwartek, 14 grudnia 1978. Chyba obyło się bez wielkiej fety, wstęgi też raczej nikt nie ciął. Może tak po prostu, z rana na pętli Ursynów Południowy pojawił się nowy wóz, przegubowy Ikarus? Kierowca zainstalował tabliczkę z numerem 192 i ruszył w krótką trasę na Dworzec Południowy?

To domysły, ale całkiem prawdopodobne. Bo twarde fakty są takie, że 14 grudnia 1978 pierwszy Ikarus 280 wyjechał na regularne kursy w MZK i rzeczywiście było to na linii 192. Fakt odnotowała nawet prasa z Węgier, ojczyzny Ikarusów. Z niej pochodzi to zdjęcie:

Pierwsza warszawska linia wyposażona w Ikarusy, czyli 192. Ten akurat w drodze na Dworzec Południowy ma przystanek na Puławskiej przed Wałbrzyską. Zdjęcie z węgierskiej gazety opublikowane na phototrans.eu
Pierwszy autobus 192. 1978, phototrans.eu

Berliety i ogórki stojące na tej pętli musiały spoglądać z zazdrością na nowego kolegę. Jaki przestronny! A do tego jaki twardziel. Z wyścigu na warszawskie ulice wyeliminował nawet dewizowego MAN-a! Taki cytat znalazłem:

W 1977 r. Warszawa postanowiła przetestować Ikarusa i MAN-a. Jeździły na tej samej trasie z Emilii Plater na Bokserską. Woziły pasażerów. Po ostatnim dniu testów przyjechałem do zajezdni odebrać autobus, a tam słyszę, że niestety nie mogą mi go dać, bo jest rozbity. Gdy MAN i Ikarus stały już przy Emilii Plater po ostatnim kursie ten pierwszy zaczął się toczyć. Kierowca wskoczył do środka, ale zamiast nacisnąć pedał hamulca, dodał gazu. I wpakował się w nasz autobus. Zacząłem więc myśleć, co tu robić. Przyjrzeliśmy mu się i wzięliśmy do roboty. Trochę trzeba było powymieniać, polakierować. W dwa dni był naprawiony. Z MAN–em były już większe problemy, bo to trzeba było sprowadzać części, a to trwało i kosztowało. W Warszawie zobaczyli, że jak się autobus rozbił to potrafimy go naprawić w dwa dni. Po testach podpisaliśmy umowę.Laszlo Rakasz, przedstawiciel Ikarusa w Polsce, dla portalu TransportPubliczny.pl

Historia romantyczna, ale rzeczywiście – po doświadczeniach z delikatnym francuskim Berlietem szefowie komunikacji woleli chyba coś może mniej eleganckiego, ale za to bardziej praktycznego.

Nieco dziś zapomniany, a przecież już od 1981 łączył Ursynów z Osiedlem Ostrobramska. Wygnany dopiero w 1995. Autobus 182 na pętli Ursynów Południowy. Zdjęcie: Igor Tański, www.przegubowiec.com
182 na Ostrobramską. 1993, fot. Igor Tański

Ikarus powtórzył sukces Kałasznikowa, któremu niezawodność i prostota zapewniła światową karierę. Węgierski autobus zdominował przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej w całym bloku wschodnim – od NRD przez Związek Radziecki aż po Bułgarię. W Warszawie był wręcz symbolem autobusu końca PRL-u. Dość szybko zepchnął z ulic Berliety i ich polskie odpowiedniki, czyli Jelcze.

Aby otworzyć drzwi należy podnieść klapkę. A przed wysiadaniem oczywiście nacisnąć przycisk, co w zamyśle miało działać jak dzisiejsze samodzielne otwieranie drzwi w klimatyzowanych autobusach. Fot. Maciej Mazur.
Polityka otwartych drzwi. 2014, fot. Maciej Mazur

Ikarusy sprowadzano do Warszawy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Lekko zmodernizowane, z innymi drzwiami i automatyczną skrzynią biegów, ale to wciąż były jednak stare, dobre węgierskie konstrukcje.

Dojazd na zajęcia linią Szkolną, czyli klasycznym Ikarusem. Ten akurat łączy Imielin ze szkołą w Grabowie. Fotoreportaż magazynu "Zwierciadło", 21.04.1983. Całość w dziale "PRASA".
Szkolny Ikarus. „Zwierciadło”, 1983

Czy były wygodne? No cóż. Nie miały klimatyzacji, ale za to można było szeroko otworzyć okna, więc w lecie kto wie, czy nie było przyjemniej niż w niektórych dzisiejszych klimatyzowanych wozach, które podczas upałów i tak nagrzewają się niemiłosiernie. Zimą było trochę gorzej. Przez nieszczelne szyby wpadało lodowate powietrze, na oknach mróz malował lodowe kwiaty i aby zobaczyć, gdzie aktualnie jesteśmy, należało sobie wychuchać lub wydrapać wizjerek. Poważnie.

Zjazd po lewej prowadzi na parking przy Dunikowskiego, my wciąż podziwiamy Ikarusa (zapewne linii 192) na tle bloków przy Dembowskiego. Fot. Iwona Desperat.
Ikarus na Herbsta. 1979, fot. Iwona Desperat

Ikarusy miały jeszcze jedną zaletę. Były arcypojemne i można je było dopychać jak tokijskie metro. Teoretycznie były obliczone na 140 osób, ale praktycznie do środka wchodziło 300. Kiedy akurat nie wchodziło i było w miarę luźno, można było siedzieć na poręczach, na tyle, na przegubie (kiep, kto nie jechał na przegubie) oczywiście w ten sposób:

Na poręczy w przegubie jest najlepsze miejsce w Ikarusie. Każde dziecko to wie, a i dorosły redaktor strony - jak widać - też się zmieści. Fot. Michał Myśliński
Miejsce honorowe. 2014, fot. Michał Myśliński

Na zdjęciu powyżej załapał się charakterystyczny kasownik-przejściówka, model z lat dziewięćdziesiątych. Takie kasowniki instalowano nawet początkowo w metrze, pamiętacie? No ale my tu nie o metrze, tylko o autobusach. Przegubowe Ikarusy model 280 wyjechały w swoją ostatnią trasę pod koniec 2013 roku, czyli na ulicach Warszawy spędziły 35 lat. Rekord nie pobity nawet przez słynne Jelcze-ogórki i z pewnością nie do pobicia już dziś.

Krwiście czerwone malowanie Ikarusa linii 436 na Belgradzkiej może odwrócić uwagę od ciekawego szczegółu: na bloku po lewej mamy jaskółkę Mody Polskiej, która wówczas miała tam swój salon. Fot. Dariusz Kalinowski.
Żegnaj, 436! Rok 1997, fot. Dariusz Kalinowski

Z okazji 40-lecia Ikarusa Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej zaprasza na wycieczkę. Ikarusem oczywiście, tym cudem ze zdjęcia tytułowego. Wycieczka po klasycznej trasie 192 a potem na Mokotów i do Śródmieścia. Zbiórka na pętli Wilanowska (Dworzec Południowy) w sobotę (15 grudnia 2018) o godzinie 11. Będzie zrzutka na paliwo do tego smoka, więc weźcie też fundusze.

2 KOMENTARZE

  1. W latach 80dziesiatych to dziwadłem dla mnie były dziwne Berliety na Abis niz Ikarusy. Pamietam do dziś 3033 autobus szkolny z zajezdni Piaseczno jak samotnie stał na Mokotowie by po 19:00 zabrać dzieci na Ursynów (czekające w szkole na płyn Lugola). Innym dziwadłem były spotykane w okresie stanu wojennego Orbisowe Ikarusy turystyczne na linii 495,

    Owa linia 192 pod koniec lat 70dziesiatych swoją petle miała na Dw. Południowym w obecnej do dzis zatoce TAXI przy przystanku tramwajowym. I o ile pamietam jezdila Puławska do Romera potem Surowieckiego bo wiaduktów z Puławskiej w Dolinę Służewiecką nie było.

Skomentujesz? Wiesz może coś więcej? A może autor się pomylił?